Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

netusia_20

Użytkownik
  • Zawartość

    24
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Wiesz co sama nie wiem... Ludzie, którzy są na prawdę chorzy starają się walczyć ze swoimi chorobami. Mój brat jest lekarzem, nie raz mi mówił, że nawet nie wiem co to znaczy chłoniak, czy inne raki... Odsuwam od siebie czarne myśli, tłumaczę sobie, że jakby tak było, to by już dawno było po mnie, źle bym się czuła itd. Zablokuję sobie pewnie strony w przeglądarce typu ziarnica.pl czy forum-onkologiczne.pl, nie będę czytać przynajmniej w komputerze, a na komórce też się postaram nic nie czytać, bo to tylko mnie nakręca. Wujek Google w większości przypadków daje złe diagnozy. Mój brat bardzo nie lubi takich pacjentów jak my, ponieważ: "przychodzi taki i już ma diagnozę..." Objaw to jeszcze nie choroba :) Zwykle jest tak, że konkretny objaw może wskazywać na nowotwór, ale też i na zwykłe, łatwe do wyleczenia dolegliwości, co więcej takie objawy w znakomitej większości przypadków wskazują na niegroźne schorzenia. Ot taki ból brzucha, pewnie rak żołądka nie? A przecież mogą to być gazy, czy niestrawność. Może zachowuję się tutaj jak hipokrytka, ale tak sobie staram tłumaczyć to wszystko :) Zajmuję się innymi rzeczami niż czytanie o chorobach, uczę się, rozwijam swoje pasje, przynajmniej się staram, a to odciąga mnie od tych dobijających zastanawianiach się. Jejku jak się rozpisałam... Normalnie jak nie ja angie1989, wierzę, że damy radę wygrać z hipochondrią --edit: Witaj marta80 u mnie zaczęło się wszystko od refluksu, a może od niemiłych przeżyć, które akurat zbiegły się w czasie, refluks - rak przełyku, węzły na szyi - ziarnica lub chłoniak, teraz miałam dwa dni, że może coś mam w narządach rodnych...
  2. angie1989 witaj nie tylko Ty byś chciała żyć jak dawniej ja dziś rano wstałam i uświadomiłam sobie siebie sprzed roku :) Byłam radosna, pełna sił :) a dziś siedzę w domu, próbuję się uczyć na kolokwium i nic mi się nie chce. Na dodatek te wkręcane choroby Hipochondria to góra na którą muszę się wspiąć i przezwyciężyć, taki jest mój plan. Może wtedy wrócę do normalności, takiej jak byłam rok temu :) Wszystkim Wam życzę dobrego dnia i pokonania hipochondrii :)
  3. Witajcie po dosyć długiej przerwie w mojej hipochondrii :) Od soboty mam wkrętkę na raka jajnika, ponieważ podczas zakupów odczułam dosyć silny ból brzucha, który na szczęście się nie powtórzył :) Dzisiaj w ubikacji zauważyłam, że (chyba) mam krew w kale... Ja już nie wiem co się ze mną dzieje... Muszę się zebrać jakoś w sobie i pójdę na aerobic dzisiaj, może wysiłek mi jakoś pomoże :) Oj wychodzą te czytania o rakach... Trzeba z tym skończyć... Tylko jeszcze ten Internet w telefonie... zawsze można coś poszukać... Trzymajcie się wszyscy ciepło, jestem z Wami codziennie, jednak bardzo biernie uczestniczę w tym forum, ale czytam Wasze wpisy... Razem damy radę, musimy dać radę :)
  4. marta80 - oczywiście, strasznie boję się odbierać wyniki, mało nie padnę, jak je odbieram, ostatnim razem poszłam z mamą, mówiła mi, że to strasznie widać, że się tak boję... blada, trzęsąca się, oj długo by opisywać... a co chodzi o swędzenie skóry, miewałam, szczególnie wtedy, gdy sobie wkręcałam chłoniaka, ziarnicę itd. Nerwowa0 w kwietniu zaczęła się moja nerwica występująca pod postacią hipochondrii... Wtedy to był rak przełyku wkręcany... okazał się być to tylko refluks... Wiecie co? Chyba gdyby nie to forum, byłoby ze mną baaardzo źle :) Dobrze, że jesteście... :)
  5. marta80 - witaj, starzy znajomi ziomale są, ciekawi mnie co u Ciebie? już nie wkręcasz sobie raka jelita? Nerwowa0 witam Cię serdecznie, z autopsji wiem, że dobra morfologia uspokaja na góra tydzień :) a jak minie sielanka, to jest jazda na jakąś chorobę, jedną, czy inną, czy tą co sobie zwykle i długo przypisujemy. Ja mam 20 lat, tak samo jak Ty myślę, że nie umiem się cieszyć tym co mam, życiem... Chciałabym być tą osobą, którą byłam rok temu :)
  6. AddictGirl21, w tym wszystkim co mówisz masz rację, po śmierci będzie raj, na pewno Ty go osiągniesz... Bardzo wierzę w to, że jednak wyzdrowiejesz, albo, że diagnoza jest pomyłką :) Widzisz, czasami nie mogę się pogodzić z tym, że życie jest takie brutalne Czytałam Twoje posty, jesteś młodą osobą, ale pewnie w swoim życiu uczyniłaś dużo dobrego... Ludzie piszący na tym forum, szczególnie na tym wątku, nie zdają sobie sprawy z tego, co to znaczy być chorym, według mnie popełniamy duży grzech myśląc w takich kategoriach, nie ciesząc się życiem, które jest jedno. Po Twoim poście miałam łzy w oczach, zrobiło mi się strasznie smutno, ale od razu pomyślałam, tak jak Ty, że tam, przy Bogu będzie Ci dużo lepiej, niż tu na ziemi. Dlatego ciesz się życiem, bo nikt nie wie, ile dni nam zostało. Diagnozy zdarza się, że bywają mylne :) Jestem pełna nadziei, że tak jest w Twoim przypadku :)
  7. marta 80 spokojnie, na pewno wszystko jest ok, przypomnij sobie ilość chorób jakie sobie wmawiałaś i nie było to wcale to, tym razem też tak będzie :) braksił22 nie wiem jaki był to typ niedokrwistości, miałam mało hemoglobiny i czerwonych ciałek, nie badałam poziomu ferrytyny, chociaż miałam to robić przy ostatnim badaniu, ale skoro wszystko wróciło do normy to już nie robię :) pewnie miałam z niedoborów wszystkich witamin... nie chciałam przez długi czas jeść, stres mnie tak wykończał, nie miałam siły. W końcu jakoś się przemogłam, mama gotowała mi barszczyki czerwone, często soczki przecierowe piłam i wszystko wróciło, dziękować Bogu, do normy :) Pozdrawiam Was wszystkich :)
  8. Witajcie, zrobiłam badania krwi. Zdajecie sobie pewnie sprawę, że po wyniki szłam jak po wyrok :) Jestem w laboratorium, pani daje mi wyniki i widząc strach w moich oczach mówi mi, że są bardzo dobre :) kamień spadł mi z serca. Anemia odeszła w niepamięć, mam aż 13 g hemoglobiny, czerwone ciałka też są w normie, co w ostatnim badaniu już takie oczywiste nie było :) Jedyna rzecz, która mnie zmartwiła to dużo leukocytów, bo powyżej 10 tys, dokładnie to mam wynik 10.1, ale to podobno nie jest źle. Miałam robiony rozmaz ręczny, więc jak by to było coś groźnego pewnie by to panie zauważyły. Wiecie co? Od tamtej pory jestem dużo szczęśliwsza, już nie myślę tyle o nowotworach, mam nadzieję tylko, że to nie jest stan chwilowy. marta80 robiłaś badania na tą trzustkę? z mojej ubogiej wiedzy medycznej wynika, że trzustka jest na samym środku brzucha mniej więcej, ale dokładnie nie wiem, pewnie Ty już objawy dobrze znasz... :) Trzymam za Ciebie kciuki, jestem pewna, że to żaden RAK SRAK, jak mówi Księżniczka, tylko jakiś nerwoból, czy psychosomatyczny objaw. Pozdrawiam wszystkich :)
  9. Witajcie, strasznie długo się do Was nie odzywałam. Przez długi czas myślałam, że udało mi się wygrać z nerwicą i hipochondrią. Niestety, od kilku dni straszliwie boję się białaczki, mam objawy, które mi do niej pasują. Chociaż moje węzły są chyba mniejsze niż były. Boję się iść zrobić badanie krwi, bo już widzę te plusy przy leukocytach i tych innych populacjach białych krwinek... Na prawdę, znowu przeżywam to samo... Kiedy przeszła mi akcja na ziarnicę, teraz mam akcje na białaczki... Oj wykończę się. Może mnie ta ręka boli, bo sobie to wkręciłam, a nic mi nie jest. Trzymam za Was wszystkich kciuki, nie trafiliśmy na to forum przypadkowo, mamy nerwicę, a ona daje różne objawy somatyczne, które przypominają nam choroby
  10. Kakunia ja dzisiaj też zmacałam swoje węzły dzisiaj Bolą mnie już od tego macania, mam taki jeden tym razem z prawej strony, też tam gdzie zaczyna się szyja :) oj muszę z tym skończyć... Kakunia wierzę, że nam nic nie jest, trzymam za Ciebie i za siebie kciuki, że wszystko się wyjaśni, bo przecież nie bez powodu trafiłyśmy tutaj, nasze macanie węzłów chyba wynika z tego, że boimy się, że one ciągle rosną, że w nich rozwija się coś złego... Pozdrawiam Cię serdecznie :)
  11. A ja dzisiaj się w miarę dobrze czuję, wczoraj tak naciskałam węzły, że dzisiaj mam karę, boli mnie szyja... Dzisiaj miałam zaliczenie na studiach, więc nie myślałam, dobrze, że studia mi chociaż jako tako idą :) bo wtedy to bym się załamała :) edit: jasaw, serdecznie współczuję tej okropnej choroby :) Super, że już jesteś zdrowa. Co do stanu podgorączkowego, ja panikuję jak mam 37 stopni... najczęściej jednak wieczorem spada mi temperatura... więc mam nadzieję, że mi nic nie jest, ale czego to ja nie potrafię sobie wkręcić :) pozdrawiam Cię ciepło, dziękuję, bo Twój dzisiejszy post o północy dał mi jakąś taką siłę, że potrafiłam normalnie funkcjonować w ciągu dzisiejszego dnia :) Chyba tylko 1 raz macałam węzły :)
  12. A mi się wczoraj wydawało, że bolą mnie węzły po alkoholu, wypiłam piwo już panika, mama mi mówi, żebym pokazała gdzie tak boli, to mówię, że przy skręcaniu głową, a to pewnie dlatego, że źle spałam, bo to nawet nie boli w miejscu, gdzie mam te węzełki mamie wierzę, ona wie, że przy ziarniczym chłoniaku bolą węzły, na pewno by się zmartwiła, kazała mi iść do lekarza, dzwoniła do brata itd. Nikt się nie martwi moim stanem zdrowia oprócz mnie. Wiem, że to chore, ale tak mam, nie umiem sobie z tym radzić A teraz boli mnie u góry brzucha, pewnie znowu refluks... nie, nie chcę sobie nic wkręcać, ziarnica i chłoniaki i ciągłe zamartwianie mnie wykończą
  13. no, ja też mam tą obsesję na punkcie ziarnicy i chłoniaków, tak bardzo się tego boję moje węzełki jak były tak są, czasem są większe czasem mniejsze... wydaje mi się, że jak ich nie macam, to są później mniejsze, jednego dnia tak wymęczyłam, że na drugi dzień mnie bardzo bolały... mam 3 obok siebie, ale ruchome, po za tym widziało je kilka lekarzy (w tym mój brat), ale ja się nadal boję, podobno nic mi nie jest... mam taką nadzieję :)
  14. A ja nie chcę węzłów ile można je macać... teraz mam manię na mierzenie temperatury... wykończę się bo mam 36,9 jak ja się boję tej ziarnicy i białaczek...
  15. to mnie pocieszyłaś... intuicja w nerwicy... no chyba nie do końca, ja wmawiałam sobie już niejednego raka... na szczęście lekarze wykluczają, a komu mam wierzyć jak nie im? mój brat, czy rodzinna chyba by nie chcieli dla mnie źle :) karolinnaa troszkę wiecej wiary w lekarzy :)
×