Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Bazyli

Użytkownik
  • Zawartość

    30
  • Rejestracja

  1. Bipolar 84 Jeszcze nic straconego. Jeśli dobrze zrozumiałam i miałeś tylko jedną górkę, to są szanse, że możesz z tego wyjść. Po kilku epizodach raczej nie ma już szans na wyleczenie, a jedynie na zaleczenie. Żeby jednak mieć jakiekolwiek szanse na wyzdrowienie musisz współpracować z lekarzem i dbać o święty spokój. Jak będziesz się źle czuł na lekach, nie kombinuj sam, tylko dawaj w te pędy do lekarza. Jak się okaże słaby, to od razu szukaj nowego. Teraz masz szansę, wykorzystaj ją. A jeśli się nie uda, nie załamuj się. Choroba nie oznacza, że musisz od razu rezygnować ze wszystkich marzeń. Z mojego 5-cio letniego doświadczenia wynika, że początki są najgorsze, ale po ustabilizowaniu można żyć prawie normalnie. Także ten... zmierz się z tematem z solidnym postanowieniem dbania o siebie, żebyś - jak się nie uda - nie miał sobie nic do zarzucenia. Ja żałuję, że nie zdobyłam tej wiedzy na poczatku. Może wtedy moje życie wygladałoby inaczej. Kto to wie. Trzymaj się
  2. Bipolar 84 Jak to długo będzie trwało? Zależy i nie zależy od ciebie. Z twojego opisu wynika, że masz długie fazy, więc raczej w najblizszym czasie się to nie zmieni (choć może). Możesz sobie pomóc higienicznym trybem życia. Sama stosuję tę motodę od kilku lat i choć cena jest dość wysoka, to warto. Moje zasady: - bez alkoholu - bez niedozwolonych lekarstw (np. z pseudoefedryną) - kofeina do wczesnego popołudnia - wieczorne wyciszenie i sen najpóżniej o 20.00-21.00 - żadnej aktywności w nocy (no ewentualnie raz w roku) - ograniczenie aktywności wywołujacej emocje (negatywne, ale i pozytywne - spotkania ze znajomymi, koncerty, kłotnie, angażowanie się w politykę) - ważny jest spokój. Brzmi to jak grafik z sanatorium, ale jak cię choroba przeczołga w tą i z powrotem, to zrobisz wszystko, żeby było lepiej. I ja tak własnie robię. Życzę ci dużo siły i szczęścia, ale jeśli nic nie zmienisz w swoim codziennym funkcjonowaniu, to tabletki ci nie pomogą, a przynajmniej nie na długo. Trzymaj się
  3. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to ten film jest dużo lepszy od wcześniej tu zamieszczonego polskiego filmu o CHADzie.
  4. Rambo Dzięki za wpis. Dobrze wiedzieć, że można dotrwać do emerytury i jeszcze dłużej i realizować ambitne cele. Zazdroszczę wysokosci emerytury. Nawet w złotówkach. Moje pokolenie będzie musiało zapłacić za te wszystkie 500+ i chyba pomrzemy z głodu.
  5. Chciałabym się z wami podzielić przemyśleniem z pozoru nie mającym związku z podejmowanym tu tematem. Otóż, jak większość pokolenia urodzonego w latach siedemdziesiątych, zaraz po urodzeniu zostałam ochrzczona i dołączyłam tym samym do Koscioła Katolickiego. W okolicach bierzmowania zaczęłam myśleć samodzielnie i krytycznie. W efekcie stałam się osobą niewierzącą. Niewierzącą, czyli negującą treści przekazywane przez KK, ale jeszcze nie ugruntowaną ateistką. Kiedy to się działo, z braku internetu, dostęp do wiedzy był słaby, więc zadowoliłam się jedynie odrzuceniem błędnych wg mnie założeń. Ostatnie wydarzenia w moim mieście (zamach na prezydenta Gdańska) wstrząsnęły mną i wymusiły wyjście ze swojej strefy komfortu i bardziej zdecydowane zabieranie głosu w sprawach politycznych i społecznych. Konsekwencją tego była również chęć uregulowania swojej sytuacji związanej z wyznaniem. Rozpoczęcie procedury wystąpienia z KK uruchomiło z kolei potrzebę ugruntowania się w ateizmie poprzez zdobycie wiedzy na temat najnowszych zdobyczy fizyki, analizy pisma świetego jako źródła historycznego oraz zgłębienie wiedzy o ewolucjonizmie. I wiecie co? Dla mnie było to niezwykłe odkrycie. Pisałam wcześniej, że przy moim CHADzie (z szybką zmiana faz i stanami mieszanymi) bardzo często mam myśli samobójcze i że postanowiłam odroczyć ostateczne rozwiazanie do czasu, gdy mój syn dobrnie do pełnoletniości. No i dochodzimy do meritum. Zdobycie całej tej wiedzy uświadomiło mi dobitnie (co mogłoby się wydawać oczywiste wcześniej, ale ja poprostu o tym nie myślałam), że życie jest jedno, tu i teraz. I nie dość, że mnie to nie zmartwiło, to dodało mi skrzydeł, bo mam teraz dodatkowy argument, żeby tu zostać. No bo jak odejść ze świata, gdy ma się tylko jedną szansę?
  6. Jack A z jakiego powodu nie chcesz brać litu na receptę? Przynajmniej byś wiedział ile go bierzesz, bo w suplementach to, jak wiadomo, jest z tym różnie. No i - co nie najważniejsze, ale miłe - za darmoszkę.
  7. Carica Milica I to jest właśnie najgorsze. Poczucie, że znowu daliśmy się nabrać, że będzie dobrze... Trzymaj się jakoś. Mi pomaga podzielenie dnia na godziny. A jak już nie daję rady znieść godziny, to dzielę na minuty. Powolutku, małymi kroczkami.
  8. Abigail Nie jestem lekarzem, ale dawki powinno się zmieniać stopniowo, a więc najpierw do 1000, a dopiero potem do 1250. Duży skok, jak sama widzisz, może być trudny do przebrnięcia, co nie oznacza, że lek jest zły.
  9. Carica Milica Dwa lata to szmat czasu, więc nie dziwię ci się, że masz już dość tych drżeń. Oby korygowanie akinetonem ci posłużyło.
  10. Carica Milica Jeśli krótko bierzesz lit, to może mimo wszystko warto zaczekać. Z czasem organizm się przyzwyczaja i skutki uboczne łagodnieją, a dodanie nowego leku zawsze ma wpływ na całą układankę.
  11. Jack Pisałam wcześniej, że nie czuję żadnych skutków ubocznych litu (brałam przez długi czas 750mg, od pół roku 1000mg) i tak było do czasu, gdy zapisałam się na gimnastykę... Mięśnie całego ciała tak mi się trzęsą podczas ćwiczeń, że czuję się jak galareta. Gdy próbuję ustać w pozycji wyprostowanej pompki, to rękawki mojej koszulki żyją własnym życiem Jakbym wykonywała jakiś nadludzki wysiłek.
  12. Heedore To poradnik wydany po raz pierwszy w 1948 roku. Z uwagi na upływ czasu przykłady w niej podane trącą myszką, a całość jest marnej jakości, ale jakimś cudem do mnie dotarły i spowodowały, że odzyskałam kontrolę nad częścią mojej głowy.
  13. Macie rację. Rozgrzebywanie starych spraw nie tylko nie pomaga, ale też pogłębia chorobę. Mi bardzo pomogła książka "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" Dale Carnegie. Wcześniej próbowałam czytać poważniejsze pozycje, napisane przez naukowców, wypełnione ćwiczeniami do wykonania. Problem polegał na tym, że nie udało mi się dotrzeć nawet do połowy żadnej z nich. A książka, którą wymieniłam powyżej jest prosta jak drut. To może być minus, ale w tym przypadku jest to zaleta. Zawiera w zasadzie same przykłady z życia wzięte. Po przeczytaniu połowy książki poczułam naprawdę wielką ulgę i widzę, że zdobyta wiedza procentuje na codzień.
  14. Piszecie o problemie nadmiernego analizowania własnych zachowań, wypowiedzi. Też to widzę u siebie. Też mi to przeszkadza. Ale z drugiej strony, myślę sobie, jest to bardzo potrzebne, żeby wyłapać pierwsze sygnały manii. Trudno znaleźć złoty środek...
  15. Heledore Oj, wyczuwam conajmniej hipo. Bądź czujna, spróbuj się nie nakręcać i nie podejmuj ważnych decyzji.
×