Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

czlowiekczlowiek01

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jak po prostu odkrecic to chore, patrzac z boku irracjonalne myslenie i wykluczyc, wymazac ze taki jest skutek jesli bedzie to 27, o to mi chodzi...
  2. Dzień dobry. Mam 23 lata. Nie wiem czy to dobry dzial. Piszę, ponieważ znajduję się w katastrofalnym stanie psychicznym i szukam pomocy. Nie jestem dobrym pisarzem, nie o to chodzi, żeby to było ładnie napisane... Od razu przejdę do rzeczy, otóż od dziecka miałem coś takiego np. z tego co pamiętam, że jak nie dotknę czegoś, to coś się tam stanie. Tak mi to zawsze towarzyszyło. To są błahostki, najgorzej jest w ostatnich latach. Jestem studentem, kończę praktycznie studia. Tutaj zawsze miałem największe cyrki. Jak mi na czymś bardzo zależy zauważyłem, albo po prostu chcę czegoś dobrego dla siebie, to znowu się to pojawia. Przykładowo, ile to ja już razy miałem, że jak zdam egzamin, to np. nie ożenię się z osobą którą kocham, i tak tysiące takich rzeczy... Potrafiłem przez to płakać, niekiedy jakoś sobie z czasem z tym radziłem, ale niekiedy przybierało to takie formy, że bałem się uczyć i pisać, bo bałem się tego skutku. Obecnie nawet pisząc na fejsbuku z ludzmi, codziennie mam że jak uzyje tego slowa to wroci zly stan (kiedys sie zle czulem przez jakis okres czasu) i czesto zamiast napisac to co chce, nie potrafie bo to sie stanie...To tak po krótce, chciałem Was zaznajomić że to co się teraz dzieje, to nie objaw jednostkowy, tylko że to mi towarzyszy całe życie, a obecnie bardzo się nasiliło. Przejdę teraz do właściwego problemu, który nie daje mi po prostu żyć, a cierpi na tym dla mnie osoba najbliższa... Ona mi mówiła, że ciągle sobie coś nowego wmawiam, ale ona nie rozumie, w cale się nie dziwię zresztą takiej osoby jak ja... Piszę o co chodzi. Otóż koleżanka mojej ukochanej osoby jest w ciąży, na początku było wszystko ok, nie dobierało się to myslenie zwiazane w ogole z tym faktem. Nawet padały slowa, ze mozliwe ze dziewczyna ta urodzi wtedy co moja ukochana osoba ma urodziny. Nie dobierałem sobie niczego do glowy z tego, az sam byłem z siebie dumny (bo czesto mi sie tak dobiera, ze jak np. ktos umrze - a jest w ciezkim stanie np. znana postac - to wroci ten zly stan np.) ze sobie nic z tego nie dobrałem... Az do czasu poniedzialkowego poranka. Poranek jak poranek, moja ukochana mi o tym powiedziala, ze moze urodzi w jej urodziny (termin miala na 5 wrzesien, a teraz przesunal sie na 30, a moja ukochana osoba jest z 27). Wtedy tak niepozornie sie zaczelo... Zaczelo sie niepozornie, ale juz zaczelo sie w mojej glowie. Ze jak wtedy urodzi 27 to Bog pokaze mi w ten sposob, ze to nie jest wlasciwa dziewczyna dla mnie, ze ten zly stan wroci, ze jesli niewlasciwa to pojde do piekla i inne rzeczy - a wszystko zwiazane z ta data 27, jesli wtedy urodzi. Jeszcze w poniedzialek nie bylo to tak bardzo nasilone, aczkolwiek juz bylo, zaczalem byc smutny, widac ze mnie cos gryzlo, oczywiscie odbija sie to na relacjach moich z ukochana, bo wiadomo, inny chlopak. I wlasciwie od poludnia w poniedzialek zaczal sie koszmar... Rozmawialem z ukochana o tym, mowi ze nie ma duzych szans, ze wtedy urodzi, ale wiadomo oczywiscie ze sa, bo to blisko tej daty (wczesniej sie bardziej cieszylem bo mial byc 5 wrzesien, teraz jest 30 sierpien, wiec o zgrozo bardziej sie boje, bo jest juz wieksze ryzyko 27). Tak sie strasznie boje, ze wtedy urodzi, ze to bedzie dowod od Boga, ze nie mozemy byc razem, i tylko to mi siedzi w glowie... Nie moge spac, sami widzicie ktora jest godzina, czuje sie koszmarnie i nie moze przestac mi sie to odkrecic w glowie, wierze w to, a jak ktos z boku popatrzy (ja nie potrafie, bo wiadomo w jakim stanie jestem), to wiadomo twierdzi ze to jest irracjonalne, bo pewnie tak jest? Ale osoba chora, czyli taka jak ja nie potrafi tego zrozumiec, nie potrafi zrozumiec ze to przeciez pewnie nieprawda, tylko siedzi w tym i wierzy, ze to prawda i sie koszmarnie boi, zeby to nie byl 27. Koszmarnie sie boje. Gadalem z ukochana, mowi mi ze to irracjonalne, sam staralem sie zmienic myslenie, ale no jest tak ciezko, ciagle siedzi mi ze to prawda i w to wierze. Prosze pomozcie mi w tym, moze jakos ktos napisze cos i mi sie wkoncu przestawi, ze nie ma to nic do rzeczy kiedy ta osoba urodzi, chociazby mialo to byc nawet 27... Prosze, bo chce sobie to normalnie dac nawet jakby wtedy bylo, zeby przestac sie tym zadreczac, bo nie moge normalnie zyc, funkcjonowac Ja wiem jak jest na forach, pelno osob hejtujacych, albo starajacych sie dogryzc, ale prosze o jakas wartosciowa porade, zebym uwierzyl ze rzeczywiscie to nie ma nic do rzeczy i nawet jak bedzie to 27 to nie ma nic do rzeczy... O to bardzo prosze, przede wszystkim o ta pomoc i przy okazji zdiagnozowanie co mi jest (wiem, zaraz ktos napisze ze nikt tu lekarzem nie jest, nie wymagam profesjonalnej diagnozy tylko diagnozy ludzi z podobnymi problemami), i prosze nie piszcie, idz do lekarza z tym... Tutaj kwestia siedzi zeby to myslenie sobie przestawic, tylko o to i problem sie rozwiaze... A poki co nie potrafie tego przestawic, po prostu jak urodzi 27 to znaczy ze to nie jest dziewczyna dla mnie i ze nic nie da rady zrobic, ze to znak i tego sie najbardziej boje, tego. Prosze o pomoc, bede bardzo wdzieczny. Pozdrawiam
×