Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Jatutylkosprzatam

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jatutylkosprzatam

    O co tu chodzi?

    Odczuwam takie blokowane emocje, psujące mi humor, delikatnie lękliwe co do pewnego okresu mojego życia, jak byłem mały. Wówczas mi dokuczano ze str innych i czuje to w stosunku do osob z ktorymi sie potem nie pogodziłem. Niewiem czy to ma cos wspolnego....
  2. Jatutylkosprzatam

    O co tu chodzi?

    Jeszcze dodam ze to wszystko dzieje sie w glowie CHYBA, jestem wycfany, lękliwy, udaje bardziej niż zyje naprawde. x. Czuje ze negatywne emocje do osoby, nawet jak wypowiadam na glos tę osobę czuje taką sztywność, napięcie i zdenerwowanie, rozkojrzenie nawet. Niewiem, jak się kiedys z taka pogodzilem odrazu zaczął umysł zdrowieć z tych ograniczajacych negatywnych emocji choć niewiem czy to nie inna sprawa.\ Już sam nic niewiem. x
  3. Jatutylkosprzatam

    O co tu chodzi?

    To znaczy w tym przypadku, ze będąc pod czynnikiem tego napięcia lub innym który sprawiał że wycofany, lękliwy, zbyt agresywny itd gdzie nie byłem "wolny", źle oceniłem przez to np sytuacje i nie mogłem zareagować zgodnie z sobą tylko sterowały mną te podswiadome emocje ktore same sie narzucaly.
  4. Jatutylkosprzatam

    O co tu chodzi?

    Ogólnie z powodu mojej ignorancji czy po prostu olewania, kurde czuje cały czas napiecie. Lillith nie da sie, to siedzi w mojej podswiadomosci. Ogólnie zaczyna sie to napiecie jak zachowam sie w sposob w stosunku do tej osoby, który nie jest zgodny ze mną, juz sam niewiem skąd to sie bierze. Czuje złe nastawienie do tej osoby nawet trochę lękliwe (?) czy coś takiego, koncentracja na tym uczucie- taka druga rzeczywistosc, baardzo obniżony nastrój, słabe poczucie wartości. To nie wiem od czego zacząć, już miałem tak z 3/4 osobami. Jak wam to opisać? Może znajdziemy jakiś czynnik konkretny który to wywołuje...
  5. Jatutylkosprzatam

    O co tu chodzi?

    Ogólnie czuje nieprzyjemne napięcie emocjonalne i fizyczne np w stosunku dokonkretnej osoby np. takiej co mi wyrządziła kiedyś krzywdę/pokłóciła się ze mną, wjeżdżając na moją osobę i ja się postawiłem, po czym zostało między nami to napięcie, czuje takie niedowartościowanie, brak poczucia szczęścia, elestyczności i jasności umysłu (koncentracji). Jak wracałem z innego otoczenia w którym czułem się świetnie, bez tych uczuć i tego "lęku" to nagle zacząłem schodzić na ziemie i pierwsza mysl i uczucie jakie sie pojawiło to: poczucie "nie załatwionej sprawy", takie drugie dno bycia,poczucie ,że ktoś (ta osoba) jest i w jakiś sposób może mi zaszkodzić- mniej więcej coś takiego, nie bierzcie tego ostatniego stwierdzenia dosłownie, próbowałem odzwierciedlić uczucia. Dzięki Lilith za odpowiedź
  6. Jatutylkosprzatam

    O co tu chodzi?

    Witajcie! W końcu tu napisze bo jestem coraz bardziej zły na siebie... Otóż czuję się jakbym wpadł w gówno emocjonalne, dosłownie z którego sam nie wyjdę, chyba że w idealnych warunkach (lecz szansa na nie to niestety mała po wielu próbachh, działa tylko odcięcie się od całkowite, ale to niemożliwe teraz a poza tym chce sie z tym zderzyc i wyjaśnic raz na wieki wieków amen) Chciałbym się przestawić. Ogólnie jestem otwarty, mam swoje zdanie i samoświadomość mojego stanu. Czuje ,że nie wykorzystuje Siebie nawet w 50%, udaje w wiekszosci moje zachowania mimo to ludzie mnie lubią ale nie wchodzę w głębsze relacje bo chce żeby znali mnie prawdziwego co przy tym syfie jest niemożliwe, gdybym nie musial siedzialbym i patrzył bez sensu z gonitwą myśli w telefon. Otóż będąc mały miałem wpojone zasady pewne, ogólnie jeszcze pare innych czynników wpływało. I czasem zamiast stanąć we własnej obronie, ignorowałem i jakoś to było, byłem sobą i wszystko ok. Ale np teraz nie czuje swobody w obliczu ludzi z tamtych czasów, czuje sie jakis ograniczony. Nie mogę robić rzeczy które bym chciał robić bo mam spadek nastroju i jakieś dziwny "styl bierności" tzn; nic nie robienie, gapienie sie w jedno miejsce, sztywnosc umyslu, brak skupienia. Może moja samoocena czuje się urażona. Dodatkowo chciałbym się wznieść się ponad wyżyny, być sobą ale to mnie ściąga, sprawia sztywność umysłu, brak koncentracji, pewności siebie, priorytetów. Ale czy to to? Napewno ma jakiś wpływ, ale bardziej chodzi o to ,że mam z kim np. sprzeczke, albo złe wspomnienia gdzie to ja byłem "nie górą" albo źle zareagowałem, cokolwiek. I nadal jestem w sporze z tą osobą pojawia się uczucie bierności, co innego jak się z nią pogodzę - wszystko wraca do normy, wszystko nabiera kolorów i relaks, zero sztywności. Może coś z samooceną? Chciałbym zacząc w koncu serio zyc a nie czuc sie uwieziony. No oddałbym nie wiem co za wskazówkę jak z tym wygrać- moge wyjsc nawet na mount everest bez bielizny. ps: W innej lokacji bez tych myśli, otoczenia i w "wyleczeniu" się z tego (poczułem ze sprawa zamknieta) budziłem się rano z uśmiechem i chęcią działania. Potem wróciłem do miasta i poczułem podświadomość która zaczęła się skupiać na rozdwojeniu jaźni, konflikcie wewnętrznym jaki jestem naprawdę - a jaki byłem i za jakiego ludzie mnie mają.. Dzięki ,że jesteście na tym forum i się udzielacie, szanuje.
  7. Jatutylkosprzatam

    Nerwice, obsesje, tiki + depresja

    Szkoda ze nie można usuwać postów bo wcześniejszy nic nie wniósł. Sorry za spam. Dzięki za odpowiedz, przemyślałem to. Rzeczywiście widzę co jest istota moich problemów. Niewiem jakie mechanizmy tu rządze wiec opisze sytuacje. Dajmy ze pokłóciłem się z kimś, kto np górował no i potem wokół tej osoby skupia się mój mózg i wymyśla różne myśli które dodatkowo mnie dołują. Np. Ze ktoś wyciągnie coś z mojej przeszłości albo użyje argumentu który zna przeciwko mi i to są depresyjne myśli już. I właśnie pogodzenie z taka osoba niweluje te myśli skoro jest ona pozytywnie nastawiona do mnie to nie może mi nic zrobić wiec moje myśli już nie myślą negatywnie skoro ta osoba jest dla mnie dobra. I proszę czuje w tym jakis mechanizm- tylko niewiem jaki. Kurde rzeczywiście nie ma co się skupiać na objawach i szukaniu sobie jakis chorób. Ale z drugiej strony to nie jest normalne życie..
  8. Jatutylkosprzatam

    Nerwice, obsesje, tiki + depresja

    Ogólnie niewiem gdzie leży przyczyna bo dawno bym ja zwalczył Panowie, to się ciągnie od dzieciństwa już jest lepiej bo nad tym pracuje. Jestem ciekaw co się za tym kryje, bo raz się myśli tak a tak naprawdę pod tym jest inna warstwa inna ”głębia”doświadczyłem już tego bo ciagle się ucze Czy to wina charakteru? Może jestem trochę wrażliwy i mam dusze artysty (nie ze się chwale , każdy z nas na coś wyjątkowego w sobie he he) Ogólnie słabo nawiązuje rozmowę gdzie naprawdę się wczuwam w nią przy tych *niewiem jak to określić*. Wystepuje tez konflikty wewnętrzne- myśle ze tak, ale one napewno nie maja takiej mocy. Być może lęk, ciagle myśli które mnie dołują, sprawiają ze nie czuje i nie potrafię nawet powiedzieć w pełni tego co czuje, jestem napięty. Obracam się 24/7 wokół tego uczucia. Ehhh Skutkiem tego jest tez okresowa deprecha, w końcu jak w nią nie wpaść... Potrafię tez zblokowac uczucia tez, taka umiejetność wtedy jestem trochę pusty i sztywny no ale lepsze to niż być trzęsąca się galaretka. Dzięki za wsparcie Panowie i Panie...
  9. Jatutylkosprzatam

    Nerwice, obsesje, tiki + depresja

  10. Jatutylkosprzatam

    Nerwice, obsesje, tiki + depresja

    Czyli jest to normalne? Nikt nic w tym nie widzi?
  11. Jatutylkosprzatam

    Nerwice, obsesje, tiki + depresja

    Na początek się przywitam- cześć! Jestem tutaj nowy, niedawno założyłem temat na innym forum niestety nikt nie zainteresował się. Mam 17 lat i chciałbym posłuchać co sądzicie i co polecacie, naprawdę chce z tego wyjść bo wiem ze można. Ogólnie sprawa ma się nie za dobrze. Od małego przejawialem natręctwa; spowiedź i grzechy, wyjawianie rodzicom (lub członkom rodziny) różnych moich uczynków by poczuć ulgę, ogólnie mówiąc obsesje i natrętne myśli związane z rzeczami które były dla mnie ważne i miały wpływ na moralność i przekonania. Miałem pare traumatycznych sytuacji w dzieciństwie lub zle wzorce zachowań. Potem dajmy ze w gimnazjum nie byłem już soba z podstawówki. Pojawiły się blokady, lęki, obawy tez ale ogólnie nie było jakoś zle, nawet spoko to wspominam. Teraz będąc w 2 technikum nie jest ani trochę dobrze. Już się nie wstydzę, nie mam lęków o byle co, radzę sobie z sytuacjami co mnie dawniej stresowaly i błędnych wzorców. Jakoś to ciągnę, ale jakoś to dla mnie za mało, nie jestem sobą, jestem sztuczny i troszeczkę odrealniony. Teraz jak zauważyłem główny problem to dwie kwestie. 1) Napięcie i natrętne (zabierające humor, relaks, bycie sobą i elastyczność) myśli dotyczące sporów. Dajmy ,ze się pokłóciłem z kimś kto potrafi się wyśmiewać, dokuczyć itd po prostu grać niemoralnie ( o dobre słowo) i ta osoba jest po jakimś czasie obiektem moich zmartwień i obsesji. Czuje jakby wchodziła w moje ja i jakoś dominowała nade mną. To są typowe skutki + baardzo ważna dla mnie kwestia- zablokowany umysł, brak koncentracji, brak spontanicznisci, obojętność (a kiedyś miałem kanał na yt 10k sub, śpiewałem, nawet napisalem dla żartów wiersz i wszystkim opadły szczenki na konkursie recytat., grałem także w teatrze) nic nie robienie tylko bycie tą „chodząca myślą”. Artystyczności to całe moje życie a to mi je zabiera. 2) ostatnio pojawiła się druga kwestia; Wydarzenie z dzieciństwa i normalnie podchodziłem z dystansem wcześniej, wystarczyła jedna myśl w która trochę uwierzyłem „jak zareagują inni jak usłyszą ze taki kiedyś byłem” + mam paru wrogów z tamtego okresu wiec już wogole wpadłem w wir:) Wpadłem w totalny lęk, boje się wszystkiego , zanikły plany na przyszłość, zaczęło się unikanie. Trwa to narazie 5 dni i czekam aż minie, pracuje nad tym. Miałem tak pare razy okresowo max 2 tygodnie ale i tak mnie to niepokoi. Objawy: Totalne odrealnienie, skupienie na teraźniejszości, euforia, totalna rozmownosc, paraliżujący lek w niektórych sytuacjach, ogólnie NIE FAJNE ANI TROCHĘ... Niby znikło to pierwsze ale wolałbym je. Myśle ze wyjdę z tego do tygodnia wiec proszę przyjrzycie się bardziej punktowi 1 :) Temu towarzysza Tiki i depresja która przychodzi czasem ( w sumie w takim stanie bez serotoniny to trudno by nie przyszla) Naprawdę nie widzę przyszłości z tymi stanami... Dzięki i naprawdę chce z tego wyjść Ps: natręctwa i ten stan zniknął gdy byłem poza miejscem zamieszkania- Full relax. Gdy tam znów miałem pewien spór z nieznajomym (ja stoję przy bankomacie i jakaś grupka mnie odpycha ze za długo stoję wiec prawie doszło do rękoczynów ale sie wycofalem) w dzień, wówczas wieczór poczułem ten stan jak atakuje dot tej osoby ale go szybko odrzuciłem argumentując ze mnie nikt tu nie zna.
×