Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

vera1005

Użytkownik
  • Zawartość

    22
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Psychciu nie odpisuje już temu drugiemu, zresztą on też nie pisze. Wiem że nie mam zobowiązań wobec nikogo a mimo to jeśli czuje coś do jednego faceta to nie umiem tak z kwiatka na kwiatek skakać. Przywiązałam sie do niego, wiązałam z nim nadzieje i jeszcze dawał mi takie oczywiste sygnały. Z drugiej strony to okrutne że najpierw daje mi uczucie a później je zabiera Założyłam sobie tindera, może spotkam kogoś wartościowego. Nie zaszkodzi spróbować. Bo wśród znajomych to po 1 wszyscy zajeci, po 2 Ci co nie sa to albo nie zainteresowani albo ja nie zainteresowana, a bawić sie uczuciami nie będe.
  2. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Kochani! Zadzwoniłam do niego! Nie wytrzymałam. Chciałam wiedzieć na czym stoje ale dalej to samo... Odebrał od razu. Bałam sie że wogóle nie odbierze. No i gatka szmatka co u niego co u mnie i doszłam do tematu czemu nie odpisał, nie kontaktował sie wogóle to sie tłumaczył że był chory, nie miał ochoty z nikim gadać a teraz jest strasznie zawalony w pracy i przygotowuje sie do obrony, a oprócz tego jakies kursy robi i dla niego doba to za mało. Przypomniałam mu ze mielismy sie wybrać na miasto ale on ze nie zapomniał tylko teraz jest strasznie zajety przez tą obrone i że do mnie zadzwoni na tygodniu. Tyle co on mi w życiu naobiecywał to to że nie zadzwoni to jestem tego 100% pewna. Tylko teraz znowu nie wiem czy on tak na serio nie ma czasu a może ja jestem zbyt nachalna i wszystko przyśpieszam czy to są jego wymówki. Podobno nawet na dzień matki nie wrócił do domu. Znów nie wiem na czym stoję. Ehhhhh faceci ....... Dlaczego jeśli mu nie zależy nie powie o tym wprost. Należy mi sie przecież prawda po tamtej nocy
  3. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Dzięki bringthenoise :) Widze że nie tylko ja jestem tak zaślepiona przez miłość. Ja go widze innym niż jest w rzeczywistości. Zdecydowałam. Nie zadzwonie. Będzie mnie pewnie korciło przez dłuższy czas żeby jakiś kontakt nawiązać ale postaram sie wytrwać. Może on zatęskni i będzie chciał sie spotkać. To wtedy ja będe miała tą przyjemność go zignorować W razie ponownego kryzysu pewnie jeszcze tu coś napisze ale dziękuje wszystkim za odpowiedzi :) Jeszcze są na tym świecie ludzie którzy nie sa obojętni na innych :)
  4. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Zdaje sobie ze wszystkiego sprawe o czym piszecie i jaki on jest. Tylko po prostu przywiazałam sie do niego i tęsknie. Ja ogólnie strasznie cierpie po utracie kogoś. Za dużo ludzi w moim życiu poodchodziło (umarło). Dlatego nie chce nikogo stracić
  5. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Cześć :) Myślicie żeby dać temu pierwszemu jeszcze jedną szanse? Chce do niego zadzwonić w tym tyg bo mija już miesiąc od zaprzestania kontaktu. Może sie wstydzi tego i teraz mu głupio sie odezwać? Chociaż liczyłam że może jednak sie przełamie i przyjedzie do mnie z kwiatkiem czy coś. Tęsknie za nim Pisać nie będę bo to będzie dziwnie wyglądać i może mnie znów olać. Na ostatnie wiadomości mi wogóle nie odpisał. A ten drugi chciał sie spotkać znów. Napisał rano czy aktualne dzisiejsze spotkanie chociaż wcale się nie umawialiśmy. To odpisałam że nie.
  6. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Dodam jeszcze że po tamtej nocy kiedy spał ze mną rano miał pretensje ze ma koszule pogniecioną i jak on teraz bedzie wracał taki wymiety. Wtedy byłam oszołomiona i jakoś nie przywiązałam do tego uwagi ale teraz jak sobie przypomniałam to jak on mnie w ten sposób potraktował to nie wiem czy śmiać sie czy płakać, z siebie czy jego
  7. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Psychciu masz racje on mną manipuluje na lewo i prawo. Spotykaliśmy sie tylko wtedy kiedy on chce, kiedy ma czas i mu sie nie odwidzi albo jak ma w tym jakiś interes np. matka w pracy i nie ma kto obiadku podać to wyskoczy ze mną na miasto coś zjeść. Teraz sie foszy nie wiadomo o co bo tak odbieram to jego milczenie no chyba ze wie iż jest spalony u mnie bo dostrzegłam to że mnie olewał i nie może dłużej pogrywać. To jest już mój limit. Psychicznie nie wytrzymuje. Doprowadza mnie to do myśli samobójczych. Obwiniam sie o wszystko. Widze jak pary chodzą po ulicach, sa szczesliwe i wmawiam sobie ze cos ze mna jest nie tak. Że na nikogo nie zasługuje, nie jestem nikogo warta. Dlatego cieszyłam sie ze sie mną interesuje, lubi mnie, rozumiemy sie. Myślałam że znacze coś dla niego jak on dla mnie. Że to było przeznaczenie ze sie spotkaliśmy. Jestem strasznie w tych tematach na naiwna, zbyt wrażliwa. Ten drugi jest dziwny. Nie znam gościa a on jakimiś hasłami operuje, tajemnicami jakby był co najmniej jakimś tajnym agentem a w końcu udało mi sie od niego wyciągnąć ze idziemy na lody. A chce sie spotkać kilka ulic wcześniej. Dziwi mnie to, raczej zrezygnuje z tej znajomosci bo w tonach jego smsów od moich dopytywań wyczułam złosć i ironię. Nie spodobało mu sie to że mam chyba wogóle cos do powiedzenia. Boję sie mężczyzn, dlaczego zawsze oni tak mnie traktują. Jestem porządną, wrażliwą, miłą, uczynną dziewczyną. Nie robię nikomu krzywdy. Wręcz przeciwnie ratuje zwierzęta, zawsze staram sie pomóc a i tak czuje sie gorsza, winna.
  8. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Próbuje o nim zapomniec ale nie da sie tak łatwo. Zakochałam sie I boje sie ze wogóle kazdy facet mnie tak bedzie traktował. Że będe nikim, zabawką Ostatnio wybrałam sie z kolezanka na impreze. i jak na nia czeklałam to podszedł do mnie jakiś facet. Troche starszy ode mnie chyba. I ze mu sie strasznie podobam i wogóle, czy dam mój nr. Był miły to mu dałam i miał sie ze mną spotkać. To teraz pisze ze zabiera mnie w jakies miejsce i to bedzie niespodzianka. Ale ja go nie znam. Odpisałam zeby mi podął nazwe i gdzie to jest. Boje sie iść tak w ciemno. To już tez nie odpisał tylko napisął ze wydawałam sie grzeczną dziewczyną i po co pytam o takie rzeczy. Myślicie że to jakiś oszust? Czy niepotrzebnie tak cykorze?
  9. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Witajcie Kochani, opisze ciąg dalszy mojej historii. Przeprowadziłam sie do wawy, zmieniłam prace. Głównie ze względu na tego chłopaka. Z mamą już jest lepiej. Jak nie ma mnie na codzień to jest inna. Czasem sie pokłócimy ale to już jest co innego niż było wcześniej. Jednak od problemów nie da sie uciec nigdzie zwłaszcza od depresji. Dopadła mnie nawet tu. Mieszkam sama. Wynajmuje kawalerke. Z jednej strony bałabym sie z kimś obcym mieszkać ale jest mi strasznie smutno i samotnie. Prubóje znaleźć towarzystwo ale to nie jest takie łatwe. Do grobu wpędzi mnie chyba ten chłopak. Na początku wydzwaniał codziennie do mnie. Gadaliśmy wieczorami żeby nie było mi smutno i żebym sie nie bała. Miał mnie odwiedzić w pierwszy weekend w wawie. Dlatego zostałam a nie wracałam do domu. Ale i tym razem mnie olał. Przez 2 dni nie nie odzywał sie a w niedziele wieczorem zadzwonił jak gdyby nigdy nic co u mnie słychać. Dodam że on też mieszka w warszawie. Oczywiście ja przez te 2 dni płakałam cały czas. Tłumaczył sie ze miał spotkanie ze znajomymi. Ale nawet nie raczył mnie powiadomić. W końcu ja nie wytrzymałam tego milczenia i zadzwoniłam, pogadalismy i było ok. Tęskniłam za nim bardzo. Dałam mu jeszcze jedną szanse zeby do mnie przyjechał. Przyjechał z winem i miał nocować na kanapie bo bez sensu było po nocy wracać. Ale sprawy sie tak potczyły ze wlazł mi do łózka. Ja go kocham dlatego mu pozwoliłam. Nie zrobiliśmy tego bo to dla mnie za wczesnie, on niby tez nie chciał. Dla mnie to wszystko bardzo dużo znaczyło bo pierwszy raz spałam z chłopakiem i w sumie pierwszy raz chłopak mnie widział nagą. No i rano zawinął sie szybko nie chciał zjesć sniadania i poszedł. Póżniej gadalismy tylko przez tel albo fb. Miał mnie zabrać na randke na miasto i na tym sie skończyło. Coraz rzadziej pisał i dzwonił. Ja już nie wiem co myśleć. Może jestem za brzydka. Napisałam do niego czemu sie przestał odzywać to jedyne co mi napisał ze nie wie co mi powiedziec a na reszte wiadomosci nie odpisał. Mineły już 3 tyg i dalej milczy. Czy coś ze mną jest nie tak? Może powinnam mu pozwolić na wiecej? Ale gdybysmy byli parą to by to dalej sie potoczyło w swoim tempie Ja sie staram a on nic znów mam załamanie że jestem za brzydka, za gruba, gorsza od innych. Chodze na siłownie, katuje sie, tańcze i inni mi mówą ze wygalam super,jestem ładna ale chyba nie wystarczająca dla niego Co mam zrobić? Zadzwonic do niego? Bo pewnie na kolejną wiadomość to mi nie odpisze Nie wiem gdzie zawiniłam Nie skrytykowałam go, dałam mu i tak to czego chciał tamtego wieczoru a on mnie tak traktuje jak jakiegoś kumpla albo wogóle olewa co Wy o tym myślicie? Ja już dłużej nie wytrzymam tego psychicznie. Mieszam na 6 piętrze i nie raz myslałam o tym żeby wyskoczyć. On jest dla mnie tym jedynym. Tym pierwszym. Wracam z pracy do domu, pustego domu i płacze. Wracam z siłki tez płacze. Moje życie nie mam sensu. Przeprowadziłam sie dla niego. On mnie tak namawiał. Dawał sygnały ze mnie lubi ze będziemy razem, spał ze mną co dla mnie jest oczywistością ze też mnie kocha i chce za mną być a teraz bez niego jestem niczym, jestem wrakiem Jest mi strasznie źle Nawet ludzie w pracy pytają mnie czemu taka smutna chodze a staram sie ukrywać moje problemy przed innymi.
  10. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Witajcie Musze sie znów wyżalić. Płacze cały czas. Myślałam że ustabilizowałam sie emocjonalnie lecz dzisiaj na przywitanie po pracy usłyszałam znów od matki że jestem nic nie wartą szmatą, znów że nie mam nikogo żadnych przyjaciół i to jest moja wina bo jestem niby psychiczna, nikt mnie nigdy nie bedzie chciał i powinnam sie zabić a nie niszczyć innym życie. Bo zadawanie sie ze mną niszczy wszystkich. Po tych słowach rzeczywiście mam ochote iść i rzucić sie z mostu zaczełam łykać positivum żeby jakoś wygłuszyć smutek i stać sie obojętną ale nic to nie pomaga. Moje poczucie własnej wartości znów zostało zrównane z ziemią.
  11. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Aluś przykro mi że Ty też straciłeś bliskich i czujesz sie samotny. Ile masz lat? Skąd jesteś? Powiedz coś więcej o sobie. Ja podjęłam ważną decyzje. Chce przenieść się jednak do wawy. I tak tutaj nie mam życia. Sprawy sercowe jakoś udało mi sie uporządkować chociaż nie wykluczam że gdyby on zaproponował randke to i tak pewnie bym rzuciła wszystko i sie z nim spotkała. Ale teraz myśle już więcej o sobie. O tym czego chce i oczekuje od życia. Wysyłam CV. Byłam już na 3 rozmowach. Niestety podziękowali mi jednak próbuje dalej. Dzisiaj mama kolejny raz podcieła mi skrzydła. Powiedziała że jestem za głupia i beznadziejna i dlatego nie znajde nigdy pracy w warszawie. Powinnam sie trzymać tego co mam. Takie słowa naprawde demotywują. Znów zaczynam myśleć o sobie najgorzej. Boje sie że ma racje że za mało umiem, że inni są lepsi Ba. Wszyscy. A już byłam prawie pewna że dostane prace. Rozmowa poszła mi całkiem dobrze. Miałąm nadzieje że już niedługo sie wyprowadze, znajde jakiś fajnych znajomych, zaczne inne życie a mama zmieni stosunek do mnie jak będzie miała córkę tylko od święta. Depresja znów do mnie powraca. Zauważyłam że wystarczy kilka negatywnych słów a ja już sie załamuje Nie wiem jak to zmienić, jak nad sobą pracować. Czuje że nigdy nie odzyskam poczucia własnej wartosci bo nigdy nie byłam dla nikogo ważna. Nawet mama mi to ostatnio wypomniała że się nie licze dla nikogo
  12. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Nie mam już na nic siły. Nie widze w ogóle swojej przyszłości że kiedykolwiek sie coś zmieni. Jeszcze zobaczyłam przed chwilą na fb że ten "kolega" wybiera sie jutro do klubu nocnego w Warszawie bo ma zjazd. Mam ochote strzelić sobie w łeb tylko nie mam czym
  13. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Niestety obiecywał wiele i dawał mi złudną nadzieje np. wyjście do kina, wyjazd nad jezioro, wycieczka itp. Rzucał słowa na wiatr i nic z tego później nie wychodziło Teraz po tej Warszawie znów maił ten okres że się do mnie nie odzywał. Pod koniec tygodnia napisał tylko że co ja sobie za ciche dni urządzam i sie nie odzywam. Odpisałam mu tym samym to się wielce zdziwił. Widziałam że zaczął znów często smsować i nie rozstawał sie z telefonem. To strasznie boli gdy on był dla mnie tym jedynym lecz ja byłam jedną z wielu Teraz to widze jaki z niego manipulant. Na moje nieszczęście zwierzyłam sie mamie bo wcześniej nie zagłebiałam sie w szczegóły jak to było w Warszawie tylko jak mi rozmowa kwalifikacyjna poszła. Myslałam że mnie jakoś pocieszy, zrozumie lecz jej zdaniem to ja jestem okropną osobą i dlatego on mnie nie lubi i nikt nigdy mnie nie będzie chciał. Wszyscy są dobrzy i idealni oprócz mnie i powinnam sie zabić zamiast męczyć innych. Żadnej winy w jego zachowaniu nie widzi. Ona zachowała sie jak zwykle czyli krytyka i obwinianie mnie o wszystko jakbym była sprawczynią całego zła na tym świecie Mam już teraz strasznego doła po tym co usłyszałam. Nie wiem jak już sobie z tym radzić. Nie moge na nikim polegać alni na mamie ani na pseudo "przyjacielu". Myśle że już nic mnie w życiu dobrego nie spotka.
  14. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Długo nie pisałam ponieważ wiele się wydarzyło w moim życiu. Postaram się więc teraz nadrobić zaległości. Spotkaliśmy się w zeszłym tygodniu na randke. Przełamałam się! Powiedziałam mu tak troszke w formie żartu że spotyka się z fajną dziewczyną (pokazałam na siebie) która go lubi a on leci sobie w kuli. Inaczej nie mogłam. Nawet się w pewnym momencie zapowietrzyłam ze stresu. Dla mnie to i tak był duży postęp. Na pewno mnie zrozumiał bo przez pewien czas zamarł a później powiedział że w cale sobie w kuli nie leci. Dalej już normalnie rozmawialiśmy a w samochodzie powiedział że na pewno zabierze mnie na tą wycieczke co wtedy nie wypaliła i że musze koniecznie znaleźć prace w wawie i sie tam przeprowadzić. On sam tam szuka pracy i chce sie przenieść. Myślałam że od tego momentu już coś zaskoczy i wszytko sie między nami ułoży. Wysłałam więc kilka CV. Nie musiałam zresztą długo czekać. Dostałam telefon że zaprszają mnie na rozmowe w ten piątek. Akurat on miał zjazd w ten weekend ponieważ jeszcze studiuje zaocznie w wawie. Więc mnie namawiał żebym tam pojechała i nocowała do soboty w tym samym hostelu co on to razem spędzimy czas. Nie byłam przekonana co do tego pracodawcy ponieważ to nie była oferta moich marzeń ale skoro mnie namawiał że byłabym głupia żeby nie spróbować i jeszcze dodatkowo spędzlibyśmy czas razem to się zgodziłam. Niestety ten wyjazd okazał się jedną wielką porażką. Już na wstępie myślałam że pojedziemy razem tzn z różnych miast autobusem ale spotkamy sie na przystanku w warszawie i pójdziemy razem. Jednak on planował przyjechać 2h później i mielibyśmy sie spotkać w hostelu. Nie znam Warszawy więc chciałam żeby ze mną poszedł. Mógł zmienić godzine biletu więc to nie stanowiło problemu. Tylko jemu sie nie chciało wcześniej jechać! Po wielu negocjacjach i ultimatum że w końcu nie pojade zgodził się i z wielką łaską powiedział że zaczeka na przystanku ponieważ to on będzie wtedy całe pół godziny wcześniej ode mnie. W wawie poszliśmy do hostelu zostawiliśmy bagaże i odprowadził mnie na rozmowe. Powiedział że zaczeka. Gdy skończyłam jego jednak nie było. Wrócił do hostelu. Gdy zadzwoniłam stwierdził że nie chciało mu się czekać. Sama musiałam jakoś sie jakoś dobłąkać z powrotem. Gdy byłam przy hostelu wyszedł z niego i chciał żebyśmy poszli coś zjeść. Byłam bardzo zmęczona ponieważ byłam w szpilkach a droga była długa więc chciałąm odpocząć. Jednak on był głodny chciał coś już zjeść. Zamiast pójść gdzieś blisko ponieważ za 2h idzie na zajęcia a ja jestem zmęczona zaciągnął mnie prawie na drugi koniec miasta ponieważ jak się okazało umówił sie tam z inną koleżanką. Byłam w szoku. Na obiedzie cały czas ją podrywał. Zachowywał się tak jak do mnie kiedy byliśmy sami. Czułam się okropnie jak piąte koło u wozu. To była koleżanka z jego studiów i w dodatku w związku ale jak widać obojgu te flirty nie przeszkadzały. A ja niestety musiałam na to patrzeć. Nie chce nikogo oceniać ale po obiedze poszliśmy w 3 do złotych tarasów. Biegał za nią jak piesek. Chciał kupić jakieś jakieś drogie perfumy po 600 zł i buty za 800 w kazaarze. Dla mnie to czysty snobizm. Jednak z tego co widziałam dla nich to normalka. Rozumiem że porządne rzeczy kosztują ale nie widziałam nigdy żeby mężczyzna talk biegał po sklepach. Jak kobieta. Dziewczyna też bardzo dziana. Przechwalała sie że zrobiła sobie fronty do mebli kuchennych za 25 tysięcy. Przepraszam że o tym pisze ale dla mnie to abstrakcja. U mnie w domu nigdy się jakoś nie przelewało. Owszem nie moge powiedzieć żeby czegoś mi brakowało ale było skromnie. Czułam sie strasznie, nawet na mnie uwagi nie zwracał. Wróciłam do hostelu a oni poszli na zajęcia. Napisał mi poźniej smsa że jak skończy zajęcia to napisze mi gdzie mam iść to to zjemy i sie napijemy. Zaprotestowałam. Była 20, ciemno i nie chciałam sama chodzić. Upierał sie że spotkamy sie na miejscu bo jemu sie nie chce 2 razy robić trasy. Jednak w końcu przyszedł po mnie z jakim kolegą ze studiów i poszlimy do baru. Powiedział że wybrał ten ponieważ są tam fajne kelnerki. Przez cały wieczór oglądał sie za nimi a raczej za jedną bo była jedna. Dowiedziałam sie również że planował poznać mnie z 2 innymi koleżankami z którymi spotyka się się tutaj w Warszawie ale nie mogły przyjść. Miał to być tak jak on to powiedział "sparing" ja kontra jakaś Magda. Odebrało mi mowe. Myślałam sie ze sie rozpłacze. Teraz już wiem że namawiał mnie na przyjazd dla beki. Ma ze mnie świetną rozrywke, nic poza tym. To egoista. Dla mnie jego zachowanie było co najmniej nie w porządku wobec mnie. Myslałam że się mną jakoś zaopiekuje jako mężczyzna zwłaszcza po tym moim wyznaniu. A może sie myle? Może nie powinnam tego wymagać?
  15. vera1005

    Potrzebuję wsparcia

    Po prostu się zakochałam. Jeszcze rok temu sama poradziłabym takiej dziewczynie żeby dała sobie spokój ale teraz to mnie dotyczy. Bardzo mi na nim zależy. Nie interesuje mnie jakiś tam przelotny romans. Myślę poważnie o związku ponieważ wydaje mi się że to ten jedyny. Świetnie się dogadujemy i rewelacyjnie czuje sie w jego towarzystwie. Lubi mnie i ewidentnie flirtuje więc co mogę sobie myśleć. Lecz tego olewania czasem lub traktowania jak koleżankę nie rozumiem. A to że się zaprzyjaznilismy byłoby dla mnie ogromnym plusem jeśli bylibyśmy razem.
×