Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

przemek1973

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. jeszcze kilka dni... niestety musieliśmy z prawnikiem uzupełnić wniosek ale do 3 grudnia powinno się wszystko wyjaśnić
  2. jeszcze kilka dni cierpliwości.... nie chcę uprzedzać faktów ... a najlepiej działać z zaskoczenia
  3. Zawsze winni są pacjenci terapeutów. Dlaczego się nie udało? Ano bo są chwiejni emocjonalnie, rozbici itd. Najlepiej byłoby gdyby na terapię przychodziły zdrowe byki i zostawiały kasę.... żenada żenada i jeszcze raz żenada
  4. Jestem Wam winny informację o ciągu dalszym historii - która zapoczątkowała wątek. Pierwsza rozprawa miała charakter ugodowy. Pani Terapeutka się nie pojawiła - przysłała jedynie swojego pełnomocnika prawnego. Sędzia zapytał o co wnioskujemy - nasza odpowiedź była bardzo umiarkowana - zwrot honorariów, zwrot dokumentacji medycznej, nagrań z sesji dokonywanych bez mojej zgody, pisemne oświadczenie że nigdzie i w jakikolwiek sposób moja terapia nie zostanie wykorzystana oraz paragony bądź rachunki z sesji. Do tego informację o superwizji, kopię certyfikatu, ocenę pracy jej w terapii... Druga strona budząc zdziwienie sądu - oświadczyła że na żadną ugodę pod jakimikolwiek warunkami nie ma ochoty. Kolejna już normalna rozprawa pod koniec listopada. Jednocześnie podjąłem wobec takiego obrotu rzeczy i inne kroki prawne, o których opowiem za kilka dni jak słowo stanie się ciałem
  5. to niestety pokazuje że to jest jedna wielka wolna amerykanka. Nie ma ustawy o zawodzie psychologa i są właśnie takie.. osobniki? raczej psychologiczne kreatury... tylko że to nie jest sadzenie marchewki a takie "zabawy" dla kogoś mogą okazać się śmiertelne w skutkach...
  6. również się zgłaszam - mam o terapii schematów jak i o superwizji w terapii poznawczo-behawioralnej
  7. Vitalia niestety ma rację... pacjent z założenia jest na prawie przegranej pozycji. Dlaczego jest niezadowolony? Ano bo niestabilny emocjonalnie... nie ma w naszym kraju jakiejkolwiek regulacji psychoterapii. Są właśnie szarlatani którzy bez wykształcenia świadczą tego typu "usługi". A to nie jest hodowla marchewek - złą diagnozą czy złą terapią można przecież zabić....Co zrobić? Gdzie się odwołać? Ja walczę ale moja " genialna" pani dała mi sama argumenty do ręki prowadząc nielegalnie działalność, bez superwizji a będąc w trakcie szkolenia co wtedy akurat jest wymagane. Ale i ona mając 28 lat rozpisuje się o "wieloletnim doświadczeniu" w prestiżowych miejscach. Ale to doświadczenie to tak naprawdę praktyki studenckie. Niestety to właśnie takie przypadki najbardziej niszczą status tego zawodu... -- 30 wrz 2014, 08:52 -- Nie mają obowiązku terapii własnej... ale jest jedno "ALE" pani jest w trakcie szkolenia na certyfikat w ośrodku akredytowanym przez to towarzystwo. I tu zaczynają się dla nich schody - obowiązkowo bowiem ośrodek musi w tym czasie superwizjować terapię tej pani, ona musi prowadzić dokumentację ścisłą i w razie problemów od razu kontaktować się z kierownikiem szkolenia i we dwójkę prowadzić już terapię. W piśmie do mnie napisała sprytnie myśląc że nie wiem że się szkoli że nic takiego nie robiła.. wiec wysłałem właśnie do PTTPB pismo przez adwokata w którym pytam kto dopuścił się naruszenia regulaminu: terapeutka czy ośrodek - jeśli terapeutka proszę wyrzucić, jeśli ośrodek to proszę zabrać akredytację na szkolenia i... będzie kwas bo nie mają tak naprawdę dobrego wyjścia z sytuacji na szczęście. Mam nadzieję że to akurat dla tej grupy będzie bolesna lekcja że pacjent to człowiek a nie skarbonka z pieniędzmi - pół roku dwa razy w tygodniu po 100 i dojazdy po 100 km obliczcie sobie a potem nagle : won z terapii po pani się zorientowała że nie daje rady i chyba już więcej pieniędzy nie wyciągnie po pacjent nad przepaścią... potem okazało się że nikt nie chce się podjąć dalszej terapii bo jak mi tłumaczono psychoterapeuta bazuje na relacji i zaufaniu a tu trudno będzie zbudować relację skoro ktoś mnie oszukał.. Jedna z krakowskich sław powiedziała mi nawet: " za duże ryzyko - po tym co pan przeżył ma pan 90 procent szans że w ciągu pół roku się zabije i nikt nie będzie ryzykował" ale w końcu znalazłem - psycholog kliniczny w nurcie psychodynamicznym. I Pani jak dowiedziała się o przejściach sama przyniosła certyfikat, poinformowała mnie gdzie pracuję na klinice psychiatrii, u kogo przeszła własną terapię i kto personalnie ją superwizjuje - zresztą bardzo znane nazwisko. Choć oczywiście zżyma się że teraz ona ponosi odpowiedzialność za działania jakieś dyletantki. Bo łatwo nie jest... sami zresztą pomyślcie ile człowiek ma w sobie uprzedzeń po czymś takim. Ja zresztą na ostatnim spotkaniu jak ta profesjonalistka mnie wyrzucała zostałem zrypany z góry na dół - że jestem człowiekiem bez wartości, do niczego się nie nadaję, że emocjonalnie jestem wrakiem, nie można ze mną wytrzymać i że nie myślę racjonalnie... tak jakby na terapię zgłaszała się osoba własnie stabilna emocjonalnie i racjonalna. Na koniec za 50 minutowy wywód jakim jestem dnem zażądała jeszcze 100 złotych. Obecna terapeutka tłumaczy że ten wybuch, szał gniew to efekt tego że to właśnie ta Pani nie dała sobie rady i na mnie wyładowała swoją frustrację tego że nie ma wiedzy i umiejętności. Ale czy tak postępująca osoba powinna być terapeutką? Zmieszanie z błotem osoby walczącej z ciężką depresją i zamiarem samobójczym... A tak na marginesie Pani jeszcze chciała bawić się w lekarkę i ustalać co powinienem brać. Napisała list do mojej lekarki i wtedy już wybuchła aferka - szkoda że nie dała mi do myślenia. Lekarka wkurzyła się i zapytała mnie czy ta pani nie pomyliła zawodów i czy nie wie kto bierze odpowiedzialność za farmakologię w razie zdarzenia?! I powiedziała że ręce jej opadły - mnie z depresją chciała faszerować lekami na schizofrenię -jak usłyszałem zapewne po to abym przychodził na sesję "ze spuszczonym" powietrzem to nie będzie ze mną problemów jak będzie przychodził bezwolny kadłub. Ale i tak czuję się obecnie jak Frankenstein - owoc pracy dyletanta który w pewnym momencie stwierdził że dzieło się nie udało i wyrzucił monstrum na ulicę...
  8. członkiem jak się okazuje można być... jeśli się opłaci składki i nic poza tym. I można chwalić się że jest się członkiem.. a nic z tego tak naprawdę nie wynika. Żadnych standardów nawet właśnie dotyczących superwizji czy ukończonego szkolenia i certyfikatu... nic. Ważne żeby co roku zapłacić kilka stów...
  9. To terapeutka poznaczwo-behawioralna ale właśnie zainteresowana również terapią schematów. Pierwsza rozprawa będzie 6 października więc będę relacjonował na bieżąco jak sytuacja wygląda bo na pewno na jednej rozprawie się nie skończy.
  10. zgłosiłem do sądu - pierwsza rozprawa za kilka tygodni a czekałem rok a informacje typu że pani nie ma superwizji zaczerpnąłem z pisma jej prawnika ... sama się tym chwali
  11. Bardzo Cię przepraszam ale dla mnie - najbardziej naganne jest że jako młoda osoba nie podlega superwizji. Dla mnie w tym zawodzie to oblig. Jako niedoświadczona osoba sama nie panowała nad swoimi emocjami zrzucając je na mnie - wielokrotnie wyśmiewała moje emocje czy system wartości. Ale tego nie oceniam bo to jest bardzo subiektywne. Co ważne: jako osoba w czasie szkolenia powinna zgodnie z wymogami jej ośrodka szkoleniowego: być pod ścisłą superwizją jak i prowadzić dokładną dokumentację medyczną. W sytuacji zamiaru samobójczego powinna terapię prowadzić ze swoim superwizjerem i pod jego ścisłym nadzorem a w czasie tzw. ostrego kryzysu skierować do lekarza. Niestety tak się nie stało. Co do braku certyfikatu uważam że powinna to od razu zaznaczyć a nie ukrywać i ja nagle dowiaduje się o tym po terapii. Co znamienne pani gdy okazało się że swoim brakiem wiedzy doprowadziła do zamiaru samobójczego wywaliła mnie jako pacjenta z terapii - a w nurcie poznawczo-behawioralnym jak i każdym innym podstawa terapii to stabilna relacja terapeutyczna, a to jak mówią obecni moi terapeuci jest niedopuszczalne. Jest i kolejna sprawa osoba tak niedoświadczona nie powinna zajmować się zaburzeniem osobowości ale oczywiście pieniądze które można było wyciągnąć odegrały tu główną rolę. I nie wiem czy się zgodzisz w poważnym wypadkach niezbędne jest wcześniej przejście własnej terapii. Tylko wtedy problemy terapeuty nie otwierają się w kierunku pacjenta - w tym nurcie mówimy o uruchamianiu się schematów u terapeuty. Mówisz że młoda osoba to powinienem wiedzieć, ale jak idziesz do lekarza to pytasz o doświadczenie? czy jest na stażu czy już ma to za sobą? Oczywiście że nie. Poza tym terapeuta to nie krawcowa. Jej błędy decydują o zdrowiu i życiu a zadufania w sobie i twierdzenie o dużym doświadczeniu to rzecz naganna. A co do przyjmowania "na lewo" jak można mieć zaufanie do osoby które oszukuje system podatkowy? Autorytet który okrada Państwo? Ta nasza dyskusja właśnie pokazuje jakie są skutki braku ustawy o zawodzie psychologa. Praktycznie każdy może prowadzić terapię i nie ma wymogów które musi spełniać ani żadnego nadzoru nad sobą. Są terapeuci znakomicie - do której obecnie chodzę - osoba z wieloletnim doświadczeniem, pracująca w szpitalu, psycholog kliniczny i mimo tego pod regularną superwizją. To ona może a ..przepraszam za określenie smarkula nie? To gdzie jest jej odpowiedzialność za pacjenta? Zapewne i tu chodzi o to że za superwizje trzeba zapłacić. A to już jest skandal.
  12. przemek1973

    [Kraków]

    Pragnę na swoim przykładzie zaapelować do wszystkich potrzebujących pomocy psychologa czy terapeuty o sprawdzania kwalifikacji takiej osoby. Ja idąc do gabinetu byłem przekonany że trafiłem do fachowca i głupio było poprosić o certyfikat czy zapytać o superwizję. Chodziłem przez pół roku do pani Walerowskiej z Krakowa. Gdy mało się nie przeniosłem na tamten świat okazało się że: pani nie ma certyfikatu - dopiero go robi, nie podlega ŻADNEJ superwizji - gdy jak mi napisała - jako 28 latka jest tak doświadczonym terapeutą że nie potrzebuje superwizji. Gdy poprosiłem dla mojej nowej terapeutki - już klinicznej i utytułowanej - dokumentację z terapii usłyszałem że takowej nie było i nie ma. Co znamienne nie dostałem też ani paragonów ani rachunków - uczęszczałem do pani od kwietnia do października 2013 roku a terapeutka działalność założyła w grudniu 2013 roku.. Apeluję więc sprawdzajcie do kogo chodzicie i komu powierzacie swoje zdrowie i życie. To nie wstyd pytać! Obecna znakomita pani psycholog sama od siebie pokazała mi dokumenty potwierdzające jej wykształcenie i kwalifikacje i podała osobę która ją superwizjuje. To bardzo ważne ! Zalecam też ostrożność jeśli chodzi o wskazaną osobę - dla zainteresowanych mam dokumenty które potwierdzają Pani dobre samopoczucie i brak spełnienia elementarnych zasad bezpiecznej terapii.
  13. Pragnę na swoim przykładzie zaapelować do wszystkich potrzebujących pomocy psychologa czy terapeuty o sprawdzania kwalifikacji takiej osoby. Ja idąc do gabinetu byłem przekonany że trafiłem do fachowca i głupio było poprosić o certyfikat czy zapytać o superwizję. Chodziłem przez pół roku do pani Walerowskiej z Krakowa. Gdy mało się nie przeniosłem na tamten świat okazało się że: pani nie ma certyfikatu - dopiero go robi, nie podlega ŻADNEJ superwizji - gdy jak mi napisała - jako 28 latka jest tak doświadczonym terapeutą że nie potrzebuje superwizji. Gdy poprosiłem dla mojej nowej terapeutki - już klinicznej i utytułowanej - dokumentację z terapii usłyszałem że takowej nie było i nie ma. Co znamienne nie dostałem też ani paragonów ani rachunków - uczęszczałem do pani od kwietnia do października 2013 roku a terapeutka działalność założyła w grudniu 2013 roku.. Apeluję więc sprawdzajcie do kogo chodzicie i komu powierzacie swoje zdrowie i życie. To nie wstyd pytać! Obecna znakomita pani psycholog sama od siebie pokazała mi dokumenty potwierdzające jej wykształcenie i kwalifikacje i podała osobę która ją superwizjuje. To bardzo ważne ! Zalecam też ostrożność jeśli chodzi o wskazaną osobę - dla zainteresowanych mam dokumenty które potwierdzają Pani dobre samopoczucie i brak spełnienia elementarnych zasad bezpiecznej terapii.
  14. przemek1973

    [KRAKÓW]

    A ja polecam terapeutkę z Krakowa poznawczo-behawioralną - pani Natalia Walerowska. Osoba ma zaledwie 28 lat a już jak twierdzi ogromne doświadczenie jako terapeuta. Ma tak dużą wiedzę i doświadczenie że jak napisała mojemu prawnikowi nie potrzebuje żadnej superwizji, nie prowadzi też dokumentacji z terapii które prowadzi, za około 4 tysiące złotych dostałem pogłębienie depresji z zamiarami samobójczymi. Pani też od roku nie jest w stanie dostarczyć mi ani paragonów fiskalnych ani rachunków za honoraria które jej zapłaciłem. Każdemu polecam gorąco jeśli ma się za dużo pieniędzy i zdrowia. Pani też mimo nagrywania sesji zapomniała o pisemnej zgodzie nagrywanego. Wybitna terapeutka.
×