Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Dave12345

Użytkownik
  • Zawartość

    21
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Dave12345

    Wątek do wykrzyczenia się

    Nie radzę sobie... Kiedy dopada mnie smutek mam poczucie, że szaleję. Jestem zmęczony ludźmi, sobą i tym, że nie mogę nikomu powiedzieć co dzieje się w mojej głowie. Więc uśmiecham się jak idiota udając, że daję sobie radę. Nawet jeśli na chwilę pokażę jak cholernie źle mi jest pewna bliska mi osoba bagatelizuje to jakbym miał po prostu gorsze chwile... Tyle razy zakładam maskę gdy mam kontakt z ludźmi, że sam nie potrafię sobie odpowiedzieć co właściwie czuję i jaki jestem.
  2. Dave12345

    Witam

    Jedyne co mogę Ci napisać to to żebyś się nie przejmował. Jesteś młody, a ludzie w Twoim wieku potrafią być strasznymi skurw**** jeśli wyczują inność. Ja sam dopiero kiedy byłem starszy i w kręgu takich ludzi się obracałem poznałem kilka osób z którymi dobrze mi się rozmawiało. Przede wszystkim przeczytaj z uwagą to co kazashi napisał. Może jesteś introwertykiem i nie jesteś nieśmiały, ale ciężko Ci nawiązać kontakt, bo zamiast głupich rozmówek typu "Co tam? Jak życie?" chciałbyś porozmawiać o czymś bardziej interesującym. Jednak introwertyzm to coś więcej i jak chcesz to w necie informacji o tym pełno. Ciężko mi jednak ocenić jak jest u Ciebie ponieważ, wspominasz głównie tylko o problemach z rówieśnikami. Wspominałeś o kłótniach. Jeśli chcesz to rozwiń temat. Wiesz, z własnej autopsji wiem, że to co siedzi w głowie bardzo utrudnia kontakty międzyludzkie. Nieśmiałość to jedyny problem, czy dzieje się coś innego w Twoim życiu co ma wpływ na szkołę, znajomych itd.?
  3. Dave12345

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Niby lepiej, niby nie narzekam, ale na końcu głowy uczucie, że coś jest nie tak. Nienawidzę stanu gdy nie mogę ufać swoim myślom i uczuciom...
  4. Dave12345

    Witam

    Wygląd tak naprawdę nie ma tu dużo do rzeczy. Własne doświadczenie. Napisałeś, że masz nerwicę? To tylko Twoje wnioski, czy byłeś już u jakiegoś lekarza? A jak u Ciebie z samopoczuciem na co dzień?
  5. Dave12345

    Witam

    damian1238 byłem w takiej sytuacji jak Ty. Stałem na uboczu, ludzie się ze mnie wyśmiewali i tego typu rzeczy. Wiem, że może to marne słowa otuchy, ale pamiętaj że nie stajesz się dojrzały z automatu gdy pójdziesz do technikum. Tak jest teraz w przypadku Twoich rówieśników, odstajesz i to wystarczy żeby trzymać Cię na uboczu i wcale nie chodzi tu o wygląd. Jedyne co Ci może pomóc to ogarniecie siebie, żadna to rada, ale tak to wygląda. Gdy miałem 16 lat też byłem nieśmiały, nie miałem koleżanek, a teraz wiem, że kobieta to też człowiek z tą różnicą, że przez kilka sądnych dni w miesiącu trzeba ich unikać Jakie masz zainteresowania? Szukałeś ludzi z którymi miałbyś wspólne tematy?
  6. Dave12345

    [Łódź]

    Czy ktoś może polecić jakiegoś psychologa, lub psychoterapeutę na NFZ? Szukałem informacji w internecie, ale każdy ciągle poleca prywatnie. Jeśli nie znacie nikogo dobrego na NFZ to zbieram ludzi na napad na bank...
  7. Dave12345

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Chcę ciągle spać. Wczoraj myślałem, że już jest lepiej. Od rana refluks, bo zwracam jedzenie. Nie mam siły żeby się cieszyć, a tym bardziej żeby mi było smutno. Nawet nie wiem kiedy minęły dwie godziny odkąd siedzę i nic nie robię.
  8. Dave12345

    PROSZĘ O POMOC - pytanie do psychologa

    ekspert_abcZdrowie dziękuję za odpowiedź. Z rady skorzystałem i byłem po skierowanie :)
  9. Dave12345

    PROSZĘ O POMOC - pytanie do psychologa

    Witam. Z góry przepraszam jeśli wiadomość będzie chaotyczna. Przez ostatnie kilka dni miałem objawy dobrze mi znane z depresji sprzed 5 lat: odrealnienie, trudność z identyfikacją uczuć, smutek, gniew, irytacja, myśli s. Nagle czuję się normalnie, a raczej opiszę co znaczy dla mnie normalnie. Odkąd nie mieszkam sam nauczyłem się radzić sobie. Wydaje mi się że, depresja odeszła: nauczyłem się z braku innego określenia "odczuwać mniej", cieszę się, ale z umiarem lecz ten stan trwa około 5 minut, jeśli stanie się coś złego i czuję że, wręcz zbiera mi się na płacz ten stan mija i czuję się spokojniej. Nawet po śmierci kogoś bliskiego nie potrafię odczuwać takiego smutku jaki odczuwałem kiedyś. Generalnie ten stan mi odpowiadał, potrafiłem normalnie funkcjonować dopóki miałem jakieś zajęcie, ot dzień jak co dzień. Jednak kiedy moja partnerka wyjeżdża na kilka dni i zostaję sam to zawsze wraca: problemy ze snem (chodzę spać o 5 inaczej negatywne myśli są zbyt silne), funkcjonuję normalnie, lecz zaczynam odczuwać lęk. Nigdy nie wyjeżdża na długo i wszystko mija jak ręką odjął chociaż ostatnio przedłużyło się to o ok. 5 dni od jej powrotu do tego stopnia, że myśli s. były naprawdę silne. Chciałbym się dowiedzieć, czy warto zgłosić się do psychologa. Martwię się że, zapiszę się za tydzień, poczekam na wizytę i zanim do niej dojdzie nagle będę czuł się "normalnie" i nie będę potrafił przywołać chociażby wspomnień o emocjach jakie towarzyszyły mi jeszcze kilka chwil przed napisaniem. Na koniec dodam iż, pustka, lub brak odczuwania emocji regularnie co 3-4 miesiące wraca kiedy dojdzie do małej sprzeczki z kimś z moich bliskich. Nie sugeruję się tym jednak i nie podejmuję żadnych decyzji ponieważ wiem, że ten stan minie po ok. 5 dniach. Jeszcze raz przepraszam za chaotyczną wiadomość jednak ciężko mi opisać co dokładnie podczas tych dni się ze mną dzieje, oraz gorąco pozdrawiam :)
  10. Dave12345

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Prawie 5 lat minęło odkąd miałem depresję, do niedawna. Jako że, gniew i smutek najłatwiej zidentyfikować z tym nie ma problemu, reszta emocji to totalny chaos. Myśli s. choć nie tak uciążliwe jak kiedyś powoli wracają, pokusa szukania silniejszych wrażeń itd. Jestem już tym zmęczony. Przed tyle lat dawałem sobie radę z traumami nie poddając się, a teraz źle się czuję chyba dlatego bo chmurki nieprzyjemny kolor mają... Brak mi słów
  11. Dave12345

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Gorzej niż przez ostatnie miesiące skoro przez ostatnie dni mam nieodpartą pokusę napisać na forum... Więc piszę
  12. Dave12345

    Samotność

    Eteryczna bardzo się starałem żeby poznać nowe osoby przez te ostatnie kilka lat, utworzyć nowe więzi. Jednak mi samotność jest chyba pisana ponieważ, nic z tego mi nigdy nie wychodzi. Staram się jak mogę coś wybudować, ale efektów nie ma. Nigdy nie byłem dobrym rozmówcą i unikałem ludzi jeszcze zanim miałem depresję, nie czułem żeby byli mi oni potrzebni do szczęścia, ale przyszedł taki czas, że naprawdę próbowałem. Efektów nadal brak. Nie mówię tu nawet o miłości, po prostu jakiejś relacji dla której warto się starać.
  13. Dave12345

    Witam

    ekspert_abcZdrowie pewnie jest to w swoim sensie wołanie o pomoc. Mam determinację żeby nie powrócić do tamtego życia jednak jest mi bardzo ciężko kiedy odczuwam samotność. Nigdy nie byłem osobą której łatwo przychodziło nawiązywanie znajomości. Wiem, że taki jest los i człowiek musi sobie radzić sam, ale nie chce po raz n-ty walczyć sam. bedzielepiej prawda jest taka, że obydwoje uczyniliśmy go toksycznym. Ja wściekałem się o byle o co, a ona za każda sprzeczkę nagradzała mnie kilkoma dniami ignorowania. Tak po prawdzie to wierzę, że skoro sam przeistoczyłem się z agresywnego furiata do nerwusa odrobina jej wsparcia mogłaby pomóc bardziej. Niestety była ona osobą, która zawsze wybierała kiedy się godzimy. Wyobraź sobie, że się pokłóciliśmy i mogę zachować się na x sposobów. Wiele z tych sposobów prowadziło do niczego ponieważ, tak jak wspomniałem dopóki ona nie wyciągnęła ręki na zgodę, a należy rozumieć przez to, iż udawała, że nic się nie stało absolutnie nic nie mogłem zrobić. Jedyne gdzie tak na prawdę byłem na plus w tym związku jest taki, że ja nigdy nie chciałem się poddać. Ona wybrała. Przy okazji dziękuję za Twoje słowa. Były bardzo miłe :)
  14. Dave12345

    [Łódź]

    To ja też się dołączę. Witam :)
  15. Dave12345

    Witam

    Dziękuję wszystkim bardzo za słowa otuchy :) Napisanie tego trochę pomogło. Wiem, że takie jest życie i los nie patrzy na wiek, narodowość, czy pochodzenie i każdemu niezależnie od dnia potrafi dowalić i że tak naprawdę jedyną alternatywą oprócz poddania się dalsza walka, ale po tym wszystkim stało się to męczące. Nie widzę obecnie żadnego sensu w dalszej walce. Mam ochotę po prostu usiąść i patrzeć jak wszystko się wali. Niemniej jednak życie zaskakuje ciągle i może stanie się coś co zmieni mój pogląd. Jeszcze raz wszystkim dziękuję :)
×