Popłuczyny.... piękne słowo będę jej lubić i używać!!!
Czytając ten post, myślę yeah mój pomysł z twoimi wątkami taki sztos. dziękuję
No więc ja np nie ufam ludziom, to jest taka obronną pozycja, robisz amortyzację, miłość twoja Cię nie zniszczy całkowicie, podniesiesz się. Czyli masz związki na świecie całe życie prawie trwające idealnie A nagle chuj. Moze ktoś inny. To musi być druzgocacy cios
Ale ludzie dają radę to znieść. Ważne by nie zatracić siebie, pamiętać o sobie, że jesteś jednostką, odrębną choć razem. Co by się nie działo w twoim życiu to ty je przeżywasz. Ty musisz przez to przejść. Tu działasz. Pamiętaj, że masz sprawczosc. Że zawsze będziesz mógł podejmować decyzje. Nikt ci tego nie odbierze i to będzie z Tobą do końca. To wyzwala taka myśl.
A związki. Ludzi na świecie jest wielu. W każdym wieku. Przewijają się płyną jak rzeka w naszym życiu. Możesz poznawać nowe osoby, możesz z nimi być, możesz próbować stworzyć związek, dom. Nie przetrwa z przyczyn niezależnych od Ciebie? Trudno. Jak w życiu i na świecie, przychodzi zawierucha, kataklizm. Czy jest sens z tym walczyć. Lepiej myśleć jest tu i teraz. Lepiej czerpać zadowolenie z samego budowania, niż z efektu końcowego budowli