Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

dupton

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Mam pytanie do aktywnie leczących się ze swoich problemów z głową wrocławian Otóż od dłuższego czasu jestem w trakcie zbierania się do dołączenia do waszego zacnego grona. Zacząłem rozglądać się za specjalistami i nie wiem co wybrać - może ktoś mi coś doradzi? W sumie nawet sam nie wiem co mi jest. Kiedyś uważałem, że to depresja / dystymia, ale przezwyciężając kolejne problemy zauważyłem, że siedzi we mnie cały czas ten sam niepokój, a jego źródła są coraz bardziej irracjonalne. NA chwilę obecną moim sztandarowym uczuciem jest wrażenie, że nikt nie zaakceptuje mnie takiego jakim jestem. Nie mam żadnych przyjaciół (sam nie wiem czy kiedykolwiek miałem), przed znajomymi ukrywam wszystkie swoje lęki, smutki, poczucie osamotnienia - kilka razy próbowałem rozmawiać o osobistych sprawach i nie wyszło to na dobre, więc mam teraz dystans i życie towarzyskie jest dla mnie dosyć powierzchowne, sztuczne przez co bardzo męczące. W pracy nie potrafię się odnaleźć w grupie - przerasta mnie pójście z ludźmi razem na obiad, bo w sumie oni z żonami / dziewczynami, grupami przyjaciół mają o czym gadać - a ja? Mam opowiadać o tym jakie seriale oglądałem? Jaką książkę przeczytałem? Jakie tabsy na alergie lekarz mi przepisał? Dodatkowo każda drobna wpadka w robocie - najciemniejsze scenariusze w głowie, że zaraz ktoś przyjdzie i zrobi mi opieprz przed wszystkimi, przez co zawsze jestem spięty i nie potrafię się wyluzować. Na studiach było dokładnie to samo, ciągły stres, że uwale przedmioty, że każda moja wpadka zostanie dostrzeżona, na wykładach siedziałem zawsze sam i nie wyniosłem żadnych znajomości z tego okresu. Dodatkowo zakrawa o paranoje moje ciągłe porównywanie się z innymi i poczucie bycia gorszym. A po mojej amatorskiej psychoanalizie samego siebie dochodzę do wniosku, że to wszystko zaczęło się od najmłodszych lat i reakcją łańcuchową osiągnęło punkt kulminacyjny w liceum. Tak więc myślę, że psycholog powinien naprawdę skoncentrować się na moim przypadku, oczekuję dużego zaangażowania, bo może nie jestem jakąś trudną osobą z konkretną traumą - radzę sobie w życiu, jednak nieszczęśliwy jestem od zawsze i wyprostowanie mnie to bardzo długa i kręta droga. W skrócie: Jestem kimś kto ma za sobą przewlekłe stresy, jest znerwicowany na umiarkowanym poziomie, nie radzę sobie z odrzuceniem, nie akceptuje siebie, nie potrafię budować więzi z ludźmi. I trzeba przeanalizować ostatnie 25 lat mojego życia - znacie kogoś, kto mógłby podjąć się tego zadania? Zaznaczam też, że nie szukam ciepłych słów i pocieszenia, tylko skuteczności. Nawet gdyby specjalista miał być dosyć szorstki.
  2. dupton

    Czołem

    Odsyłam do tematu: wasze-nicki-ksywki-t634-798.html Nie ma to jak dwa posty za jednym zamachem
  3. Ja jestem Nie wiem, czy lękowiec to dobre określenie dla mnie, bo wydaje mi się, że etap potężnego, paraliżującego znerwicowania mam już za sobą, a na dzień dzisiejszy moja prawdziwa natura oscyluje w bardziej wyalienowanych, aspołecznych, depresyjnych klimatach, jednakowoż, jeśli chciałby tutaj ktoś z Wrocławia prowadzić znajomość "na żywo", to jestem otwarty. Sam obecnie mogę z pełną szczerością powiedzieć, że ze swoimi problemami jestem sam, nie mam żadnych przyjaciół. Każda znajomość jest powierzchowna, udaję w nich kogoś, kim nie jestem, czyli osobę normalną, bez problemów, zadowoloną z życia, przez co stopniowo dystansuję ludzi, bo niezwykle wyczerpujące jest udawanie kogoś, kim się nie jest. Fajnie byłoby mieć kogoś, przed kim można zrzucić (ciężką) szatę normalności, pogadać o tym co męczy, mówić co się myśli, a nie myśleć, czego nie mówić Poza tym bardzo dawno nie czułem, że dobrze się z kimś rozumiem. A nawet w ogóle się rozumiem
  4. dupton

    Czołem

    helo, Całe życie czekałem na następny etap, podczas którego wreszcie będzie fajnie. Nie mogłem doczekać się liceum, studiów, potem pracy - obecnie postanowiłem zmienić strategię i już nie wierzyć, że na emeryturze zachłysnę się szczęściem. Wreszcie po wypróbowaniu kilku sposobów na zmianę życia, uświadamiam sobie, że moja osobowość, to orzech, którego nie potrafię rozgryźć. Że może czas sięgnąć po pomoc specjalisty, z którym wspólnie coś zrobimy z depresyjnymi myślami, nieumiejętnością budowania trwałych znajomości i ciągłym napięciem, które we mnie siedzi i mnie wyniszcza. Tak czy siak, egzystowanie na tym forum traktuję jako pierwszy krok ku temu.
×