Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Zagubiony27

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Czy, to dobry sygnał... raczej nie, bo firma jest "korporacją", a ludzi ma się za nic. Jeżeli nie masz kogoś znajomego na wyższym stanowisku o awansie, zmiany działu można zapomnieć(w ostatnim roku kilka osób właśnie tak awansowało "0 oleju w głowie", ale awans się należy.... i to jest najbardziej dołujące). Najlepszy jest pewien paradoks, bo kiedyś twierdziłem, że nigdy w życiu nie będę pracować na produkcji... ale wyszło jak wyszło(nie wyszło). Co bym chciał robić? tutaj jest największy problem, bo nigdy tego nie wiedziałem w czym byłbym dobry i gdzie chciałbym pracować.
  2. Przez kilka życiowych potknięć wylądowałem w pracy na produkcji(zawalone studia,rozstanie z dziewczyną i kilka innych problemów do tego doszły później stany depresyjne i nerwicowe). Teraz mam 28 lat i zabija mnie monotonia pracy przez którą moje poczucie własnej wartości spadło poniżej zera. Do tego dochodzi fakt, że niszczą mnie "ambicje" i czuję się źle z tym, że muszę pracować na produkcji(4 lata...) , a wiem, że stać mnie na troszkę więcej. Nie zrobiłem i nie robię niczego w kierunku żeby cokolwiek zmienić, bo po prostu nie mam pomysłu i czuję się jak typowy nieudacznik. Powoli też zaczynam dostrzegać, to że się zmieniam.... w myśl "z kim przystajesz takim się stajesz" -> zdecydowana większość pracowników, to typowe "chamy" i "buraki".Z dnia na dzień mam coraz bardziej dość tej cholernej pracy(żeby zarobić 2400 na rękę muszę przyjść dodatkowo 2 dni w miesiącu - weekend -> nie wiem czy to dużo czy mało, bo nie mam porównania z innymi pracami gdzie ma się "umowę o prace").Najgorsze jest to, że powoli zacząłem się przyzwyczajać i myśleć, że przecież "lepszej" nie znajdę...
  3. Witam wszystkich serdecznie.Potrzebuję waszej pomocy.... głównie porad, spostrzeżeń i tego jak szukacie pracy? z jakich portali korzystaliście/korzystacie .Sam mam 27 lat i chyba mam małe doświadczenie zawodowe..... nie licząc "śmieciówek" w CV moge pochwalić się pracą na produkcji(niecałe 3 lata)... tak wiem, to śmieszne, że w tym wieku tak wiele "się osiągnęło".Co skłoniło mnie do napisania tego tematu? głównie to, że w aktualnej pracy powoli wysiadam psychicznie... nie radzę sobie z kilkoma osobami, które mnie wyszydzają itd. Z natury jestem spokojny i staram się, to ignorować, ale ile można? do tego dochodzi brak jakiejkolwiek możliwości rozwoju(stanowiska obsadzane po znajomości przez osoby min. z gorszym wykształceniem....ale kierownik, to dobry kolega także stanowisko się znajdzie żeby nie pracować na produkcji) + monotonia pracy przez którą moje poczucie własnej wartości spadło poniżej zera. Do tego dochodzi fakt, że niszczą mnie "ambicje" i czuję się źle z tym, że muszę pracować na produkcji , a wiem, że stać mnie na troszkę więcej. Powoli też zaczynam dostrzegać, to że się zmieniam.... w myśl "z kim przystajesz takim się stajesz" -> zdecydowana większość pracowników, to typowe "chamy" i "buraki".Z dnia na dzień mam coraz bardziej dość tej cholernej pracy(żeby zarobić 2400 na rękę muszę przepracować 2 niedziele -> nie wiem czy to dużo czy mało, bo nie mam porównania z innymi pracami gdzie ma się "umowę o prace").Najgorsze jest to, że powoli zacząłem się przyzwyczajać i myśleć, że przecież "lepszej" nie znajdę...Proszę was o jakiekolwiek rady...
  4. Jakoś tam "funkcjonuje" o ile można to tak nazwać.... bo z domu wychodzę jedynie do pracy(której mam już dość, bo pierwsza lepsza osoba "zabrana" z ulicy może ją wykonywać) + jakieś tam obowiązki(zakupy, wizyta u lekarza itd). Nie wiem od czego zacząć żeby przerwać ciąg powtarzających się zdarzeń. Praca - dom . praca- dom -> pc > konsola i tak w kółko. Stałem się bardziej nerwowy, więcej rzeczy mnie drażni(w szczególności dyskusje na poziomie podstawówki osób z którymi muszę pracować -> pracuję jako monter na produkcji z 0 możliwością na zmianę stanowiska) + nabawiłem się IBS czasami mam takie "ataki" że szukam jakiejkolwiek opcji żeby zostać w domu i nie iść do pracy. Najlepsze jest to,że osoby z gorszym wykształceniem zajmują lepsze stanowiska. Nie wysyłam nigdzie CV bo mam 0 doświadczenie(teraz 2.5 roku jako operator produkcji... to mogę sobie wpisać w CV) i przerwane studia w CV -> zrezygnowałem na 3 roku, bo nie wyrabiałem już psychicznie(wrócić nie mogę) + wpadłem w wielki "dołek" po rozstaniu z dziewczyną(było to 4 lata temu) + rok wyjęty życia i tak po tym wszystkim wylądowałem w pracy na produkcji i jako zwykły robol i żeby zarobić 2500 zł na rękę muszę przepracować 1 weekend -> sam nie wiem czy to dużo czy mało, bo mam 0 porównanie z innymi pracami -> nie licząc jakiś tam śmieciówek z poprzednich lat typu pomocnik magazyniera albo pracownik ochrony(nie wpisuję tego do CV bo pracowałem krótko ok 2-3 tygodnie). Nie tak miało to wszystko wyglądać zresztą kiedyś mówiłem, że nigdy nie będę pracować na produkcji...... Mogę określić się mianem nieudacznika, bo wkrótce będę miał 28 lat. Wszystko i wszyscy idą do przodu ,a u mnie jest tak samo, bo nie wiem, nie potrafię ruszyć do przodu i mam tego dość, bo każda sfera(zawodowa, towarzyska itd.) mojego życia jest poniżej dna.
  5. Zagubiony27

    Nie wiem co robić...

    Żeby, to wszystko było takie łatwe....
  6. Zagubiony27

    Nie wiem co robić...

    Też jakoś tam "funkcjonuje" o ile można to tak nazwać.... bo z domu wychodzę jedynie do pracy(której mam już dość, bo pierwsza lepsza osoba "zabrana" z ulicy może ją wykonywać) + jakieś tam obowiązki(zakupy, wizyta u lekarza itd). Ja już mam tego wszystkiego dość i naprawdę nie wiem od czego zacząć żeby przerwać ciąg powtarzających się zdarzeń. Stałem się bardziej nerwowy, więcej rzeczy mnie drażni(w szczególności dyskusje na poziomie podstawówki osób z którymi muszę pracować -> pracuję jako operator produkcji z 0 możliwością na zmianę stanowiska) + nabawiłem się IBS czasami mam takie "ataki" że szukam jakiejkolwiek opcji żeby zostać w domu i nie iść do pracy. Nie wysyłam nigdzie CV bo mam 0 doświadczenie i przerwane studia w CV -> zrezygnowałem na 3 roku, bo nie wyrabiałem już psychicznie + miałem depresję po rozstaniu z dziewczyną(było to 4 lata temu) + rok wyjęty życia i tak po tym wszystkim wylądowałem w pracy na produkcji i jako zwykły robol. Nie tak miało to wszystko wyglądać zresztą kiedyś mówiłem, że nigdy nie będę pracować na produkcji...... Teraz mam 27 lat i mogę określić się mianem nieudacznika i życiowego zera z zerową perspektywą na jakąkolwiek zmianę. Wszystko i wszyscy idą do przodu...... a u mnie jest tak samo i mam tego dość.........
  7. Zagubiony27

    Nie wiem co robić...

    Nawet nie wiem od czego zacząć i jak do tego dążyć itd . Co byłoby moim celem? po prostu wyjście z tego błędnego koła i ciągle powtarzającego się uczucia "Déjà vu ". Lepsza praca, znajomi, pasja/hobby no i "druga połówka", bo samotność może "dać w kość". Co dałoby mi satysfakcje? praca na lepszym stanowisku + szacunek innych osób i w/w-> tak to miało wyglądać . Dokładnie 3 lata temu zawaliłem studia na 3 roku(nie potrafiłem poradzić sobie z 2 przedmiotami głównie przez, to że nie byłem w stanie wykuć podręcznika 500 s. na pamieć) + do tego doszło rozstanie(przez sms) z osoba z którą wiązałem przyszłość. Później poszło z górki : stany depresyjne i prawie rok przesiedziałem w domu(w jakimś stopniu uzależnilem się od gier, które były "dobra" ucieczka od świata i problemow), straciłem zaufanie(do tej pory mam z tym problem) oraz chęć do ludzi, gdy spoglądałem w lustro widziałem tylko jedno wielkie totalne 0, które na nic nie zasługiwało i spieprzyło sobie życie na całej linii.
  8. Pod wpływem chwili i emocji, które mną targają postanowiłem założyć ten temat i opisać swoja historię licząc na jakaś poradę, wsparcie. Mam 27 lat... i tak naprawdę na tym mógłbym skończyć. Dziwne prawda? Tak naprawdę moje życie, to jedna wielka pustka i nie wiem jak to zmienić. Pomimo 27 lat na karku nigdy nie byłem w prawdziwym związku(może tylko raz... ale trwało to parę miesięcy i skończyło się na sms-ie informującym o zerwaniu)(zresztą kto zainteresowałby się osoba, która nie zna swojej wartości i czuje się jak 0?), niczego nie osiągnąłem i tak naprawdę moje życie polega na ciągle powtarzającym się schemacie. Kiepska praca(pracownik produkcji(żeby zarobić np. 2400 muszę przepracować 2 niedziele) -> dom -> pc/jakiś film i tak w kółko. Praca... daje jakiś dochód, ale czuje, że mnie wyniszcza(pamiętam, że kiedyś mówiłem, że nigdy nie będę pracował na produkcji.... no ale stało się --> nie jest to żadna ujma na honorze itd ale po prostu gdzieś tam czuję, że stać mnie na więcej). Najlepsze w tym wszystkim jest, to ze pomimo odłożonej gotówki nic nie robię. Nie zapisuję się na żadne kursy itd nie robię niczego dla siebie -> zresztą nawet nie wiem co chciałbym robić. Mam tylko 2 znajomych z których tylko jeden coś osiągnął w życiu(czyt. dobrze płatna praca) i z którymi widuję się dosyć rzadko, bo każdy ma swoje sprawy, życie itd. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest, to ze nigdy nie próbowałem tego zmienić, a jeżeli już takie myśli krążyły mi po głowie,to skutecznie je niwelowałem. Czuję się słaby i bezwartościowy,a przecież nie tak, to miało wszystko wyglądać i nie tak wyobrażałem sobie swoje życie mając 27 lat. Czasami nachodzą mnie myśli po co tak naprawdę żyje?. -> nie mam myśli samobójczych etc. Przecież niczego mi nie brakuje, jestem zdrowy i mógłbym robić wiele rzeczy, ale nawet ich nie próbuję, bo potrafię tylko użalać się nad sobą jak jakaś piz***a(przepraszam za określenie). Brakuje mi siły żeby ruszyć i zmienić, to popieprzone życie o 180 stopni... ja po prostu nie wiem jak....
×