Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Anonim18

Użytkownik
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  1. a ktoś się w końcu orientuje co z pssdforum . com? kiedy ma byc uruchomione i czy w ogólę ma być?
  2. kamil, skurczenie wystepuje czesto przy lekach co działają na transporter noradrenaliny. Doswiadczyłem tego na duloksetynie, najgorsze jest podobno klomipramina (nie brałem). Tez miałem dziwne nasienie na niektorych lekach, z tego co pamietam to na sertralinie, najpierw jakies zolte a pozniej jak woda mineralna. Jak dostałem zamiast benzo kwas walproinowy w malej dawce to zablokował mi produkcje spermy, ani kropli nie produkowałem. Jak sie ma pssd to juz gorzej byc nie moze, wiec z jednej strony warto probowac a z drugiej mozna sobie zrobic "kuku" nie tam na dole tylko w głowie. Juz kilka dobrych lat przelezałem przez chorobe więć wolę próbować bo co to za zycie...
  3. tu nie ma systemu zero jedynkowego typu serotonina czy dopamina. Jest wiele receptorów, dużo jest jeszcze nie zbadane, sa zmiany epigenetyczne,stany zapalne, podziałasz na jakis receptor to jak bys pociagnął na sznurek, jeden wyregulujesz a pozostałe dziesięć jest rozwalone. zazdroszcze Tobie, że po odstawieniu wszystko wraca do normy. Woda z cytryną była juz próbowana u mnie w zdrowym stylu zycia, przy rzucaniu papierosow zeby nikotyne wypłukać. Wysiłęm fizyczne jest fajny tylko, że u mnie kilka przysiadów powoduje drzenie wszystkich mięśni, tak jestem osłąbiony. Pot sie ze mnie leje, zaczyna mocno boleć dolny odcinek pleców gdzie nigdy z kregosłupem nie mialem problemow i bylem wysportowany. Kiedys po wysiłku czułem endorfiny, byłem taki odswiezony, szczesliwy ale od czasu kiedy mam pssd czuję się gorzej. Zobacz, mam wywalony kortyzol a wczesniej ACTH a podczas wysiłku fizycznego (duzego) te hormony ida w gore, ja od razu jestem wypalony, zmeczony, mam odruchy wymiotne jak wstaje i to u mnie sie nie sprawdza. Próbowałem już wielu rzeczy. Na samych lekach nasennych byłem kilka dobrych miesiecy i nie bylo zadnej poprawy. Brałem mianseryne solo, trazodon solo. Te wszystkie leki, które wczesniej wymieniłem był brane czasami w mixach, czasami solo, niektore krótko inne kilka miesiecy. Trafiłem na fajnego lekarza, który chce mnie połozyćna oddziale neurologicznym i wykonac badania endokryologiczne i neurologiczne odsnosnie snu i innych rzeczy ale musze czekać bo teraz ten koronawirus. Wyczytałem, dekalogu leczenia depresji napisanego przez doktora Marcina Siwka, że leczyć depresję mozna np inhibitorami steroidogenezy. Jak jest nadzieja, to człowiek troche jaśniej się czuje. Ma jeszcze wejsc niedługo esketamina. Zyczę wam zdrowia, i radzę aby nie brać zadnych leków tego typu gdzie nie jest się w bardzo ciezkim stanie, problem jest tylko taki, że czasami dla kogos ciezkim stanem są tak naprawde poczatki problemów. Pamietam jak fobia spoleczna mi utrudniała życie i był to dla mnie dramat a teraz gdy porownuje to z dniem dzisiejszym to była to drobnostka. Na psychoterapii byłem, na pierwszym spotkaniu jak byłem w ciezkim stanie, spotkałem tam ludzi specyficznych, nieakceptowanych przez otoczenie, alkoholików, ludzi którym zalezało na rencie, porzucone starsze kobiety. Ja nigdy nie miałem problemow typu kompleksy, obnizowe poczucie wslanej wartosci i tak dalej. Jesli komus pomaga psychoterapia to fajnie, dla mnie to zwykle spotkanie z drugą osobą i rozmowa o problemach w oczekiwaniu na miłe słowo albo kopa motywacji. Takie spotkania pomagają glownie ludziom samotnym, ofiarom przemocy psychicznej, komus kto ma jakies problemy z przeszlosci, tkaie jest moje zdanie a jak ktos choruje to tylko leki + ewentualnie terapia żeby nie zamknąć się w domu.
  4. Oko.grzegorz, to co napisałeś jest troche głupotą. Gdyby dopamina miała wpłw to kazdy tutaj był by wyleczony. Wellbutrin to najwieksze gówno, czysty marketing. Jedyne co powoduje to nerwówkę jak po 5 kawach i nic wiecej. Na pssdforum jest osoba, która ma pssd od ok 20 lat i nic się jej nie poprawiło. W dodatku miała robione ETC i tez nic nie pomogło. Ja 6 miesiecy prowadziłem bardzo zdrowy tryb zycia ale to co escitalopram zrobił było takie samo. SSRI dał mi pssd i zepsuł życie ale lekii ssri potrafią uratować życie i mi uratowały kiedy miałem pierwszy raz w zyciu myśli o smierci, trząsłem się i wymiotowałem pod siebie. Nie masz zadnej depresji skoro pijesz alkohol, ja jak wypije teraz jedno piwo to strasznie się źle czuję i od razu efekt ssri jest kasowany. Nie potrafie tego opisać ale czuję sie tak ze nie moge wytrzymać i najchetniej bym zasnał i tego nie czuł, a kiedys leczyłem nerwice i fobie alkoholem i potrafiłem duzo wypic i sie swietnie bawic. Pisanie o detoksach typu woda z cytryną i idź pobiegaj jest zabawne, szczegolnie w tym temacie. Leków nie moge odstawić bo bym nie zasnął a jak nie zasnę to znowu bede w tragicznym stanie gdzie kazda minuta jest ogromne cierpieniem. Najgorsze jest to, że te leki wyciagają człowieka z tragicznego stanu ale robią z niego warzywo, powodująć anhedonie czyli objawy negatywne a co za tym depresje/schizofrenie prostą. DEPRESJA NIE JEST ZABURZENIEM NASTROJU.
  5. Zapomniałem dopisać, że jak nie byłem na lekach antydepresyjnych i to było przed dużym epizodem depresyjnym lekarz przypisał mi inhibitory pompy protonowej na delikatny refluks i bardzo dziwnie zareagowałem na ten lek i to po kilku podejściach. Miałem silny kaszel nad którym nie mogłem zapanować prowadzacy do wymiotów, non stop wymiotowałem i miałem silną derealizacje, czułem się też otępiale, kawa ani energetyk nawet nie pomagał. Na ulotce nic nie znalazłem, lekarz tez nie nie powiedział ale na zagranicznych forach sa jakies badania ktore potwierdzaja, że te leki mogą wywolać duzy epizod depresyjny lub pogorszyc depresje. Dlatego pssd może mieć jakis związek z układem trawiennym bo przeciez tam jest najwiecej tej serotoniny i innych neuroprzekaźników. Może to jest jakas choroba autoimmunologiczna, może rzeczywiście jakies antybiotyki, leki p/grzybicze mogą coś zrobić. W badaniu fundacji PFS wykryto, że chorzy mają zmiany w składzie mikroflory jelit. https://www.pfsfoundation.org/news/epigenetic-modifications-do-occur-in-pfs-patients/
  6. Dokładnie tak. Ponad 5 lat temu zszedłem z escitalopramu, ponieważ pojawiło się pełne PSSD oraz anhedonia. Byłem jak zombie. Po odstawieniu nic nie wracało do normy. Czekałem mając nadzieje, że po jakims czasie wszystko wróci, niestety nic nie wracało. Rzuciłem papierosy, brałem suplementy, zdrowo się odzywiałem i nic. Po 6 miesiącach tego okresu, zacząłem brać fluoxetyne i wtedy jakos na poczaku kuracji wstałem rano ze wzwodem i byłęm całkowicie wyleczony jednak trwało to tylko do wieczora, na nastepny dzień było jeszcze gorzej bo zmniejszyła się objetnosc nasienia i nie czułem orgazmu. Robiłem badania hormonalne i nie tylko w których byly problemy z kortyzolem, prolaktyna i progesteronem. Testosteron calkowity i wolny bardzo dobry, dht, shgb, estradiol, lh, fhs, ths, ft3, ft4 w normie. Zaczałem brać kabergoline która nic nie dała pomimo ze prolaktyna była w normie. Później juz był wellbutrin, moklobemid, i cyproheptadyna (ale krótko bo źle się czułem na niej). buspiron. Później tym testowaniem mój stan się pogorszył, miałem silne napady lękowe z somatyzacją, zacząłem brać alprazolam doraźnie na czas rejestracji do lekarza i wtedy benzo wywołało u mnie pelnoobjawową depresję, nie wiedziałem, że mozna tak potwornie się czuć, wymioty, czerwony oczy, bezsennosc sie pojawi gdzie nigdy nie mialem problemow ze snem, nie moglem zasnac nawet na minute, napinał mi się kark i szczęka i miałem wrazenie jakby mi tą szczęke wykrecało, pojawił się bardzo silny lęk z myślami o śmierci, nie miałem sił wstać do toalety, zgubiłem w tydzień 6 kg, dereazalizacja i depersonalizacja któa utrzymuje sie do tej pory. Bałem się wtedy brać SSRI dlatego lekarz przypisał mi trazodon ktory ustabilizował mi sen i kwas walproinowy na miesiac jako zamiennik beznodiazepin ktore mi wciskal(na tym leku nie produkowałem w ogóle nasienia, odstawiłen ten syf). Benzo nie chciałem brac z wiadomych względów a konował mi wciskał na siłę a tłumaczyłem mu, że jak dostałęm relanium 5 na izbie to mój stan się pogarszałjeszcze bardziej. Leki troche pomogły tylko na sen ale dalej był dramat. Miałem taki ścisk w klatce piersiowej i "rwało" mi łydki, ten ścisk dopiero ustepował wieczorem a najsilniejszy był od rana do południa. Wyszło mi w badaniach, że mam ACTH podwyzszone, co pojawia się przy depresji klinicznej. Później była Tianeptyna, która zlikwidowała mi ten ścisk w klatcę piersiowej ale dalej byłem takim warzywkiem. później lekarz chciał spróbować u mnie dodać lit do trazodonu zamiast tianeptyny w celu wzmocnienia trazodonu, ponieważ za wszelką cenę nie chciałem ssri/snri ze wzgledu na pssd, byłem przekonany, że te leki pogorszą mój stan. Lit brałem tydzień, ponieważ lekarz powiedział, że po tym czasie juz by działał, mozliwe ze chciał sprawdzić czy jestem dwubiegunowy chociaż na wizycie mówił, że lit oczyszcza receptory, działa w depresji lekoopornej i wspomaga główny lek. Chociaz lit poprawił ten lęk depresyjny, który był "katastroficzny", nie mylić z lękiem uogólnionym lub napadowym. Później zmieniłem te leki na mianseryne, która spowodowałą u mnie nasilenie objawów somatycznych, problemy z sercem (miałem znowu częstoskurcze), nie przywróciła mi apetytu które został dawno temu wykasowany przez ssri ani nie działała na fukcje seksualne w zadnym stopniu. Później stwierdziłem, że tak nie da się zyć i wziąłem pierwsze ssri od jakiś 4 lat i trafiło na sertraline. Zmniejszyła napady lękowe np z 6 na 3 dzienie, nie działała na zahamowanie, meczliwosc itp ale dałem szanse bo nic mi nie zostało i po 2 miesiącach moje libido poszło mcono w góre, czułem orgazm prawie jak wcześniej i miałem normalną ejakulacje, strzelalłem jak wcześniej z tym ,że nadal nie było połączenie mózg-fiut i bez stymulacji fizycznej ani nie drgnie. Jednak po 4 miesiacach odstawiłem ze względu braku działania na depresje i napady lękowe. Później testowałęm niskie dawki fluoksetyny mając nadzieje, że coś drgnie z pssd jak wtedy ale nic nie dała.Później duloksetyna która działała podobnie do wellbutrinu czyli nerwówka, problemy z oddaniem moczu, skurcz penisa, później wenlafaksyna która UWAGA działała gorzej niz paroksetyna na pssd, na wenlafaksynie nic nie działało kompletnie, łóżko całe mokro od potu, z łydek mi aż kapało, 0 aktywizacji, pogorszenie nerwicy, odstawiłem. Lekarz chciał spróbować na mnie niskie dawki neuroleptykow solo, fluanxol rano i kwetiapina na sen w niskich dawkach. Leki trochę mnie zaktywizowały, orgazm i ejakulacja od razu była "usunięta". Po pierwszej tabletce ketrelu na sen, wszystko co na sertralinie odzyskałem poszło w dupe. Brałem te leki 3 tygodnie i zaczeły się schody, nie działały na napady lękowe i problemy somatyczne, flunaxol zamieniliśmy na sulpiryd i było dalej to samo, po odstawieniu nagłe pogorszenie, bezdech senny, autentycznie dusiłem się w nocy, o 5 rano karetke wezwałem, chcieli mnie zostawic w szpitalu ale nie chciałem, dostałem relanium, później do lekarz szybko skoczyłem po paroksetynę i wystarczył tydzień aby to piekło się skonczylo. Ona zawsze mi usuwa problemy z sercem i inne somatyczne no ale na niej jest 100% anhedonia i impotencja. Dlatego neuroleptyki w niskich dawkach solo odradzam bo to był jakiś koszmar. nie mogłem zasnąc bo przestawalem oddychać i nie mogłem oddechu złapać przez jakies 6 sekund. Paroksetyne brałem 4 miesiace, przynajmniej nie mialem napadow i serce ładnie pracowało, mniej bolał kręgosłup przy zwyklych czynnosciach. Przestałem ją brać ze względu na brak libido itp i tak długo wytrzymałem na niej i tutaj się coś dziwnego zaczeło dziać jak z niej schodziłem. Zmniejszyłem dawke z 20 mg na 15 i po dwoch dniach na 10 i zacząłem mieć objawy grypopodobne gdzie nigdzie się nie przeziębiłem ani nic. I podczas tych objawów libido i wrazliwość narządów płciowych była jak kiedys. Masturbowałem się chyba z 5 razy dziennie ale trwało to kilka dni, objawy grypopodobne przeszły razem z tym wszystkim. Na początku grudnia 2019 zacząłem kuracje znowu sertraliną z myślą żeby odyskac orgazm i libido jak wcześniej, biorę już 4 miesiące i za bardzo nie działa jak wcześniej, jest troche na plus tylko wieczorem jak ona schodzi z organizmu ale nie tak jak za pierwszym razem. I pytanie, wyczytałem, że ten sam lek drugi raz moze nie pomoc a np paroksetyna tyłek mi ratuje zawsze, wiec to jest pierwsza opcja dlaczego nie działa a druga opcja jest taka, że nie brałem przed pierwszym wzięciem sertraliny zadnych SSRI przez 4 lata, i moze jak sie nagle po takiej przerwie weźmie SSRI to wtedy jest szansa na poprawienie PSSD? Starałem się jak namniej chaotycznie to napisać ale sama historia jest chaotyczna i długa. Pomimo, że tutaj sie nie udzielałem długo to ciagle staram sie wyjsc z tego gowna, testuje, probuje ale to jest czasami jak walka z wiatrakami. Robie o bo tak sie nie da zyć... rozumiem jakbym mial 50 lat to ok. I pytanie do kogos kto tez ma duży "staż" i TCA postawiło go na nogi bo to jest jedyna grupa antydepresantów których nie próbowałem z wyjątkie pramolanu w celach nasennych zamiast triticco ale w ogole nie usypiał. Czy takie leki jak amitryptylina lub klomipramina jest w stanie pomoc w anhedonii/amotywacji/bardzo mocnego osłabienia fizycznego szczegolnie nóg, apetytu, napadów lekowych, zahamowaniu? Na SSRI tylko leże w łóżku, cały się poce jak mam np sie schylić i odkrecić kilka śrubek, nic mi sie nie chce nawet jakbym wygrał w totolotka.I od czasu epizodu ciagle mam dereaalizacje, problemy z pamiecia zarowno z krotko jak i dlugotrwalą i nie jestem w stanie zasnac bez tabletki. Czuje się jakbym był upośledzony. Mam wrazenie jakby moje całe zycie było snem i kazdy kolejny dzien ktory mija po przebudzeniu w to wchodzi.
  7. Cześć, to juz chyba czwarte moje konto tutaj. Orientuje się ktoś z Was dlaczego nie działa psssforum.com i kiedy ma znowu działać? czy w ogóle będzie działało? Od ponad 5 lat codziennie śledzę informacje a tutaj w sumie rzadko ktoś się udziela. W sumie ja tez wchodzę a się nie udzielam. Nie chcę mi się pisać mojej długiej historii, możę to później zrobię, aktualnie jestem na sertralinie 150 mg. Od czasu PSSD przetestowałem większość leków w tym snri i wiekszość ssri, niektóre po kilka razy. Od 5 lat mam obsesje na tym punkcie, escitalopram zepsuł mi życie, codziennie wchodzę tutaj niezalogowany i na inne fora, patrzę czy są nowe badania na pfs fundation. Dostałem pssd będąc mlodym chlopakiem...Dla weteranów tego forum jestem tym gosciem co miał całkowity odzysk przez 1 dzień wchodząc na fluoksetyne.
×