Skocz do zawartości
Nerwica.com

ZenekPL

Użytkownik
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez ZenekPL

  1. ZenekPL

    Nieobecny ojciec?

    Witam, specjlnie założyłem tutaj konto żeby przeczytać co inni ludzie myślą o naszej sytuacji rodzinnej i żeby doradzić coś konkretnego mamie bo widzę że ona najbardziej cierpi. Być może opisana sytacja przezemnie dla innych będzie błaha w porównaniu z innymi historami ale cóż, przeczytajcie: Mieszkamy w 4 w mieszkaniu(ja, starszy brat, mama i tata), zacznę od tego jak jest teraz bo w porównaniu z przeszłością jest lepiej bo tata rzadziej przychodzi pijany z pracy. Generalnie mamy bardzo dobry kontakt w trójkę... bez taty. Tata pracuje od 7 do 15, ale od dłuższego czasu wraca koło 18-19, czasem widać że coś pił, czasem nie a rzadziej przychodzi narąbany jak "świnia". Kompletnie nic go nie interesuje co jego dzieci robią, nie dogaduje się z mamą. Bywają rozmowy tego typu: "Gdzie byłeś tak długo?" - "Ch** Cie to obchodzi". Generalnie strasznie od siebie odpycha nawet gdy jest trzeźwy, coś mu nie pasuje w domu to nikomu nic nie powie tylko wyzywa nas pod nosem tak że my to słyszmy i tylko słysze jakieś szpety "skur*****, ch*** zaje****" itd. Wsumie to tak nas wyzywa odkąd pamiętam... tak jakby nie mógł zwrócic uwagi czy cos... Mama znim przeszła gehennę... wczesniej pił strasznie dużo, codziennie kłótnie, codziennie nawalony, nieinteresowały go dzieci tylko towarzystwo w pracy. Chba gdyby nie mama to byśmy wylądowali w domu dziecka. No jednym słowa ma nas wszystkich w dupie + to wyzywanie czasem mnie doprowadza do szału. Wszyscy staramy się go "polubieć" ale on nas odpycha od siebie że po prostu się nieda, ta ignoracja z jego strony też doprowadza do szału. Nigdy znikim nie porozmawiał co robi, czym sie zajmuje czy ma jakiś problem. Załóżyłem firme to nawet go nie interesowało czym sie zajmuje itd. Mam wrażenie że po prostu bez sensu mu co kolwiek coś mówić bo on niechce się wtrącać, onic nie pyta nawet tak dla siebie żeby wiedzieć. takie sytuacje można mnożyć i mnożyć, zmiana mebli w pokoju? - nic nie mówi, zmiana uczelni?- nic nie mówi, nowe urządzenie w domu?- nawet nie zapyta co to... Ja i brat się już przyzwyczailiśmy że jest jaki jest. Ale ja widzę że mama cierpi, pracują w tej samej pracy, tylko że na innych oddziałach ale do mamy dochodzą jakieś głupie plotki na temat taty, śmieją się z niej za plecami... i tak całe życie... bez przerwy kłótnie o alkohol, o wyzwiska pod nosem, o imprezy z "koleżankami z pracy". Mega cięzko znim zyc pod jednym dachem nawet nie zwracając na niego uwagi bo to jednak ojciec i chciałoby sie mieć inne relacje znim. W naszym domu to mama była matką i ojcem w jednym, a tata to chyba dodatowym dzieckiem bo tylko problemy znim i wydatki. Mama jest znerwicowana przez niego, mój starszy brat też widzę że ma problemy ze sobą, co prawda nie pije alkoholu w ogóle ale poza domem i pracą niema zycia, zamknął się w sobie. Mój tata od zawsze go nie lubiał, wcześniej kilka razy się bili. Za dziecka też go podobno bił. Mamy też siostre i jeszcze starszego brata ale ułożyli sobie zycie i wyprowadzili się, teraz tego nei widzą co dalej się w domu dzieje ale jak mieszkali znami to jedynie co mogą pamiętać to tylko kłótnie i alkohol. Czasami jak straszy mame to mówi że się zabije itp... niechcielibyśmy do tego doprowadzić bo z opowieści wiem że za kawalera już się wieszał i ktoś go tam uratował. Wiem że miał trudne dzieciśtwo i ojca takiego samego jak on teraz jest. Ciesze się że nikt z nas nie kontynuuje jego zachowania. Chyba zawdzięczamy to wszystko mamie. Żeby nie było że piszę tylko negatywnie o tym to napiszę też plusy. Jak ktoś potrzebuje pomocy, jest w szpitalu czy trzeba gdzieś jechać to oczywiście jest na miejscu. Ale to chyba każdy powinien mieć w standardzie. a takich sytacji jest może 1%, a 99% to te negatywne sytuacje niestety. Co mama powinna zrobić? Bo to ona jednak znim zostanie w tym mieszkaniu bo prawdopodobnie ja i brat sie wyprowadzimy maksymalnie do kilku lat.
×