Nie bede cytowal kazdego z osobna bo nie wiem jak to sie robi ;d , odpowiem na wszystkie posty . Na poczatku chcialbym podziekowac wszystkim bo czuje ze wreszcie znalazlem ludzi ktorzy mnie rozumieja , a fajnie wiedziec ze jest ktos ataki na swiecie .
Jesli chodzi o przezycia to awantury , krzyki itp . byly nieodlaczna czescia mojego zycia juz od dziecka , jeszcze problemy spowodowane tym ze moj brat nie byl za bardzo lubiany i jego pietno przeszlo na mnie , tak ze zawsze zmagalem sie juz z ciezka sytuacja w domu i do tego "na podworku" , co nie znaczy ze nie bylem lubiany w innych kregach szybko poznawalem znajomych , kolezenstwo , poznalem mega przyjaciol ktorzy teraz aktualnie , jak to juz wczesniej wspomnialem , mieszkaja w Anglii, do ktorych teraz chce pojechac. W miedzy czasie w domu sie troche uspokoilo a na wspomnianym podworku odwrocilo , ludzie mnie poznali i zaczalem tu byc lubiany , ale zawsze czulem taka dziwna ... no wlasnie i teraz pasowalo by przytoczyc post ktoregos z wyzej wpisujacych sie uzytkownikow , rozmyslanie czy dobrze to zrobilem , czy nie powiedzialem czegos glupiego , czy cos tam , potem okazywalo sie ze ludzie nie zwracaja nawet na to uwagi i myslenie o tym nie mialo sensu ale ja dalej myslalem , dodam jeszcze ze ci ludzie sa dosc nerwowi i agresywni , do tego wlasnie obsewuja , potrafia wysmiewac siebie na wzajem itp. rozmowy , byly , juz w sumie nie sa , kwestia lat, sztywne rozmowy , nawet zdania kleily mi sie jakos tak jak uposledzonemu czasem , czulem napiecie przy zwyklej rozmowie . Zostal tutaj jeszcze jeden przyjaciel z ktorym znalem sie od dziecak i to z nim czulem sie tak swobodnie i tak w porzadku , dodam ze ten przyjaciel mimo znajomosci z "tamtym towarzystwem " od dziecka nie lubil niegdy z nim przebywac , wiec bylem miedzy mlotem a kowadlem , niby tutaj zaprzyjaznilem sie po przez trudne momenty i przyjazn z tym starym przyjacielem .
Nastepne co uwazam za nerwice to ciagle zamyslenie kiedy powinienem sie skupic na pracy , mysle o innych rzeczach , kiedy cos sie psuje (obslugje rozne mechanizmy) blad jest czesto czarno na bialym a ja go nie potrafie znalesc (ze strachu?)
Jesli chodzi o terapie to kosztowne sprawy a u mnie w rodzinie sie nie przelewa , najgorze ze mama sadzi ze nerwica nie jest choroba psychiczna (choc jest pedagogiem) i ze choroby psychiczne ma sie od urodzenia .
Jakie "nerwice" wychaczyliscie "pi razy drzwi" z powyzszego opisu ? I moze jakies wyjscie z tej sytuacji?