Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

pinnatum

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  1. Zrezygnowałam, ostatni wzięłam wczoraj do obiadu. Już jest trochę lepiej. Nie będę czekać aż może to minie. Muszę mieć sprawny umysł w pracy. Wstaję w nocy do dziecka, ostatnio podczas tych pobudek tak mi się kręciło w głowie, że bałam się że się przewróce z nim na rękach. Dzisiaj w nocy już było lepiej. Teraz będę szukać przyczyn moich jazd okołoposiłkowych i chodzić na psychoterapię.
  2. Tak czytam teraz opinie o tym Pramolanie i jest dużo negatywnych. Na mnie zawsze wszystkie leki bardzo mocno działały i często rezygnowałam z nich przez to. Ten betabloker co próbowałam, to dostałam najmniejsza dawkę, brałam i tak połowę i po paru dniach nie miałam siły podnieść się z łóżka, tętno ledwo do 50 dobijało. I chyba ten Pramolan też sobie odpuszczę, i tak nie miałam do niego przekonania. Ten brak sił i senność tylko potęguje moje wyrzuty sumienia i frustrację. Kołatanie też od Pramolanu może być, z tego, co ludzie piszą. A miałam je uspokojone, wróciły z Pramolanem właśnie. I jeszcze czytam, że jest często na sen przepisywany, ja ze snem nie mam raczej problemów. To znaczy teraz mam, bo mi serce świruje, ale przedtem to było ok.
  3. Ze mną coraz gorzej. W środę byłam u psychologa, na razie planuję chodzić, po pierwszej wizycie ciężko coś powiedzieć, po prostu opowiadałam o sobie... Po każdym posiłku mam mdłości, słabość i uczucie odrealnienia, takie dziwne patrzenie. Po obiedzie już z reguły utrzymują się do końca dnia. Znów zaczęłam mieć te kołatania serca, od których już jakiś czas miałam spokój. W brzuchu ssie. Wczoraj wróciłam do pracy (home office), ale ani wczoraj ani dzisiaj nie wysiedziałam ośmiu godzin, po kilku już nie mogłam patrzeć na komputer. Musiałam się położyć, nie miałam na nic siły. W poniedziałek mam być w biurze i przeraża mnie to:( Jutro moja córka ma roczek, ja nie mam nic... Nic nie zorganizowane, żadnego prezentu, tortu. Nie miałam siły. Nie wiem, co robić. Wszystko się sypie. Nerwica, jakieś inne chorobsko? A może ten pieprzony Pramolan?
  4. Ta moja babka, do której kiedyś parę razy poszłam niby twierdziła, że właśnie w tym nurcie pracuje. Ale może naprawdę wyjątkowo źle trafiłam. Żeby było "smieszniej". Kupiłam dzisiaj glukometr, dziabałam sobie paluchy cały dzień i żadnej hipoglikemii nie wyłapałam. A ssanie w brzuchu jakbym się głodziła...
  5. No właśnie ja też coraz częściej się zamykam, jak tracę nadzieję, że mi się polepszy. Zapisałam się właśnie na konsultację do psychologa, dla mnie to już jest duży krok... Mam nadzieję, że terapia pomoże chociaż trochę "odetkać" moją głowę. Ale w kwestii fizycznych dolegliwości będę drążyć dalej, bo coś też ewidentnie jest nie tak. Trzymam kciuki za Ciebie, dobrze, że masz wsparcie rodziny. Mój partner też się stara chociaż ostatnio ma dość i się nie dziwię. A dzieci mam jeszcze za małe, same potrzebują mojego wsparcia. Którego z resztą nie potrafię im ostatnio dać, co sprawia że mam wyrzuty sumienia i oczywiście czuję się jeszcze gorzej.
  6. Biorę dopiero szósty dzień, więc chyba jeszcze za wcześnie. Więc czekam. I, tutaj znów moje głupie myślenie, z jednej strony chcę, żeby pomógł, z drugiej boję się że jak pomoże, to będzie moja porażka, bo nie poradziłam sobie sama
  7. Tak, miałam na myśli psychologa-psychoterapeutę. Diagnozy pewnie też potrzebuję. Nie chcę demonizować leków, znam kilka osób, którym pomogły. Po prostu mam jakąś taką straszną blokadę... Że jak sama sobie nie poradzę, to jestem beznadziejna. Wiem, że to głupie myślenie, nie mam przecież takiego problemu, kiedy biorę leki na fizyczne dolegliwości... A tu jakoś nie mogę, dwa razy miałam receptę, której nie zrealizowałam, Pramolan kupiłam, ale sporo przeleżał w szufladzie zanim zaczęłam brać. Inna sprawa, że traktuję te leki jako taką ostateczną opcję i żyję nadzieją że jak coś, to jeszcze ona jest. Boje się, że jakbym zaczęła brać i by nie pomogło to załamałabym się całkiem, że już nic mi nie zostało. Ja jestem inteligentną osobą, wiem, że to myślenie jest bez większego sensu, ale nie potrafię się go pozbyć.
  8. No właśnie ja coraz częściej czuję, że gorzej być nie może, tylko naprawdę bardzo się boję tych leków. Długo się czaiłam, żeby chociaż ten Pramolan zacząć brać, boję się że coś cięższego to jest droga bez powrotu. Zastanawiam się też nad psychologiem. Kiedyś dawno temu byłam kilka razy z innym problemem, ale wtedy te sesje nic nie pomogły, takie gadanie, że będzie dobrze, że młoda jestem, dam radę itd, momentami byłam wręcz zniesmaczona. Ale może źle trafiłam wtedy i warto spróbować jeszcze raz.
  9. A czy to możliwe? Chodzi mi o to, że jak czytam to forum, to ludzie mają ataki nerwicowe. Że nagle coś łapie, panika, strach o siebie, objawy somatyczne, serce itd. A ja, fakt, że żyję ostatnio w dużym napięciu, ale niczego takiego nie doświadczam. Ze spaniem też problemów nie mam, nawet jak mnie te kołatania łapały to na zasadzie "kuźwa, znowu" a nie że umieram, karetka itd.
  10. Robiłam OGTT z insuliną, insulina bardzo ładna, wszystko w normach, cukier po 2h już mały, ale jeszcze w normie (73) ale jak już wrocilam do domu to zaliczyłam zjazd. Ale był to w sumie jedyny taki zjazd w moim życiu, po normalnych posiłkach aż tak źle nie jest. U endo byłam, na podstawie wyników insuliny wykluczyła insulinomę i nie szukała przyczyn, zaleciła tylko dietę. No i wszystkie moje objawy zrzuciła właśnie na tę hipoglikemię a mi to zwyczajnie nie pasuje.
  11. Jeszcze dodam, że, pomimo tej szczupłości, od zawsze mam lekką niedoczynność tarczycy, poza ciążami bez leków, bo mi nic nie przeszkadzało. Ostatnio u endo byłam nastawiona, że to też będę musiała to wyrównać (jak byłam w sprawie hipoglikemii), ale endo stwierdziła, że to tylko pogorszy hipoglikemię.
  12. Nie ma pytań bez sensu w moim przypadku - jestem szczupła, całe życie byłam wręcz chuda, teraz, po dwóch ciążach, wagę mam, można powiedzieć, normalną - BMI 19.5
  13. Dziękuję Ci za Twoją odpowiedź. Ja hipochondrię przerabiałam parę lat temu, też "chorowałam" na różne ciężkie choroby i nie przyjmowalam do wiadomości, że jestem zdrowa. Ale.. jakoś to samo przeszło, teraz konkretnie z tym nie mam problemu, wszelkie dolegliwości zrzucam na stres i zmęczenie. I gdyby nie ta krzywa cukrowa, która pokazała hipoglikemię, to bym też bym tak myślała. A tak już sama zgłupiałam, bo z jednej strony przynajmniej niektóre z tych objawów da się wytłumaczyć właśnie tą hipoglikemią, z drugiej chyba nie wszystkie. Motywacji też mi chyba nie brakuje, gdy tylko czuję się lepiej, to jestem bardzo aktywna. Niestety ostatnio coraz rzadziej czuje się dobrze. I dlatego już naprawdę nie wiem, czy jeszcze drążyć temat i u "normalnych" lekarzy czy szukać już pomocy u tych psycho. Bardzo boję się tych wszystkich leków od nich. Niby radzisz, żeby pójść do dobrego psychiatry, z drugiej Twoja historia pokazuje, że te leki nie są wcale cudownym panaceum. Że często są albo skutki uboczne albo nie działają. A ja się boję, że jeżeli dojdzie mi jeszcze kolejna dolegliwość, to już w ogóle zwariuję. Miałam dzisiaj koszmarny dzień, płakałam cały czas w przeświadczeniu, że te cholerne mdłości już nigdy nie miną:(
  14. Nie jestem specem od nerwicy, ale takie TSH wymaga leczenia i w Polsce dostałabyś na pewno leki. Raczej nie zlikwidują one wszystkich Twoich objawów, ale jest szansa, że złagodzą przynajmniej część z nich. Moje jazdy też zaczęły się po urodzeniu drugiego dziecka (rok temu) i też sobie nie radzę. Więc niestety nic więcej nie poradzę, ale wiem co czujesz:(
  15. Krótko na początek - 33 lata, dwójka dzieci, od zawsze wrażliwa, wybuchowa, nerwowa. Mam większość cech DDA, choruję na tężyczkę. Od roku jestem matką po raz drugi, córka jest dość wymagająca, a ja byłam coraz bardziej zmęczona. Pół roku temu zaczęłam się gorzej czuć i w związku z tym, rozpoczęłam pielgrzymki po lekarzach. Najpierw zaostrzenie objawów teżyczkowych, neurolog, zwiększona dawka magnezu, teraz jest w miarę ok. Kołatania serca i problemy ze snem - echo OK, holter pokazał prawie 10k skurczy dodatkowych, kardiolog dał betabloker po którym miałam bardzo niskie tętno i nie nadawałam się do niczego. Zrezygnowałam, w tej chwili samo z siebie się poprawiło, czuje te skurcze, ale dużo rzadziej. Podstawowe badania od internisty, morfologia, elektrolity - OK W międzyczasie narastające objawy takie jak ciągły głód, po praktycznie każdym posiłku mdłości, lekkie zawroty głowy, otępienie i odrealnienie. Ciśnienie wtedy dobre (ok. 120/75). Krzywa cukrowa pokazała hipoglikemię reaktywną (za szybko spada mi cukier) co mogłoby tłumaczyć ten ciągły głód. Ale... co z tym samopoczuciem po posiłku? Od dwóch tygodni stosuję dietę z niskim indeksem glikemicznym, co ma zapobiegać spadkom cukru, ale nie widzę żadnej poprawy. Ssie mnie w żołądku nie raz przed, w trakcie i po posiłku. Do tego te mdłości, osłabienie. Kręci mi się w głowie, nie mam na nic siły. Dawniej trwało to jakiś czas po posiłku, teraz już nie raz potrafi trwać cały dzień. Byłam u gastrologa, ale raczej mnie olał, dostałam controloc który też nic nie pomaga. Nie mam przy tym innych dolegliwości ze strony układu pokarmowego typu refluks, wzdęcia, bóle, nic takiego. Moje życie przez te cholerne dolegliwości zaczyna się rozwalać. Moje samopoczucie nie pozwala mi w pełni zająć się domem i dziećmi, poćwiczyć coś, spędzić czas z mężem. Probowalam jogi, na początku było nawet fajnie, ale teraz nawet na to brak mi sił. Coraz więcej płaczę, czuje się bezsilna, bo nie wiem, co mam robić, żeby jakoś sobie pomóc. Zaczęłam reagować nerwowo na samo myślenie o posiłku, bo wiem, że znów będzie gorzej, ale muszę jeść często, bo inaczej ten cukier mi spada i też jest gorzej. Żadnego pomysłu, żadnej szansy na poprawę. Zaczęłam brać tydzień temu Pramolan, który dał mi neurolog na wyciszenie, ale jeszcze chyba za wcześnie na jakąś poprawę, jeżeli to w ogóle zadziała. Czy te objawy mogą być od nerwicy? Są tak "fizyczne", tak "niezawodne" i tak mocno powiązane z posiłkami, że ciężko mi było w to uwierzyć, ale sama już nie wiem. Wiem tylko, że moje życie się rozwala, rzeczy, które jeszcze niedawno były miłą codziennością teraz są odległym marzeniem. Nie umiem już tak dłużej funkcjonować;(
×