Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Szara_

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  1. Szara_

    Cześć nerwusy!

    Błędnik ok, ciśnienie mam niskie ale zawsze miałam "taka uroda" każdy lekarz mi to powiedział Właściwie od miesiąca jestem zestresowana bez przerwy będąc z innymi ludźmi, praca czy sklep lub inne miejsca gdzie są obcy ludzie, może stąd te objawy przy śmiechu skoro czuje się nieswojo bo w domu jest normalnie, nawet zauważyłam, że rozmawiając mam strasznego stresa tak jakby ktoś miał źle skomentować to co mówię i wtedy zaczynam źle się czuć i trwa to dopóki nie wrócę do domu i pójdę spać Najgorsze jest to, że przez tyle czasu było wszystko super a to pojawiło się tak nagle. Miałam tyle energii do robienia wszystkiego, jakąś motywacje, dobry humor i samopoczucie, byłam bardzo towarzyska, obecność obcych ludzi mnie nie stresowała a teraz jest wszystko na odwrót a nawet jeszcze gorzej. Wizytę u psychologa mam za 2 tygodnie, może jakoś dotrwam I jest jakaś poprawa? Bo może mój lekarz powinien mi też silniejsze leki przepisać ale nie wiem czy nie poczekać jak zacznę psychoterapię to coś pomoże zamiast faszerowania się lekami.
  2. Zawitałam tutaj pierwszy raz 4 lata temu mając 18 lat a dziś znowu powróciłam! Ciocia nerwica wróciła jak bumerang z podwojoną siłą. Zaczęłam niedawno przygodę z psychiatrą ale nie zaczęłam jeszcze psychoterapii, dopiero byłam na takiej "wstępnej" wizycie, dostałam na początek lek o nazwie Tianesal 3xdziennie, ale z tego co się zorientowałam to jest bardzo słabiutki lek i tak też na mnie działa co prawda biorę go dopiero 2,5 tygodnia więc może efekty jeszcze przyjdą? Problem mój powrócił w czerwcu będąc w górach dostałam silnych zawrotów głowy, serce waliło, ciśnienie pewnie też wzrosło bo strasznie było mi duszno i gorąc, czułam, że zemdleje choć oczywiście tak się nie stało. Od tamtej pory po powrocie stopniowo moje dolegliwości pojawiały się niespodziewanie, rozmowa ze znajomymi (i nagłe zawroty głowy, nie wiadomo skąd), w pracy to samo.. rozmowa z współpracownikami to jakaś męka, im więcej mówię tym bardziej czuje się źle (zawroty głowy, dziwne uciski w głowie, przyśpieszone tętno), wyprawa do supermarketu lub w inne miejsca gdzie są ludzie to objawy te same.. aby tylko jak najszybciej uciec do domu i odpocząć. Choć w domu też zdarza mi się źle czuć kiedy wymęczą mnie te dolegliwości. Ten miesiąc był dla mnie fatalny prawie codziennie jakieś objawy.. Może to głupie ale nawet gdy się śmieje, ogarniają mnie zawroty głowy, ciemno przed oczami, takie odrealnienie od wszystkiego, i to uczucie jakbym miała zemdleć, muszę iść np do wc żeby złapać powietrze i jakoś się uspokoić. Przeszłam już tyle badań i jak się domyślacie wszystko w porządku.. A ja czuję, jakby było coraz gorzej z moim zdrowiem, czy ktoś też tak ma? Bo mam wrażenie że wszyscy wokół mnie są normalni, a ja jestem jakimś świrem
  3. Witam wszystkich. Trafiłam tu do was nie bez powodu, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z moimi problemami nerwicowymi. Jestem młodą dziewczyną, mającą zaledwie 18 lat;) Moja historia zaczęła się jakieś pół roku temu, z racji tego, że lubiłam towarzystwo znajomych, dobre imprezy co weekend zdarzało mi się nie mało "wypic" jak nie piwo to inny alkohol. Po jednej imprezie na drugi dzień czułam się tak nie swojo, wiadomo każdy by powiedział, że to kac itp, ale doszły do tego jakieś dziwne myśli, lęki, bałam się że umrę, ciężko mi się oddychało, ciśnienie skakało, nie mogłam się chwilami opanować, wszystko wydawało mi się takie "do dupy" i ta najgorsza myśl, że coś mi się stanie. Minął weekend, wszystko wróciło do normy, szkoła nauka dzień po dniu mijał. Niestety znowu wszystko wróciło gdy miałam taki czas że często się denerwowałam a tu sprawy w szkole, chłopak, rodzina niby błache codzienne sprawy, ale ja wszystko przyjmuje bardzo do siebie. Zaczęły mi się napady lęków, było mi duszno, serce nagle szybko biło, zawroty głowy, i zawsze nachodziła mnie ta głupia myśl że zaraz umrę.. Po takim jakby "ataku" czułam się zmęczona i chciało mi się spać, nie miałam chęci na nic. Mama wytłumaczyła mi, że to objawy nerwicy, kupiła mi tabletki jakieś ziołowe, troche mi było po nich jakoś "lżej" i dawałam sobie rade; Miesiąc temu znowu to samo.. Byłam w szkole i jakoś dziwnie się poczułam tak jakbym była w innym miejscu, "odpływała", oczywiście już dostałam napadu lęku i zwolniłam się do domu, w domu poleżałam trochę i było już w porządku, kilka dni pózniej czekając na lekcje w szkole nagle z niczego zrobiło mi się słabo, zrobiłam się blada i osłabiona, serce waliło, i przerażające myśli że zaraz upadne i coś mi się stanie. Wtedy tak że zwolniłam się do domu i tam już było w porządku. Cały tydzień siedziałam w domu z obawy, że znowu zrobi mi się słabo i będę musiała się zwalniac. Wtedy była już przerwa świąteczna, w czasie świąt czułam się bardzo dobrze, rodzinna atmosfera, myśl że nie muszę isc do szkoły i się martwic że coś mi się stanie. W ten poniedziałek wróciłam już do szkoły i się zaczęło.. Nie mogę usiedziec w szkole bo mam ciągłe zawroty głowy, robi mi się gorąco, serce szybciej bije, głupie myśli, i takie uczucie jakbym nie była w tym miejscu gdzie jestem,myślami jestem gdzie indziej. Już brak mi sił na to wszystko, chciałabym normalnie życ jak kiedyś cieszyć się wszystkim, nie myślec o tym jak mi zle i się tak nie czuć. Macie jakieś porady na to? Ma ktoś podobnie? Dodam, że najbardziej we znaki dają mi się te zwroty głowy, przy nerwicy one występują? Bo już nie wiem co myśleć i co z tym robic
×