Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

magiczny76

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. magiczny76

    PROSZĘ O POMOC - pytanie do psychologa

    Bardzo dziekuje za odpowiedz.Zgadzam sie,ze potrzebuje stalej,systematycznej i dlugotrwalej psychoterapii,niestety do dnia dzisiejszego nie mialem okazji z czegos takiego skorzystac.W 2011r na przelomnie jesieni i zimy bylem na terapii grupowej w szpitalu(3miesiace).Niestety w zwiazku z licznymi zmianami organizacyjnymi w trakcie tej terapii odczuwalem niewielka poprawe.Po tej terapii trafilem na nastepna 3-miesieczna terapie grupowa do poradnii zdrowia psychicznego,gdzie do dnia dzisiejszego chodze do psychiatry.Po ukonczeniu tej terapii pani psycholog i pan psychoterapeuta bardzo sugerowali mi,zebym sie zapisal wlasnie na stala,systematyczna,dlugoterminowa indywidualna psychoterapie.Pytalem w tej poradnii o taka psychoterapie.Byla kolejka 1,5 roku.Pomimo tak dlugiej kolejki zapisalem sie .Bylo to gdzies latem 2012r,byc moze troche pozniej,dokladnie juz nie pamietam.Niestety w 2014r od czerwca do listopada pracowalem dorywczo w tzw."delegacji",wyjezdzalem na tydzien i wlasnie na ten okres byla ta kolejka i niestety nie trafilem na ta psychoterapie.Pozniej lata lecialy i nie mialem juz checi,motywacji.Pod koniec sierpnia 2018r pytalem sie znowu,jaka jest kolejka na indywidualna psychoterapie w poradnii gdzie chodze do psychiatry.Odpowiedz byla:3 lata !!!Tragedia !!!Prosze mi wierzyc,tak to wyglada.Chodzi sie do lekarza i dostaje sie co miesiac kolejne recepty na leki.Ja tak chodze po leki praktycznie co miesiec od poczatku 2012r.Na psychoterapie indywidualna nigdy nie trafilem.Narazie bylem na 2 spotkaniach u psychologa w Osrodku Interwencji Kryzysowej :30 sierpnia,13wrzesnia.Teraz mam dopiero 17 pazdziernika,gdzyz ten Pan psycholog jest na urlopie.Dobre i to,ale te spotkania napewno nie zastapia dlugotermonowej,systematycznej,stalej indywidualnej psychoterapii,na ktora bardzo chetnie bym sie zapisal,bo takie sa potrzeby,ale jak tu czekac 3 lata ???Byc moze gdzies indziej sa troche krotsze kolejki,ale napewno ogolnie tez sa dlugie.Tak to wyglada Przepraszam,ze sie rozpisalem.Prosze mnie zrozumiec,poprostu mialem potrzebe wyzalenia sie.Pozdrawiam.
  2. magiczny76

    Pomocy-DYSTYMIA !!!

    Witam Was ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
  3. magiczny76

    Spam1

    Witam Was ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
  4. magiczny76

    PROSZĘ O POMOC - pytanie do psychologa

    Dzien dobry ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
  5. magiczny76

    Spam

    Witam Was ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
  6. magiczny76

    spam3

    Witam Was ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
  7. magiczny76

    Witajcie-POMOCY !!!

    Witam Was ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
  8. magiczny76

    spam2

    Witam Was ! Mam 42 lata i powazne problemy natury psychicznej i psychologicznej,dlatego prosze o pomoc.Jestem kawalerem i mieszkam z rodzicami.Mam dwoch mlodszych braci,ktorzy juz dawno pozakladali swoje rodziny.Ale zaczne od poczatku : Wychowywalem sie w "teoretycznie" pelnej rodzinie,ale mam wrazenie jakbym byl bezpanskim psem.W domu od najmlodszych lat dzieciecych,mialem wrazenie jakby rodzicow nie bylo w domu,ciagle byli zapracowani.(szczegolnie tato-slyszalem od mamy,ze w tygodniu wracal wieczorami z pracy to ja z bratem juz spalismy,widzielismy go w niedziele).Wydaje mi sie,ze rodzice bardzo malo poswiecali czasu dla mnie i braci,nie okazwywali uczuc,wogole jakos ogolnie malo bylo rozmow szczegolnie ze strony taty. Z tego co pamietam miedzy soba tez nie okazywali uczuc(nie wiem,byc moze nie potrafili ich wobec siebie okazywac,ale tak bylo).Z lat dzieciecych jedyne co pamietem,to klotnie rodzicow,glosne awantury,szczegolnie wieczorami albo w nocy(tato czesto byl pjany).Z dziecinstwa pamietem jak gdzies na podworku czasami gralem w pilke albo jezdzilem rowerem-to tyle. W szkole podstawowej zawsze "bylem gdzies z boku",mialem malo kolegow czy kolezanek.Nastepnie szkola zawodowa.gdzie spotkalem sie z agresja wobec mnie :bylem bity,ponizany,opluwany itd.W domu nic nie mowilem,bo zwyczajnie bylem zastraszony w szkole,zreszta rodzice byli zapracowani,ogolnie za duzo nic nie pytali,a ja nie mowilem.Takze z okresu szkoly zawodowej pamietem tylko:strach,zlosc,bardzo duzo leku.Po ukonczonej szkole zawodowej nie wiem dlaczego,ale bardzo izolowalem sie od ludzi,siedzialem duzo w domu,nie szukalem pracy(pracowalem czasami gdzies dorywczo),trwalo to tak ok.6 lat.W wieku 21 lat zachorowalem pierwszy raz na gleboka depresje,przelezalem pamietam w domu cala zime. Gdy mialem 25 lat(dowiadujac sie od kolegi z bloku,ze jest praca w jedym z zakladow produkcyjnych)podjalem prace na dziale produkcyjnym gdzie produkowano sprzet AGD.Byla to ciezka fizyczna praca na trzy zmiany.Bylo bardzo ciezko fizycznie i psychicznie.Przepracowalem tam 5 lat i sam sie zwolnilem,bo akurat trafil mi sie wyjazd na tzw."zbiory"do Niemiec(5 miesiecy) nie myslac co bedzie dalej jak wroce.Wrocilem na jesien i zaraz znowu zachorowalem na depresje(2007r).Trwalo to tak cala zime,az w czerwcu 2008r trafilem do szpitala psychiatrycznego.Po wyjsciu ze szpitala po dwoch miesiacach(pomogla mi mama)podjalem prace jako pracownik gospodarczy w firmie gdzie produkowano wyroby spozywcze.Pracowalem tam ok.3 lat i zostalem zwolniony z powodu redukcji etatow.Byla jesien 2011r i znowu zachorowalem na depresje.Trafilem do szpitala psychiatrycznego na 3 -miesieczna terapie na Oddzial Nerwicowy.Po wyjsciu ze szpitala trafilem do poradni zdrowia psychicznego,gdzie jestem po opieka do dnia dzisiejszego(tzn.mam przepisywane tylko leki,2 razy bylem u psychologa -takie leczenie}.W 2014r na wiosne bylem na 6-iu indywidualnych spotkaniach terapia DDA,ktore przerwalem z powodu podjecia dorywczej pracy w terenie(wyjezdzalem na tydzien) i wiecej juz na ta terapie nie wrocilem.Od roku 2012 do 2017 ogolnie nie pracowalem(tzn.2013-4 miesiace.2014-5 miesiecy,praca dorywcza "na czarno").Ogolnie nie szukalem pracy,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego tak sie zachowywalem,ale tak bylo..Nigdy nie wiedzialem co chcialbym robic w zyciu tak poprostu.Nigdy nie mialem jakis konkretnych zainteresowan,jakiegos hobby.Byc moze temu,ze moj umysl byl skierowany na to co dzialo sie w domu:klotnie,awantury itd.Takie mialem dziecinstwo i odczucia.Moje potrzeby sie nie liczyly. Jak wspomnialem na samym poczatku mam 42 lata.Przeszedlem juz w zyciu pare epizodow depresyjnych,mam stwierdzona osobowosc unikajaca oraz dystymie.Jestem takze DDA.Stany depresyjne trzymaja sie tak naprawde u mnie cale zycie.Z dziecinstwa to tylko pamietam strach,zlosc.Odkad siegam pamiecia zawsze bylem nieszczesliwy i smutny,nic mi sie sprawialo radosci.Caly czas mam uczucie zmeczenia,ogolny brak motywacji,czuje beznadziejnosc i bezsens.Ogarnia mnie monotonia,wewnetrzna pustka.Mysle,ze moje dzisiejsze problemy wynikaja z tego m.in.ze rodzice byli zapracowani i nie potrafili okazywac uczuc,tato nadyzywal alkocholu,klotnie rodzicow.Nigdy w dziecinstwie nie czulem sie bezpieczny.Nie pamietam za bardzo milych chwil z dziecinstwa.To co pamietem to brak milosci,brak uczuc,strach.placz.lzy,awantury i klotnie rodzicow. Na wiosne 2017r przez przypadek zatrudnilem sie jako pracownik ochrony.Chce tez wspomniec,ze od jesieni 2011r do wrzesnia 2017r bylem caly czas na lekach.Od wrzesnia 2017r p.doktor zadecydowala.zeby odstawic leki wiec ich juz nie bralem.Przepracowalem rok czasu i od wiosny 2018r przestalem raptownie spac w nocy i znowu zachorowalem na depresje.W maju zglosilem sie znowu do poradni i znowu jestem na lekach.Przyjmuje LAFACTIN 150mg 1-0-1,SULPIRYD 50mg 1-1-0,DEPREXOLET 30mg 0-0-1.Jestem juz 5 miesiecy na zwolnieniu lekarskim i nie wiem co sie dzieje.Trwa to juz prawie 5 miesiecy.nie moge rano zwlec sie z lozka.Klade sie spac o 22.00 a na drugi dzien spie tak do ok.11.00,11.20,11.30.Leki przyjmuje dopiero jak wstane,powinienem je przyjmowac rano,ale nie udalo mi sie tego zrobic do dnia dzisiejszego.Rano mam bardzo duze zniechecenie i tak leze,drzemie do godz 11.00,11.20,11.30.Dodam,ze nie jest to jakas gleboka depresja,tylko przewlekla depresja nerwicowa(dystymia)o ktorej wspominalem juz wczesniej, ale jak wspominalem juz wczesniej mam rano ogromne zniechecenie.Jak juz sie wstane z lozka,cos tam troche zjem,to ide na sile na spacer po osiedlu gdzie mieszkam,potem wracam do do domu,czasami wychodze do sklepu,a tak caly czas siedze w domu. Nie wiem co mam dalej robic w zyciu i odkad pamietam od zawsze mialem ten problem.Przez rok czasu pracujac jako pracownik ochrony zylem jakos tak "mechanicznie"bez zadnego zadowolenia,takze nie jestem do konca pewien czy chcialbym pracowac w przyszlosci jako pracownik ochrony,a co robic dalej w zyciu niestety tez nie wiem..Nigdy nie mialem zadnych planow,nic mnie nie cieszy i nie sprawia radosci,brak jakichkolwiek marzen.Pracowalem w trzech pracach co wczesniej wspominalem:do pierwszej pracy trafilem przez kolege,do drugiej przez mame,a do trzeciej prze tzw.przypadek-zbieg okolicznosci.Sam nigdy wiecej nie skladalem zadnych CV,unikalem jej szukania,nie wiem dlaczego,ale tak bylo..Czuje sie samotny,zagubiony,skrzywdzony,brak mi energii i zyciowego celu,nie wiem co mam dalej robic w zyciu.A najgorsze jest to,ze od pieciu miesiecy podupadlem na zdrowiu i nie wiem jak mam poprostu w "miare"stanac na nogi.Kazdy dzien jest taki sam:pozno zwlekam sie z lozka,potem gdzies sie przejde na spacer,czasami do sklepu po jakies drobne zakupy.Jest to juz niedowytrzymania i jest to strasznie meczace.Przez przypadek bedac akurat w przychodni rejonowej jedna pani z MOPR doradzila mi,ze jest cos takiego jak Osrodek Interwencji Kryzysowej i mozna tam sie zapisac do psychologa.Bylem juz na dwoch spotkaniach i ogolnie beda to spotkania przez pol roku co tydzien.Zawsze to jakas nadzieja.Ogolnie jestem bardzo zagubiony i nie wiem jak zyc dalej.Ludzie w moim wieku maja swoje rodziny.Ja nawet nigdy nie mialem takich mysli.Jak mialem dwadziescia pare lat to kiedys spotykalem sie z jedna dziewczyna przez 1,5 roku,ale to juz dawno i nieprwada.I tak jestem sam do dnia dzisiejszego,ogolnie z nikim nie utrzymuje kontaktow.Przepraszam,ze tak sie rozpisalem i prosze o wyrozumialosc,ale czulem potrzebe "wygadania sie" bo potrzebuje pomocy,bo sam nie jestem w stanie ze soba poradzic. Bardzo prosze o jakies sensowne odpowiedzi,podpowiedzi oraz sugestie jak dalej zyc,co robic itd.Za wszystkie odpowiedzi z gory bardzo dziekuje.
×