Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ubuntulinux

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  1. Cześć i dziękuję za odpowiedzi Chciałbym mieć pewność, że to nerwica i że te skoki pulsu, dodatkowe skurcze i ten dyskomfort nie są od choroby serca, albo jakiejś poważnej choroby...
  2. Witam wszystkich serdecznie! Od dziecka cierpię na nerwicę natręctw - ciągłe sprawdzanie konta, liczników, przesuwanie butów, łóżek, klamek itd. Do tego jestem osobą, która łato się denerwuje (złości) i stresuje, przejmuje pracą, zdrowiem, finansami. Około połowy lipca pojawiły się u mnie dziwne objawy (wtedy też zaczynaliśmy spory remont mieszkania): nagłe, napadowe przytykanie. Coś na wzór napadowych duszności: musiałem wstać, przełknąć ślinę, choć miałem z tym trudność. W czasie takiego ataku, który trwał parę(naście) sekund miałem delikatne uczucie, że nie wiem, gdzie jestem, oczywiście panika i przekonanie, że zaraz umrę. Te ataki łapały mnie w różnych porach dnia. Około miesiąca temu powyższe ataki zmieniły się w jakieś dziwne uczucie dyskomfortu w klatce piersiowej. To nie jest ból, gniecenie, czy pieczenie. To taki napadowy dyskomfort, uczucie, że w mostku, po lewej od mostka i ku gardle mnie tak, nie wiem, ściska. Dodatkowo gula w gardle, panika, uczucie osłabienia i przekonanie, że ten atak jest ostatnim. Czasem mam wrażenie, że po środku klatki mam jakby przewody, które ktoś nagle ściska. I oczywiście występuje losowo: w dzień, w nocy, bez jakiegoś regularnego wzoru. Dodatkowo czasem bez powodu skacze mi puls w spoczynku do ponad 100, szczególnie na mieście, jak mamy gdzieś wyjść. Ogólnie przez to trochę boję się wychodzić z domu. Czasem pojawiają się dodatkowe skurcze serca (takie przeskakiwanie), które czuję bardzo wyraźnie w gardle i brzuchu. Jako, że w dzieciństwie przeszedłem operację ASD (serca), 2 lata temu miałem ablację (trzepotanie przedsionków), swoje pierwsze kroki skierowałem do kardiologa, a właściwie kardiologów. Miałem zrobione: 2xecho serca, 2xholter 24h, holter 48h, holter ciśnieniowy, próbę wysiłkową. Poza pojedynczymi skurczami dodatkowymi czy tachykardiami serce jak u zdrowego człowieka. Badania z krwi też w większości w normie (lekko podwyższone trójglicerdydy). Odwiedziłem łącznie 4 kardiologów, każdy utrzymuje, że serce jest OK. No to pulmonolog: spirometria z próbą rozkurczową (lekkie zmniejszenie pojemności płuc, ale może wynikać z operacji serca), astma wykluczona. HRCT płuc wykazało 2 guzki na płucach, ale wg. lekarza niegroźne i ponoć większość społeczeństwa takie ma. Dodatkowo endokrynolog: niezłośliwe guzki tarczycy, podwyższone TSH - biorę 50 Letrox raz dziennie. Gastrolog - stwierdzony refluks po badaniu gastroskopii. Neurolog/reumatolog - bóle pleców w lędźwiach i między łopatkami. Skolioza, zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie piersiowym, szyjnym, ale one ponoć nie mogą wywoływać w takiej formie objawów. Podejrzenie ZZSK - dodatni antygen HLA B27, ale CT stawów krzyżowo-biordowych nie wykazało zmian. Pojawiają się też czasem drętwienia dłoni, pojedynczych palców w nocy bez powodu mimo, że nie śpię wtedy na ręce. Brać magnez, potas, wit. B i czekać na próbę tężyczkową. Ostatecznie na granicy załamania trafiłem wczoraj do psychiatry. Ten stwierdził nerwicę lękową, natręctw, którą może 'udawać' objawy duszenia, dyskomfortu, które opisałem na początku. Uspokajał, że to można wyleczyć, zalecił psychoterapię, wszystko wytłumaczył. Zalecił Paroxinor 1x1 i Pregabalin 2x1. I tak dziś zacząłem brać te leki i siedzę i zastanawiam się, czy to na pewno nerwica, czy jednak lekarze czegoś nie wykryli i ten dyskomfort mnie prędzej, czy później jakoś zabije...
×