Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

saratsi

Użytkownik
  • Zawartość

    9
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. saratsi

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Czuję się bardzo nieszczęśliwy. Dzisiaj dotarło do mnie, że moja ulubiona piosenka opowiada o łapaniu kontaktu wzrokowego, czy może bardziej - nawiązywaniu relacji i tak sobie pomyślałem, jak naprawdę ogromną ironią jest to, że moje życie kręci się właśnie wokół relacji z innymi, które umierały w trakcie mojego życia tak szybko. Czuję się zmiażdzony przez największy z moich grzechów, zwany samotnością, który to paraliżuje mnie w działaniu i blokuje wszystkie inne myśli poza tymi związanymi z właśnie nią. Nie chciałem pójść wczoraj na terapię, tak bardzo nie chciałem wejść do tej sali, bo czułem, że zaraz się rozpłaczę. Nie chcę, żeby ludzie kiedykolwiek oglądali moje łzy, dlatego na godzinę przed zajęciami użyłem żyletki. To pomogło mi stłumić wszystkie emocje, jednak to tylko chwilowa ucieczka, gdyż dzisiaj znowu jestem sam, znowu towarzyszy mi poczucie olbrzymiej pustki i takiej wyrwy na sercu, wyrwy, której nie można niczym załatać. Bo na samotność nie ma lekarstwa, a już tym bardziej możliwości przed nią ucieczki.
  2. saratsi

    Samotność

    @weltschmerz, świeże przyjaźnie z potencjałem na związek. Ale ja im nie dawałem szansy na rozwinięce swojego potencjału.
  3. saratsi

    Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

    @wito, a ten alkohol dalej popijasz? Jeśli nie zachowasz abstynencji ten alkohol będzie tylko pompował w Ciebie coraz to większe stany lękowe. Może on też się stać na te stany lekarstwem, a z tego błędnego koła droga bardzo bliska do uzależnienia. Poza tym, nie rozpatruj nerwicy w taki pesymistyczny sposób. Może ona zostać z Tobą do końca życia, ale to wcale nie oznacza, że nie można tych stanów lękowych całkowicie zatrzymać. Wszsytko jest w zasięgu Twoich możliwości. Bardzo fajnie, że zdecydowałeś się na kolejnego psychiatrę.
  4. saratsi

    Samotność

    A czy to nie jest rozwiązanie tylko chwilowe? Wrócisz z tego szpitala, a problem braku osób do których możesz się odezwać dalej pozostanie nierozwiązany. Do tych szpitali psychiatrycznych można się z ławością przyzwyczaić. Jest tam łatwiej, bezpieczniej i tak jak mówisz, można się do kogo odezwać, ale to taka straszna iluzja, bo rzeczywistość poza kratami zawsze pozostanie niezmienna. Ostatnimi czasy również czuję się bardzo samotny. Znajomi, zajęci swoimi sprawami, poszli gdzieś na drugi plan, a jedyną osobą z którą mogę szczerze i owocnie porozmawiać jest moja terapeutka. Brakuje mi takiej bliskiej osoby, która będzie ciągle i mimo wszystko, i zawsze postara się okazać wsparcia oraz zrozumienie. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiały się takie osoby, ale za każdym razem mój paniczny strach przed bliskością będacy w sprzeczności z pragnieniem tej osoby posiadania brał nade mną górę i te relacje, po ciągłym ich sabotowaniu, umierały. Co prawda wierzę, że nie popełnie już tych samych błędów z przeszłości, ale jednak panoszy się po moim ciele uczucie, że wykorzystałem już w swoim życiu wzsystkie dane mi szanse.
  5. saratsi

    Na pijackich papierach

    Tak jak napisałem post wyżej - Depakine i Promazin.
  6. saratsi

    Na pijackich papierach

    No to tak: chodzę do terapeuty raz w tygodniu i raz na jakiś czas do psychiatry. Biorę Premazin oraz Depakine. Ostatnio miałem sporą awarię organizmu, bo lekarka przepisała mi zamiennik - Perazin. I tak po kilku dniach trząsłem się jak diabli, ledwie co widziałem na oczy, kompletnie nie umiałem usiedzieć w miejscu, słowem - było fatalnie. Pojechałem na SOR w weekend nie wiedząc co robić, ale lekarz odesłał mnie do domu. Dopiero w poniedziałek byłem lekarza, dostałem stare leki i się poprawiło. Mi to się wydaje, że niektórzy tak mocno przesiąkają tą ideologią, że w przypadku, kiedy na ten meeting nie będą mogli przyjść, najprościej w świecie znajdą sobie wymówkę i zapiją. I takie też historie ciągle się tam słyszy, coś w stylu: "przestałem chodzić na AA, wróciłem do picia" i w drugą stronę: "AA mnie uzdrowiło". Sporo takich skrajności.
  7. saratsi

    Na pijackich papierach

    Dziękuje za ciepłe powitanie! Nie, jedynie do tego z ośrodka. Słyszałem, że posiadanie dwóch terapeutów naraz jest niewskazane, także na ten moment korzystam tylko z opieki jaką oferuje ośrodek. A w przyszłości... No nie bardzo wiem, co chciałbym w tej przyszłości zrobić. Trochę boję się opuszczać ośrodek, a jednocześnie chciałbym zacząć pracować nad innymi problemami niż uzależnienie. Akurat na AA nie uczęszczam, bo nie bardzo odpowiada mi ich program i ta cała meetingowa otoczka. Ludzie traktują tam AA jako jedyne rozwiązanie w leczeniu uzależnienia przez co często popadają w skrajności, od tych meetingów się uzależniając.
  8. saratsi

    Na pijackich papierach

    Cześć! Tak w ramach powitania, pokrótce podzielę się swoją historią. Siedem lat temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia depresyjno-lękowo, obserwowano również pod kątem fobii społecznej. Wkrótce później skończyłem szkołę średnią, wyruszyłem na studia, ale nie potrafiłem podołać nowemu miejscu i rówieśnikom. Z pomocą przyszedł alkohol, myślałem, że w ten sposób wyzbędę się lęków i wszystkich ograniczeń. Złudne było to moje przekonanie. Minęły lata, a ja mocno pogrążyłem się w tym uzależnieniu, pod koniec 2016r. pojawiły się już psychozy oraz lęki uniemożliwiające wychodzenie z domu, wraz z przyszłym rokiem próby wygrzebania się z tego dna. Udało się to dopiero rok później, czyli stycznia tego roku. Od 8 miesięcy nie piję i uczęszczam do Ośrodka Profilaktyki i Leczenia Uzależnień. Robię postępy, ale jednak wciąż i wciąż czuję się niczym wrak człowieka. Depresja, stany lękowe(w tym sporadyczne ataki paniki) - to towarzyszy mi na co dzień, nie wspominając już o samym uzależnieniu. Zastanawiam się nad zmianą ośrodka, gdyż widzę w sobie multum nieścisłości, które przypominają zaburzenia osobowości: ciągle popadam w skrajności, raz czując olbrzymią energię do życia, a za drugim razem straszną niechęć do samego siebie; gubię się w relacjach międzyludzkich, ciągle kręcąc sobie filmy i panicznie bojąc się odrzucenia; wciąż zadaje sobie pytanie kim jestem, nie potrafiąc odnaleźć w sobie równowagi. Chciałbym to sobie wszystko ponazywać i realnie zacząć nad tym pracować, a w tym ośrodku pomimo szczerych chęci i zapewnień terapeutów, że również nad tym pracujemy, ja wciąż czuję, że nie robię zbyt dużych postępów. To tyle i jeszcze raz - witam was wszystkich bardzo serdecznie.
×