Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Takatoja

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Hej Lilith, Chodzisz na NFZ? Jak często masz spotkania? Wiem, że to metoda prób i błędów ale mam wrażenie ze pomimo młodego wieku mam dużą świadomość tego co się ze mna dzieje, potrafię powiązać to, znam rozwiązania w teorii itd i nie wiem czy psycholog jeszcze cokolwiek moze mi powiedzieć nowego. Czego jeszcze nie wiem. Tez uslyszalam ze mowie o bardzo wielu rzeczach, zauwazam w sobie wiele malych rzeczy do poprawy, uslyszalam od psychologa ze mowie o bardzo wielu rzeczach. Mam wrażenie że jestem przypadkiem nieuleczalnym. A moze jestem borderem? Ich podobno nie da sie wyleczyć;)
  2. Główna chciałam napisać. Dziękuję ze zainteresowałas sie i odpowiedziałaś.
  3. Hej. Byłam u psychologa na NFZ jakieś dwa lata temu i na starcie uslyszalam ze jestem jeszcze młoda i te cechy sie dopiero kształtują u mnie i ze dojrzeje w koncu do akceptacji siebie itd itd czyli kompletne bzdury Nie mam sily juz, dlaczego mam wierzyć że w koncu cos pomoze, mam znalezc kolejnego psychologa i po raz któryś opowiadac co mi jest i jakie mam relacje z rodzicami itd i po co? Tyle juz sie oczytalam ze slysze dla mnie oczywiste rzeczy, robię to co podobno trzeba czyli zdrowe jedzenie, medytacja co pare dni przed snem i dlaczego nadal jestem tak włókna jak byłam? Nie chce mi się.
  4. Hej. Nie rozmawiałam jeszcze, bo ostatnio podniosła dawkę i miałam to sprawdzić. Nie działa. Ja mam wrażenie, że już tak tak dobrze nauczyłam się udawać, że psychologowie i psychiatrzy trochę bagatelizują moje problemy?Bo wyglądam normalnie i w ich mniemaniu moje życie może wydawać się hmm spełnione? Z resztą czy naprawdę jestem tak beznadziejnym przypadkiem, że mogę chodzić na terapię i dodatkowo robić sama dużo od paru lat a liczyc moge i tak tylko na psychotropy?
  5. Hej. Brak siły i motywacji oraz beznadzieja, to czuję od paru dni. 24 lata z czego terapia od około 3 4 lat, 2 lata na asentrze, dawka sukcesywnie zwiekszana i na ten moment więcej brać sie nie da. Psycholog zmieniany 3 razy, poczucie niezrozumienia albo bagatelizowanie problemow albo BRAK JAKICHKOLWIEK ZMIAN a na ten moment nie stać mnie na terapię. Książki motywacyjne, audiobooki, rzucenie palenia trawy, nie jedzenie miesa, zdrowe odzywianie, joga, medytacja do snu, afirmacje i co ja mam jeszcze robic skoro nic nie pomaga na dłuższą mete???!!!!! Wg innych przesadzam.. Mam "normalna" rodzinę, przyjaciół, nie brakuje mi urody, pracuje w zawodzie w dużej firmie, studiuję zaocznie i idzie mi jak po maśle, w szkole dobre oceny bez wysiłku, jakoś tak się wszystko udaje, to czego wciąż brakuje?! Od dwoch dni praca 7 godzin a reszta dnia w ubraniu w łóżku, nie chce sie nic oprocz spania, ból głowy na przemian ze ściskiem w jelitach, biegunki, bóle brzucha. Ciagle chce czegos wiecej, siebie nienawidzę, nienawidzę innych przez to jak się czuje w ich obecności, chroniczne zmęczenie, ścisk w gardle, problemy z mówieniem albo sie gadac po prostu nie chce. Nic się nie chce. Co robić????!!!!!! Błagam.
×