Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

bezszans1981

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    Koleżanko bedzielepiej, tak dokładnie. Dużo w tym co napisalas racji. Wszystko jeszcze w naszych rekach. Żeby przyjechał książe, trzeba tego chciec i wierzyc, cos robic w tym kierunku. Widze, ze nasza obojetnosc prowadzi wlasnie do najgorszego, ale tak ciezko zaczac znowu miec wiare, ze bedzie dobrze. Nie wiem czy chce jeszcze tego. Tyle zawodów, tyle szans, w koncu to sie konczy, nie chce, eby to było teraz juz, ale chy a nie moze byc inaczej u mnie. Nie wiem, ja raczej mimo swojego nałogu, jestem osobą pogoną, lubianą, nie wydaje mi sie, ze ludzie sa tacy, ze życzą źle. To da sie wyczuć. Więcej wiary, przykre jest to, ze nie masz nikogo, ten telefon, ja w sumie specjalnie wylaczam tel, zeby nikt mi glowy nie zawracacł, odcinam sie, Przykro mi, ze tak masz, szkoda wspolczuje, w sumie to straszne. Ale coz walcz. Udowodnij, ze jestes kims, a nie ziarenkiem pisaku. Racja nikt za nas tego nie zrobi, tylko my cos mozemy zmienic, Wiem, ze mam długi, moze i dam rade, trzeba romawiac, wszystko mozna zrobic jak sie chce. Tylko ja już kurwa jestem zmeczony i mi sie nie chce. Mam kurwa dosc. Wstyd mi za siebie. Nie chce mi sie już. Da sie ale to długa droga, a ja chyba nie chce.
  2. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    W sumie jest mi bardzo, zle. Co chwile łzy, bo szkoda mi, ze tak to wyglada wszystko, ze jestem w tak beznadziejnej sytuacji. Przypominam sobie te fajne sytuacje, ktore miałem i jak wszystko z rak wypuszczam to boli cholernie. Ogarnia mnie złosc, coz dzis tylko sobie reke ze złosci tne nozem, lekkie ryski. Pomyslicie psychol, ale juz sam nie wiem co robic, bede siedział i sobie powoli krzywde robił, taki jestem wsciekły na siebie. Czekam na jakis cud. Zawsze miałem tyle szczescia, ale wyczerpałem wszystko. Kurwa.
  3. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    Dużo w tym racji co piszecie, w sumie Pani Słodkość, tez ma problem, z jej problemem myśle, ze potrzebny jej mezczyzna, ktory bedzie szczelnie pilnował, zeby nie jadła słodyczy, brutalniej za łeb i koniec ze słodyczami. Jezeli masz kogos obok siebie kobieto, to dziwie sie, ze nie potrafi ktos Tobą potrzasnac, chociaz to nałóg jak alkoholizm, wiec pewnie znajdziesz sposob, zeby sie obżerać, ciezkie to wszystko. Hmmm, tak narozrabiałem, że mieszkam sam, jestem sam, w sumie nie potrafie ze swoim problemem zwiazac sie z kims i jest mi przez to ciezko, nie mam wsparcia, jest siostra, ktora nieby jest i drzwi sa otwarte, lecz nie mam od niej zadnej pomocy, nie chodzi o pieniadze, widze, ze ma mnie dosyc, ma coreczke moja chrzesnice , ktora jest jej oczkiem w glowie, Rozice sa daleko 2 tys km, ciezko pracują, nie mają możliwosci już mi jak pomoc. Myslalem, o kredycie, zeby wziac, lecz ja nie mam jak. Kredyt splata tego wszystkiego i possiecenie sie pracy, zeby jeszcze miec cos z zycia, splacanie kredytu praca, wtedy terapia, grupy wsparcia, to jednak pomaga, lecz z problemami na glowie nie potrafie funkcjonowac i jestem załamany nie widze wyjscia z tej sytuacji. Do pracy przestałem chodzic, wczoraj kierownik sie odezwał napisalem, ze we wtorek bede, lecz chyba nie bede. To moze byc koniec, Racja na ta chwile co dostane pieniadze lub zarobie lub pozycze gram, oczywiscie przegrywam. Ale nie chce tak, chce jeszcze raz zawalczyc tak konkretnie. Mam 35 lat, nie jestem jakas osobą odtraconą przez wszystkich, mam znajomego, ktoremu wisze pieniadze okolo 20 tys, zalatwil mi ta prace, nadal sie ode mnie nie odwraca, jakis grosz z wyplaty mu oddaje, wie o moich problemach i dlugach. Nie zawsze mu musze oddac, bo ma z czego zyc. A bylem kilka razy niewporzadku co do niego. Wiadomo widze to dokładnie miałem szanse kilka razy bylo dobrze zaczalem grac i podwojnie zle, pozniej znowu i potrojnie zle, teraz hmmmm moge powiedziec, ze nie moze byc gorzej wszystko wrocilo z sila 10 krotnie mocniejsza. Zmeczony jestem, troszke mi brakuje kogos obok co mnie za łeb wezmie przypilnuje choc troche, komu bedzie zalezalo. Mam 35 lat, mieszkam bez rodzicow od 20 roku zycia, byłem z kims 10 lat, no i zostalem sam. Tredowaty nie jestem, podobam sie kobieta, ale to co mi towarzyszy jest chyba gorsze od tredowatosci.
  4. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    Ile Ty masz lat kurwa? Co Ty wypisujesz, czytaj ze zrozumieniem, Może jedyna, rzecz, ktorą napisałes jest lekko mądra, ze matke zostawie z problemami, ale nie ma obawy, bo jak bede sie zabijal to zrobie to dobrze i pewnie. Warzyfko idiota raczej warzywko, wniosek nie masz pojecia o problemach WARSZAWKO Jestem z Radomia, zapierdalam od 3 miesiecy po 270 godzin, stawka 14 zł na godz praca szkodliwa, jedyne co mi ostatnio se poszczesciło Z narkotykami nie mam problemu, jedynie raz na jakis czas alkohol i to sie trafi, lecz nie powinienem pry swoim nałogu, chdzilem na terapie i wiem jakie sa wskazania, lecz dlatego, ze ich nie przestrzegam nie wychdze z nalogu, bo to nie jest pstrykniecie palcami. Po chuj z Toba w ogóle ta dyskusja
  5. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    W tysiaca nie gram na pieniądze, ale tez jakas mala rywalizacja, ktora daje jakies uspokojenie, coz mam napisac. Takie gry dla hazardzisty są nie wskazane. Powinienem od tego z dala sie trzymac. Widocznie mało pojecia macie o tej chorobie i sie madrzycie, Nie chodzi o to zeby mi dopierdolic, tylko cos wytlumaczyc, widocznie na tym forum nie ma osob, ktore rozumieja problem hazardzistów. Jak na wiekszosci terapii, 30 alkoholików i 3 hazardzistow, alkoholicy na poczatku mysla o jezu co za koles z czym on przyszedł, dopiero suchajac historii co sie dzieje z zyciem hazardzisty jaka to zagłada, łapią sie za głowe i mowią nie wiedziałem, ze tak to jest, myslalem, ze wy macie w chuj pieniedzy, a wy jak bomby ktore tykają i pewnie wybuchną robiac krzywde nie tylko sobie. Ja pierdole ty balasie co to napisales, jestes skonczonym kretynem powtarzam, nie do Pana od tysiaca tylko wczesniej post, kretyn debil idiota bez pojecia. Zazdrosny o to, ze ktos moze zarabiac 4 tys, dodam, ze jestem z miasta gdzie srednie zarobki to 1800 zł, nie zadna warszawka. pierdolony ciołek. Jestem w sytuacji, ze powinienem sobie palnąc w łeb, bo nie wiem na co czekam. Nie stac mnie na splacanie dlugów u lichwiarza procenty dwa razy tyle co wyplata. Narobilem balaganu i jest to ciezkie.
  6. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    Do kogoś kto wyżej napisał: Chyba nie do końca przeczytałeś co napisałem. Żadna Warszawka, żadne wyższe sfery. Co do narkotyków, spordycznie ze znajomymi, raz na 3 miesiace do alkoholu. Tylko podczas takich wyjsc nie panuje nad swoim zachowanie do konca, przez narkotyki czlowiek sie zawiesza i przegrywa sromotnie pieniadze. Czy gdzies wspomniałem o kasynach? Jedynie zakłady sportowe. Od dłuższego czasu nie potrafie sobie poradzic z tym nałogiem, jestem od kilku lat zawsze zadłużony, przez prace nie mam możliwosci splaty długów i wyjscia na prostą. Kredyty i inne rzeczy poblokowane biki itp. Pracuje w firmie u znajomego fizycznie, zarobki są dobre, ale praca ciezka od 6 do 2 w nocy sie zdarzy. Przez 3 miesiace zapierdzielalem, az znowu popelnilem blad, w sumie przez to ze nie potrafie splacic dlugow, zaczynam grac, zeby wygrac na dlugi. A Ty debilu wypisujesz jakies niepojete rzeczy madrzysz sie. Mysle, ze nawet nie masz pojecia o co chodzi w tej chorobie, jakie to ciezkie do zwalczenia. Leczylem sie jak wspomnialem, terapie zamkniete, dochodzone. Lecz to były momenty gdzie nie grałem i wlczylem, ale wracalem do gry po jakims czasie, abstynencja byla dzieki leczeniu Co za kretyn z Ciebie jebany.
  7. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    pierdole was wszystkich chuj wam w dupe dziekuje za jakies rozmowy. Chuj z tym wszystkim mam już dosyć tego bagna jebanego. Łeb na pasku klamka i kurwa co!!!!!!!!!!!!!!!!!11
  8. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    Nawet teraz musze zagrac wirtualnie w snookera na wp.pl na wirtulne pieniadze, lub w tysiaca na kurniku, zeby sie zajac czyms. Na ksiazce sie nie skupie, tv mnie nudzi. Tak to wyglada.
  9. bezszans1981

    HAZARD powoli zbliża się koniec

    Po prostu boje się, chciałbym jeszcze żyć normalnie, założyć rodzine, chciałbym to odmienić, lecz zaszło to bardzo daleko. Napisałem to wszystko szybko, chaotycznie, za dużo czasu by zajeło opisywanie mojego żałosnego życia. A może jednak się poddam i tak jak ostatnie dni, zamknięty obojętny poczekam na swoj koniec.
  10. Witam. Ciężko o tym pisać, ponieważ mało już we mnie wiary, że coś mogę jeszcze zmienić. Ostatnio pojawiła się obojętność do wszystkiego, zamknięcie się w domu odizolowanie, nie chodzenie do pracy. W zakłady sportowe gram od 15 - 18 lat. Próby leczenia, terapii raz ośrodek zamknięty Stare Juchy. Kilka prób chodzenia do poradni w miescie, jedna dłuższa lecz nieskonczona. Cóż hazard od kilku lat niszczy mnie, bliskich, destrukcja życia, nie panuje nad tym. Kobiety, z ktorymi byłem traciłem. Zawsze mi się udawało, zawsze miałem dużo szczescia, w spłacaniu długów pomagała mi rodzina, bliscy. Potrafiłem wykombinować pieniądze. Na tą chwilę mam około 60 tys długów, lichwa, chwilówki, znajomi. W sumie nie grozi mi jakies niebezpieczenstwo, lecz ciężko ze spłatą tego ponieważ nadal gram. W sumie oszukuje ludzi, ktorych nie powinienem ozukiwac. Ostatni tydzien był koszmarny, przegrana około 10 tys, które powinienem przeznaczyć na długi. Od 3 miesiecy mam całkiem niezłą pracę zarabiam około 4 tys, W sobote przegrałem 3 tys. alkohol narkotyki przy tym, tak sie zaczął weekend. Pozniej chec odegrania wpłynęła pensja inne pieniądze i moment wszystko przegrałem. Nie poszedłem do pracy, oczywiscie przez to mogę ją stracic, po prostu zamknąłem się w mieszkaniu, obraziłem na swiat, ze jest taki zły kolejny raz to samo. Sam nie wiem już bo od kilku lat jedno i to samo. Niby we wtorek mam isc do pracy. Jest taka możliwość, a nie powinno już jej być. Na tą chwile jestem bez grosza, pewnie jakbym miał jakies pieniadze zaraz bym grał, nie gram mam chwile spokoju. Przeszedł mi atak płaczu, nerów, uderzania głową w sciane, nawet nozem sobie reke przeciąlem, małe drasniecia, chwila histerii. Chce jeszcze cos zmienić, lecz boje sie tego, ze moje zycie bedzie wygladalo nie tak jak powinno. Praca splacanie długów może to trwac długo, lecz to jakies wyjscie. Mnóstwo telefonów ktorych nie odbieram, chwilówke mam chyba w każdej firmie, dzwnonią z windykacji. Znajomi jeszcze sie nie odwrocili, wiedza co sie dzieje, nawet chca pomoc. Rodzina finansowo nie pomoże ponieważ już ich zawodziłem nie raz, może inaczej wykorzystywałem, uważam, ze nieswiadomie, bo chciałem dobrze. Moge na nich liczyc ale nie finansowo. Wszystko w moich rękach. Podsumowując wszystko, straty, długi na 60 tys, konflikt z prawem, dozór policyjny, dopusciłem sie oszustw, zeby miec za co grac, jestem sam, mieszkam sam, rodzina daleko, kobiety odeszły. Nie wiem, na co tu licze siedze sobie i pomyslalem, ze cos wyleje z siebie, może coś ktos we mnie wleje, jakies słowo do mnie dotrze. Mysli samobojcze są , lecz brak odwagi, jedynie prochy alkohol, tu moze bym dał rade. Jestem ogolnie w bardzo złej sytuacji, bez grosza na życie, nawet nie mam za co auta od mechanika odebrac, stoi naprawione już tydzien, wolałem przegrac. wstydze sie tego, ze taki jestem, to tez problem pojscia do pracy, wrecz rzygam, ze taki jestem. Były czasy, ze z domu wynosiłem dwa tv do lombardu, telefony laptopy, teraz wszystko jest w domu, sukces. Zbrzydło mi to granie, ale jakbym miał pieniadze, ktore jeszcze dzis miałem, pewnie bym grał. W dodatku, co bym nue zagrał od razu nie wchodzi, klatwa. Może o to chodzi, zeby mi to wreszcie zbrzydło. Tydzien wyłączony telefon siedzenie w zamknieciu, Ale jednak pojde we wtorek do pracy zagryze zeby bedzie co bedzie, tylko zebym nie grał Nie chce taki byc. Jestem bliski konca, bardzo złego konca, albo smierc, albo sam nie wiem wykonczenie sie ulica, chociaz wolalbym smierc. Wyszedł ktos z takich problemów? Nie wiem terapie mi nie pomagały wracałem do gry. Cięzki przypadek ze mnie. Kurwa chce sie wziac w garsc, ale teraz jest chwila determinacji, a zaraz to minie. Wiadomo gdy jest dobrze, wraca wszystko. Gdy jest zle jest rozczulanie myslenie, Nie mam problemu z alkoholem, nie pije, rzadko okazjonalnie, narkotyki przy tym sie zdarza lecz tez nie mam potrzeby i ciągu do tego. Wystarczy mi to jedno, Czy jest wyjscie jescze jakies?
×