Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Pholler

Użytkownik
  • Zawartość

    563
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

375 wyświetleń profilu
  1. Mam pytanie o objawy nietypowe, czy np. zaburzenia widzenia, jak patrzycie na litery na wyświetlaczu, ma których oko nie chce się "skupić", albo zaciśnięcie gardła, że ciężej się połyka, albo podobne - macie coś takiego? Albo coś takiego "swojego"?
  2. Za wcześnie żeby zaprzeczyć czy potwierdzić. W dodatku lecę na niskiej dawce, bo mam inną jednostkę chorobową i trochę się prochy gryzą. Ale subiektywnie odczuwam chyba małą poprawę, albo sobie ją wmawiam, bo dziś jest 6 dzień i to z przerwą. Wcześniej jak brałem esci, sertę czy mirtę to efekt przeciwlękowym pojawiał się po miesiącu czy dwóch. Ale to podstępny lek z tego co czytałem - potrafi "wejść" po tygodniu i skończyć się po trzech... Zobaczymy.
  3. Hahahaha, wydawało mi się, że znam moja nerwicusie kochaną, ale chociaż gram z nią w warcaby już tyle lat i stosuje ona ciągle te same triki, to i tak zawsze przegrywam . Więc dzisiaj wymyśliłem sobie chorobę "intensywny krwotok z przewodu pokarmowego, w tym możliwość krwotoku z wrzodów żołądka, albo krwotok polekowy". Wydalilem oto ciemnego , luźnego stolca - wiadomo, że to krwotok . Ale myślę: może coś zjadłem? Co jadłem ostatnie dwa dni? Parówki, bułki, kawa, beza, gruzińskie placki, zestawy witaminowe, pierogi, grzanca, humus, soczewicę... Nic co powoduje ciemną kupę. Sprawdzam kolejne wypróżnienie - ciemna jak autostrada A4 po 18.00. Kolejny problem, nerwowka, już roztrzesienie, już gorąco, już pot , już ten model "zamknięcia", aż tu myjąc ręce pod kranikiem przypomniałem sobie, że pierogi były ze szpinakiem. Ja nawet ulotki swoich leków przeczytałem pod kątem zmian stolca. A najlepsze jest to, że znam na pamięć produkty, które zmieniają kolor stolca. A ta durna nerwica i tak mnie rozwaliła w 3 ruchach... Teraz jestem pewien, że wróciła. Wierna przyjaciółka, nerwica. Dziś trittico idzie juz po 100mg. Zasypiam.
  4. Oczywiście, że tak. Często się tu śmiejemy (przez łzy), że jak jest dobry wynik, to na pewno w labie się pomylili i trzeba powtórzyć Ja na zapas boję się o wszystkich bliskich. Niedawno zmarł mój ojciec i to w czasie moich największych odlotów depresyjnych, i do teraz myślę, czy skupieniem na sobie nie doprowadziłem do przeoczenia początków jego choroby. Ale strach o rodzinę miałem już wcześniej, pamiętam jak mając naście lat w środku nocy potrafiłem nasłuchiwać czy rodzice w drugim pokoju oddychają... Eh, to przedziwna choroba.
  5. Też juz kiedyś to opisywałem tutaj na forum ma przykładzie własnym. Miałem jeden powiększony węzeł. Słownie JEDEN. Poszedłem prywatnie na USG , a koleś podczas badania patrzy na mnie jak na zwłoki. Ja spocony pytam łamiącym się głosem "czy coś nie tak", a koleś , który sam wyglądał na wystraszonego: "no węzeł jest w taki miejscu , że wole nie mówić jakie to mogą być choroby.". I nic więcej nie powiedział, a ja byłem w takim stuporze, że zapłaciłem za wizytę, i na nogach z waty z mózgiem w innym wymiarze wróciłem do domu. Jak ochłonąłem to następnego dnia poszedłem do innego lekarza. W poczekalni mało nie zmieniłem się w kałuże gorącego potu. Koleś przeleciał po węźle i zaczął pisać rozpoznanie. Ja odlot, bo koleś od razu jak cos pisze to pewnie da mi kartkę z dopiskiem "na cito do szpitala". Pytam znów łamiącym się głosem: "i co...?". A koleś z uśmiechem "no powiększony węzeł, pewnie od tego owrzodzenia na szyi . No miałem tam takiego syfa ze strupem na karku. Czyli kurde wielkie nic. Tego pierwszego to bym pewnie zjechał jak ostatniego gnojka, gdyby nie moje promieniujące szczęście po drugiej diagnozie
  6. Moja znajoma miała po wypadku jakiś odłamek w rdzeniu. Do 6 miesięcy miała już nie chodzić. To było 20 lat temu.
  7. Witaj. Ja wróciłem po dwóch latach. Jestem tu w sumie od czterech. Ogólnie przykro.
  8. Na szyi, z boku, wielkości fasolki, ma go do dziś, chociaż infekcje też miewa często, więc może nawet nie ma czasu zniknąć. Gdzieś czytałem, że u dzieci maga być trwałe powiększone (nie chodzi o zwłóknienie). Ale przestałem się tym martwić. Jakoś. Znalazlem tysiąc innych powodów do panikowania
  9. Ogólnie - mijają. Nie wszystkie, ale większość mija: gula w gardle mija, zawroty głowy mijają derealki mijają, bóle mięśniowe, otępienie, zawroty z hipotonii ortostatycznej, fascykulacje, drżenia i napięcia mięśni, parestezje, suchości. Częściowo pomaga na duszności , sztywność języka, kołatania serca. Niestety ja nigdy nie jestem do końca wyleczony, mój stan dobry to w miarę spokojne przeżycie dnia z cichym szmerem lęku w tle. Ale to ki wystarcza i mówię wtedy, że ozdrowialem. Mój najdłuższy somat to 7 lat nieprzerwanego bólu głowy. Też gdzieś to opisywałem szeroko.
  10. W ogóle to miło mi poznać @Ewapanikara, sald jesteś? Co jest Twoim "konikiem" w nerwicy?
  11. Mój mówi, że 8 miesięcy to minimum, ale kiedyś już sam doszedłem do tego, że to jak z cukrzycą - trzeba brać cały czasu, a nie uregulować , gdy jest naprawdę źle. Może tak już musi być.
  12. No nie było mnie rok, a czułem się nawet nieźle jakoś 16-18miesiecy z niewielkimi napadami. Ale nerwica, a sorry, zaburzenie lękowe, lubi wrócić sobie i to najczęściej bez zapowiedzi. Gdzieś w maju dopadł mnie stres, ataki paniki, niezbyt intensywne. Ale te przychodziły i przechodziły, myślałem nawet jakie to śmieszne, że kiedyś od razu łykałem lorafen, a teraz tak "inteligentnie" czekam na, aż się s ustabilizuje. Jakoś nawet szło. Pojawił się lęk wolno płynący, słabiutki, ale gdzieś tam sączył się w tle. Chodziło o zdrowie moje i moich bliskich, bo przypomnę - mam hipochondre rozszerzoną potem zaczely dochodzić somaty: przeczulica skóry w okolicy wątroby, bóle stawowe, refluks. Czułem, że się zbliża ta straszna pani i zacząłem walczyć: suple, dziurawce, zioła uspokajające. Niestety, gdy zaczął się ścisk gardła ( globus histericus kochany) i problemy w gardle ogólnie - tama pękła. Wróciły derealki, ściśnięte gardło, bóle stawowo-miesniowe, zaburzenia widzenia, częstsze napady paniki, stałe napięcie, brak możliwości skupienia się na zadaniu, nerwowe zmiany pozycji, zajęcia, rozmowy. Mam problem z mówieniem, jakoś ciężko mi się mówi, może przez ten ścisk w gardle. Naczytałem się o ścisku językowo-gardlowym i nawet pasuje. Do tego jestem po antybiotykoterapii, po której dostałem grzybicy tam na dole, a skoro tam, to i być może w gardle też. I to moja kolejna schiza. Ogolnie nmostwo somatow, jak 4 lata temu. Do tego emocjonalnie się poskładałem. Nie licząc tego strachu i lęku, który zawsze gra pierwsze skrzypce, a zaraz za nim anhedonia i bierność, to teraz jeszcze jeszcze rozsypuję się bez powodu i beczę jak zmarznięta koza. Rozsypka. Poszedlem więc do psycho, zobaczył moja kartę, a tam przerwy raz 1rok, raz 2 lata. Pyta czemu przerwałem leczenie, to ja mu na to, że dobrze było to przerwałem. A on mi na to; wygląda to tak jak by Pan nie chciał wyzdrowieć, jak by pan chciał być chory. Kurde, w sumie łeb mam tak porąbany, że moze ma i to sens. Kto wie? Chciałem zrobić szybkie wprowadzenie, sorry za chaos, w dodatku drugi dzień jadę na Trittico, a 3 tydzień na lorafenie, w dodatku dziś mam poziom lęku 5/10, więc słabo zbieram myśli. Pozdrawiam nowych i weteranów.
  13. O witajcie , dawno nie zabłądziłem w te strony. Aż zabłądziłem @Teksas , @nerwa , tak na szybko witam staraą ekipę. Nie mam czasu teraz czytać ostatniego roku, ale są tu jacyś stali bywalcy? Ja wchodzę znów na trittico , lorafen już rozpędzony... Dobrze było , ale się skończyło i jestem znów. Nie wiem czy będę pisał regularnie, ale chyba muszę kilka stron nadrobić pozdro nerwusy!
  14. Nie było moją intencją Cię straszyć, wręcz przeciwnie - na swoim przykładzie chciałem Ci pokazać, że mój ból głowy, o czym jestem przekonany na 88%, miał podłoże psychiczne. Przewlekłość dolegliwości przy nerwicach nie jest niczym nadzwyczajnym, ludzie mają somaty latami. Mnie głowa bolała nawet, gdy już wyszedłem z depresji i żyłem całkiem normalnie. Przestała mnie boleć, gdy pojawiły się inne dolegliwosci, a z nimi kolejny epizod nerwicowy. P.s.: ktoś niedawno pytał czy to normalne, że pierwszą "dwojeczke" robi normalnie, a chwilę potem kolejna robi cienką i luźną. Gdzieś na forum wyczytałem, że to normalna sprawa, że jak nerwicowiec cisnie kolejną edycję to musi być taka, bo nie daje sobie szans na uformowanie fajnego stolca w wymaganym czasie . Po prostu sequel zrobiony za szybko nigdy nie ma zwartej fabuły
×