Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Życie jest piękne ♥️

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Witajcie, Kochani sam fakt, że trafiłam tutaj dzisiejszego wieczoru niezmiernie poprawił mi nastrój Czytając wpis Lukka poczułam się jakbym czytała historię swojego życia... I wiesz co Ci napisze kolego ?? Bądź spokojny, jesteś zdrowy.. tak tak.. jedynie twoja dusza potrzebuje regeneracji.. ale to minie i daje Ci gwarancje, że wspomnisz kiedyś moje słowa zapewne myślisz sobie teraz Ty i każda inna osoba przechodząca aktualnie kryzys - taa jasne możecie sobie gadać.. też tak miałam, nie wierzyłam, traciłam nadzieję.. Zaczne od początku.. pomijając fakt dość trudnych relacji w dzieciństwie (w moim przypadku ojciec- córka) , niskiej samooceny , dążenia do perfekcji w każdej dziedzinie zycia, ciąglych staran by sprostać oczekiwaniom rodziców i masy nieudanych związków, to punktem kulminacyjnym stał się jeden feralny wieczór.. było to ok trzy lata temu, byłam wtedy w bardzo trudnym, toksycznym związku, całkowicie poddatna na wpływ mojego faceta (który swoją drogą cierpiał na DDA) zmiana pracy, mieszkania, dużo się działo. Imprezy gigantyczne ilości zioła, po którym kilka razy miałam uczucie że umieram itd. mimo to ignorowałem ewentualne konsekwencje. Pewnego wieczoru chłopak przyniósł do mieszkania coś po czym mieliśmy się "dobrze zabawić" prawdopodobnie extasy nie mam do końca pewności co to było.. zaufałam.. jak małe dziecko któremu daje się cukierka.. po kilku minutach zaczęłam widzieć kolorowe paski przed oczami tak jak by jakieś kabelki w mojej głowie zaczęły się przepalać.. następnie kołatanie serca.. zwidy.. widziałam jak całe moje ciało puchnie myślałam, że umrę mimo iż nic mi się nie działo.. błagałam go żeby zadzwonil po pogotowie.. nie zrobił tego.. dał mi tabletkę na sennna po której poczułam się lepiej.. sen przyszedł szybko. Po przebudzeniu rano wszystko wróciło do normy. Była niedziela, połowę dnia przespałam, lekko zmęczona ale nic nie wskazywało, że to dopiero przedsmak dramatu. W poniedziałek rano miałam iść do pracy, po przebudzeniu poczułam niepokój, dziwny lęk wnętrze mieszkania wydawało mi się dziwne, obce.. nie wiedziałam co się dzieje.. pierwsza myśl.. coś mi się stało po tych tabletkach, uszkodzenie mózgu, początek choroby psychicznej.. tego samego dnia wylądowałam u psychiatry (na własne życzenie) Pani doktor uspokoiła mnie że to obronna reakcja organizmu na ogromny stres i traumę. Pomyślałam sobie a co Ty możesz wiedzieć napewno coś mi jest.. nie miałam wtedy pojęcia jak wygląda nerwicą i jakie uczucia jej towarzyszą.. lek zaczął mi towarzyszyć bez przerwy.. natrętne myśli, ciągle kontrolowanie swojej osoby, problemy ze snem, derealizacja, depersonalizacja, stany depresyjne.. nie dawałam rady. Poszłam do poleconego psychologa, rozmowa uświadomiła mi, że ten feralny wieczór był wisienka na torcie.. prędzej czy później ten wulkan by wybuchnął.. kumulacja emocji stresów i leków z dotychczasowego życia przerodziły się w nerwicę, organizm nie poradził sobie z nadmiarem tej toksycznej mieszanki. Dojście do siebie trwało ok rok, bez leków bez psychoterapii.. co pomogło? Metoda małych kroków i siła walki.. przede wszystkim sport, systematyka czasem ze łzami w oczach i bezsilnością ale wyprowadzalam się na trening, na spacer do kina do ludzi.. pozytywne ksiazki, filmy , nowy związek. Przede wszystkim pozytywne myślenie, zaakceptowanie choroby i nauczenie się z nią żyć i uświadomienie sobie, że ona zawsze z nami będzie zawsze może powrócić. Tylko AKCEPTACJA pomoże przezwyciężyć to cholerstwo.. miałam rok spokoju. Po roku wróciło na jakiś miesiąc.. na wakacjach za granicą.. prawdopodobnie stres związany ze zmianą otoczenia spowodował nawrót.. kolejny rok spokoju.. w maju tego roku wybraliśmy się na wakacje do Chorwacji.. wykręciłam sobie, że to powróci na urlopie i co się stało? Powróciło.. trzyma mnie już dwa miesiące.. dotego doszły stany depresyjne które są uciążliwe.. jest trudno, ale wiecie co? Po tych wszystkich przejściach zrozumiałam że to nerwica.. aż lub tylko.. nie żadna choroba psychiczna.. tylko zaburzenie.. a co ważne i o czym należy pamiętać jest nas więcej .. zaburzenia lękowe są bardzo powszechnym problemem (mimo iż w momencie gdy nas dotykają wydaje nam się, że jestesmy z tym sami) wiem ,że jest szansa z tego wyjść.. przede mną jeszcze długa i trudna droga ale wierze, że się uda.. nie traćcie wiary! Dużo zdrówka Kochani
×