Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

zamulony

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jak to nie ma takich osób ??? Na tym forum już są dwie :) Ja i Bakus. Anand22 to co piszesz, to w pewnym stopniu prawda. Taki jest teraz ten świat...seks w ubikacji w dyskotece itp. Wiem, że nie wszystkie dziewczyny takie sa i jestem o tym przekonany. Wiem, że znajdę kiedyś moja jedyną miłość.
  2. DDA odpada...tak jak pisalem wczesniej, tak do mniej wiecej do 3 klasy gimnazjum byłem nawet za bardzo aktywnym dzieckiem. Rodzicow mam wrecz cudownych. Zawsze pomoga, doradza...nic na sile. Dlatego nie wiem w czym tkwi problem...przez ostanie lata myslalem, ze taki juz jestem ale teraz postanowilem sie wziac za siebie postarac sie znalezc przyczyn(y)e i zmienic sie na lepsze. Jeżeli chodzi o spokoj. Wydaje mi sie to tylko przez to nienaturalne, ze w stosunku do moich rowiesnikow naprawde wygladam na niewiarygodnie spokojnego. Nie jest to tak, ze chce krzyczec a nie moge...ja po prostu nie chce...nie stoje również jak jakas owieczka i nie wysluchuje tego co ktos do mnie krzyczy, tylko zaczynam gadac ;D az ktos daje sobie spokoj (to co mam do powiedzenia mowie, a nie krzycze). Jeszcze przed przeczytaniem Twojego posta, kupilem sobie magnez (w tabletkach) i zielona herbatke. Kawy nie pijam (no moze raz na 2 tygonie ) Naprawde chce cos z tym robic ps. badania krwi, ekg mialem i nic nie wykazaly...baa nawet wyszlo, ze jestem okazem zdrowia daltego uwazam, ze to wszystko tkwi w psychice ale naprawde od jakiegos czasu (no moze od tygodnia) staram sie rozwiazac problem...w porownaniu do tego co bylo wczesniej widze narazie lekka poprawę. Do Jana: Przed komputerem siedze sporo....moze to o to chodzi ?? Od jutra wyznaczam sobie czas, ktorego nie moge przekroczyc siedzac przed komputerem.
  3. Witam serdecznie wszystkich. O tym co mi jest napisałem w dziale depresja. Mam nadzieję, że dzięki temu forum dowiem się w czym tkwi mój problem i że dzięki Waszej pomocy, poradom uda mi się "znormalnieć". Pozdrawiam wszystkich.
  4. Drogi Janie...podobna sytuacja do mojej. Tez nei mam sily przebicia . Teraz chodzę do liceum....mam takei cos w sobie, ze jak nauczyciel sie mnie pyta i czegos nie wiem to nei mowie tego tylko mysle co powiedziec i juz po kilku sekundach slysze smiech, a potem "ale zamuliles". Takie cos slyszane prawie codzinnie moze zalamac...i jak tu powstac ??? Przeciez nie zmienie sie nagle :/
  5. Widze, ze masz podobne odczucia do moich. Tez wyglądam na starszą osobę. Mam 18 lat, a niektórzy dają mi około 20, a pewna osoba nawet 24. Chciałbym się Was zapytać. Czy coś jest nie tak ze mną, że nie potrafie się złościć, krzyczeć ?? Zawsze tylko staram sie uspokajać, nawiązać rozmowę. Dużo ludzi mówi mi, że takim zachowaniem ich wkurzam bo jak chcą się ze mną kłócić to ja nic....gadam zwykłym tonem głosu i jeszcze do tego ich uspokajam i mówie żeby się opanowali. Niekiedy nawet niewiadomo czego chce mi się śmiać, a to strasznie wszystkich wkurza. teraz nawiąże do innej sprawy. Mianowicie chodzi mi o zmianę charakteru...próbowałem nawet kilka razy ale praktycznie codziennie muszą mi przypominać, dlaczego jestem taki przymulony i ze sie zawieszam :/
  6. tez nie mam dziewczyny. Zastanawiam sie i to bardzo czesto dlaczego dziewczyny wola "chamów" (przepraszam za to określenie)???. Po prostu widze, ze kazdy zarozumiały, pewny siebie, chamski facet ma dziewczyne. Ja nie mam zadnej z tych cech no i nie mam dziewczyny . Moim najwiekszym przeklenstwem, jest to, ze potrafie sluchac . Przez to kobiety traktuja mnie jak przyjaciela...moga mi poopowiadac, wyzalic sie o cos zapytac. Jestem typem romantyka...dziwny ze mnie facet nie ?? Kazdy usmiech dziewczyny w moja strone sprawia mi radosc... Niekiedy moglbym sie wpatrywac godzinami i podziwiac piekna kobiete, moglbym jej tez sluchac. Wiem, pewnei czesc osob pomysli, ze jestem dupa a nie facet ale powiem wam ze swoje zdanie mam...nie przedstawiam go agresywanie. Zawsze rozmawiam (nie uzywam agresjii, chyba ze w obronie własnej...szczerze biłem sie przez ostatnie kilak lat doslownie 3 razy nigdy nie zaczalem i zawesze wygrywalem, wiec jakis slaby facet ze mnei nie jest). mam swoje zdanie i jestem uparty. Nie mam dziewczyny przez to, ze nie podnosze glosu ?? ze zamiast agresji , przklinania, obrzucania sie obelgami, bicia wole rozmowe ??
  7. Ehh jak ja bym chcial wiedziec w czym tkwi problem :/ Wtedy postaralbym sie jakos z tym walczyc. Ja lubie siedziec sam...ewentualnie z najblizsza rodzina ale nie wiem jak sie przelamac i "wyjsc" do ludzi. Pare osob powiedzialo mi, ze problem tkwi w tym , ze jestem bardziej dojrzaly emocjonalnie od rowiesnikow. Po prostu nie smiesza mnie ich wszystkie zarty, niektore wrecz zniesmaczaja. To samo tyczy sie zachowania....ja nie pije (tylko okazjonalnie no i nieraz piwko jak kazdy) ale nie pije jak wiekszosc i jezeli chodzi o zachowanie to wiele postaw mnie drazni i niekiedy wstydze sie pokazywac z takimi ludzmi na ulicy. Moze to oni sa normalni...tak sie zachowuje wiekszosc osob teraz...moze to ja jestem jakis "dziwny". Nie chodze do klubow...po prostu nie lubie takiego zycia. Wolalbym sie spotkac u kogos w domu...pogadac ale tak nikt nie robi :/.
  8. Źle odczytałeś moją wypowiedź...jeżeli chodzi o wygląd to go zmieniłem...na lepszy (zdanie części osób) ale charakter ehh przez chwile udawałem inna osobę i mi to nie wychodziło Naprawdę trudo jest zmienić zdanie o sobie, które zostało wyrobione przez kilka lat.
  9. Gratulacje, że Ci się udało. Ja po prostu nie wiem jak można zmienić swój charakter bez zmiany otoczenia. Mam jednych i tych samych znajomych, którzy w ciągu kilku lat wyrobili sobie o mnie zdanie i kropka. Tez probowałem zmienić siebie, wygląd i charakter ale nic z tego nie wyszło.
  10. Przed napisaniem sedna mojej sprawy, postaram się opisać w skrócie moje życie przez ostatnich kilka lat. Wiec tak, do około 2 klasy gimnazjum byłem zwykłą osobą, normalnym nastolatkiem..., nawet wyróżniałem się. Byłem aktywny, brałem udział we wszystkim, jak to się mówi ..byłem wszędzie. Nawet teraz nie pamiętam dokładnie kiedy (coś pomiędzy końcem 1 klasy gimnazjum a początkiem drugiej) uleciało ze mnie powietrze. Nie przeżyłem żadnej tragedii, wszystko było normalnie i to jest w tym najgorsze, że nie wiem w czym tkwi problem. Odechciało mi się wszystkiego, no może nie tak do końca....dalej uprawiałem sporty(uprawiam do tej pory). Ciągle czuję się niewyspany, taki przymulony, niekiedy reaguje po kilku sekundach. Śpię około 8-9 godzin...ale nie chce mi się spać, tylko leżeć albo siedzieć i nic nie robić. Wole siedzieć sam niż z kimś. Jak już jestem w towarzystwie to tylko słucham. Rodzina, znajomi dziwią się. Znajomi, (większość) codziennie przypomina mi o tym, że jestem jakiś "zamulony". Wychodzi to codziennie w zwykłej rozmowie jak czegoś nie usłysze, albo tak jak napisałem wcześniej odpowiem po kilku sekundach. Uchodzę za człowieka strasznie spokojnego, nawet za bardzo. W rodzinie można powiedzieć, że każdy "niby" mnie chawali "jaki fajny", rodzice słyszą same pochawły...ale co można mówić złego o osobie, która prawie nic nie robi . Codziennie tak jak wcześniej napisałem czuję się zmęczony, bez ochoty do działania, potrafię czytać jedną stronę przez godzinę. Mam straszne problemy z koncentracją, niekiedy ale rzadko zdarza mi się odłączyc od świata, zamyślić się (wtedy czuję się bardzo dobrze i dobrze mi z tym) Nie mam problemu jak niektórzy, że dużo spię. Ja wolę się położyć w całkowicie ciemnym pokoju (tak w ogóle to lubie ciemno i deszczową pogodę) leżeć patrzyć się w jedno miejsce i rozmyślać( o wszystkim) Nieraz jak za długo myślę to z neutralnego humoru, a niekiedy z dobrego potrafie złapać doła, bez podstaw, niekiedy po samych wyobrazeniach. Czy to jest choroba ?? Nie opisałem wszystkiego, bo chyba bym musiał książkę napisac (no moze jakas nowelke). Nie byłem u lekarza..mam przekonanie, że mi nie pomoże. Napisze tez krótko o moim fizycznym stanie. Cwicze troche ale napewno nie za duzo. Cisnienie 120/60 - praktycznie nie zmienne. ale predzej nizsze niz wyzsze. Tętno zazwyczaj nawet poniżej 60 (żadko przekracza 60. (55-65). Miałem EKG - lekarz powiedział, że z serduchem wszystko jest ok i, że ja już tak mam :/
×