Nie jest wykluczone. Acz łatwiej mi sobie wyobrazić reinkarnacje że będę znów urodzona jako człowiek. A nie że będę robakiem. Ale nic A nic nie wiemy. Właśnie tam nie ma pojęcia czasu, i tam też może nie być żadnej wędrówki w świetle i nowych narodzin. Może nie być nic, nasze ciało zostanie zhumifikowane, zostanie wykorzystane w naturze i tak wejdzie w ten obieg. I w pewnym sensie będziemy na tym świecie na wieki. A świadomość to może zniknąć. Ale żeby przyjemniej się żyło to sobie wyobrażam że fiksuje się na zawsze w jakimś pięknym marzeniu sennym pod każdego świat czego mu brakowało za życia. I tam tkwiac w tej nieświadomości czy czym będziemy sobie szczęśliwi. Całe życie po śmierci to projekcja mózgu która się nie kończy, mila wizja