Skocz do zawartości
Nerwica.com

quaszle

Użytkownik
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Osiągnięcia quaszle

  1. Nigdy z nią o tym nie porozmawiam. A wiecie dlaczego? Bo wmawiam sobie, że wszystko jest OK. Nienawidzę siebie za to, że jestem zbyt dobry dla ludzi.
  2. Nigdy z nią o tym nie porozmawiam. A wiecie dlaczego? Bo wmawiam sobie, że wszystko jest OK. Nienawidzę siebie za to, że jestem zbyt dobry dla ludzi.
  3. Witam, mam 19 lat i jestem uzależniony od dziewczyny. Jest to moja pierwsza dziewczyna, ja jestem jej drugim chłopakiem. Jesteśmy ze sobą prawie pół roku, od tej pory zawsze to ja pierwszy dzień w dzień zaczynałem z nią rozmowę czy to dzwoniłem, pisałem (najczęsciej SMS) lub przez internet. Po jakimś czasie zaczęło mnie to jednak irytować, gdyż wydaje mi się, że będąc z kimś w związku druga strona (tzn. płeć żeńska) także powinna czasami zaskoczyć i napisać pierwsza, facetowi odrazu robi się milej na duchu, gdyż wie, że jej na mnie zależy. U mnie jednak tak nie było. Przy próbie rozwiązania tego problemu otrzymałem odpowiedź "Mam taką zasadę, że nigdy nie piszę pierwsza do faceta". Cudem udało mi się ją przekonać, że to jakiś idiotyczny schemat, że odczuwam wrażenie, iż jej na mnie nie zależy. I stało się, gdy nie pisałem cały dzień to popołudniem lub wieczorem otrzymywałem wiadomość SMS "co tam u mnie" lub coś podobnego. Przyznam, że miło mi się robiło. Jednak od jakiegoś czasu znów czekałem aż do mnie pierwsza zagada i tutaj odkryłem, że ja jestem od niej uzależniony! Nie wiem czy to normalne, na początku wydawało mi się, że tak - potrzeba kontaktu z ukochaną osobą. Nie pisała jeden dzień i ja jak jakiś posłuszny piesek na drugi dzień odrazu z rana do niej zagadałem. Próbowałem się powstrzymywać od tego ale to było ode mnie silniejsze. Jeśli nie rozmawiałem z nią jeden dzień chodziłem cały czas wkur***** i miałem ochotę komuś przywalić, nie mogłem się skupić nawet na najbardziej prymitywnych czynnościach. Przeszkadza mi to, gdyż mam maturę za pasem i trzeba w końcu zacząć się uczyć, poza tym pracuję w projekcie unijnym i nie wywiązywanie się ze swoich obowiązków nie pozostanie bez odpowiedzialności. Z czasem stwierdziłem "stary, po co się męczysz? Pisz do niej codziennie i tyle", jednak znowu mnie nachodziły myśli "czy jej naprawdę na mnie zależy skoro bez różnicy czy spotkamy się za miesiąc czy za dwa?". Z opresji wybawił mnie przyjaciel. Za jego namową oddałem mu swój telefon (żeby mnie nie korciło) i on go ma przetrzymać do poniedziałku i w poniedziałek mi go oddać. Nawet jakbym go prosił i błagał na kolanach to ma mi go nie oddawać. Nie mam telefonu od wczoraj i już dzisiaj dzwoniłem do niego z 5 razy żeby mi go oddał - bezskutecznie. W razie gdyby napisała, ma mnie on o tym poinformować na skype. Odrazu zaznaczam żebyście sobie nie myśleli, że moja dziewczyna jest małoczuła gdy się z nią spotykam, przeciwnie, spędzamy razem wiele wspaniałych chwil, których nigdy wcześniej nie zaznałem. Chciałem aby czuła się przy mnie jak królowa, spełniałem każde jej życzenie (i to chyba był mój błąd, gdyż ona jest młodsza i dałem się omotać wokół jej palca). Jako, że pracuję i nie zarabiam mało zabierałem ją od czasu do czasu do hoteli 5gwiazdkowych (Warszawa, Karpacz), fundowałem jej wiele rzeczy. Ostatnio ograniczyłem to i nawet nieźle mi wychodzi ta "oszczędność". I teraz sprawa zasadnicza, która być może wpłynie na waszą opinie (wiem, że sprawa banalna): W tamtym tygodniu bolało mnie gardło i miałem gorączkę. Nie spotkałem się wtedy z nią. Na drugi dzień objawy jednak ustąpiły i normalnie się zaczeliśmy spotykać. Po około dwóch dniach od spotkania ją dopadła choroba (ból gardła, gorączka), napisała mi SMS'a, że gratuluję, że jej nic nie powiedziałem, że jestem chory i teraz ona przeze mnie jest chora. Odpisałem jej, że nic mnie nie bolało jak się nią spotykałem. Jednak od tamtej pory widać, że jest jakaś niedzisiejsza. Brak nacechowania emocjonalnego w jej wiadomościach (jak było poprzednio), odpowiada mi bardzo oschle. Sytuacja trwa już kilka dni. Nie chcę, żeby to wyglądało tak "On był chory ale w dupie miał moje treningi (ona jest kolarką i bardzo ważne są dla niej treningi) tylko żeby odnieść jakieś korzyści emocjonalne". Nie wiem co mam z tym zrobić, czasami myślę sobie, że gdyby powiedziała, że to koniec to ze mną też byłby koniec. Nigdy nie czułem się tak wspaniale jak przy niej. Jeśli twierdzicie, że temat jest niewarty uwagi tzn. wypociny jakiegoś zauroczonego 19-tka to proszę o usunięcie. Pozdrawiam.
  4. Witam, mam 19 lat i jestem uzależniony od dziewczyny. Jest to moja pierwsza dziewczyna, ja jestem jej drugim chłopakiem. Jesteśmy ze sobą prawie pół roku, od tej pory zawsze to ja pierwszy dzień w dzień zaczynałem z nią rozmowę czy to dzwoniłem, pisałem (najczęsciej SMS) lub przez internet. Po jakimś czasie zaczęło mnie to jednak irytować, gdyż wydaje mi się, że będąc z kimś w związku druga strona (tzn. płeć żeńska) także powinna czasami zaskoczyć i napisać pierwsza, facetowi odrazu robi się milej na duchu, gdyż wie, że jej na mnie zależy. U mnie jednak tak nie było. Przy próbie rozwiązania tego problemu otrzymałem odpowiedź "Mam taką zasadę, że nigdy nie piszę pierwsza do faceta". Cudem udało mi się ją przekonać, że to jakiś idiotyczny schemat, że odczuwam wrażenie, iż jej na mnie nie zależy. I stało się, gdy nie pisałem cały dzień to popołudniem lub wieczorem otrzymywałem wiadomość SMS "co tam u mnie" lub coś podobnego. Przyznam, że miło mi się robiło. Jednak od jakiegoś czasu znów czekałem aż do mnie pierwsza zagada i tutaj odkryłem, że ja jestem od niej uzależniony! Nie wiem czy to normalne, na początku wydawało mi się, że tak - potrzeba kontaktu z ukochaną osobą. Nie pisała jeden dzień i ja jak jakiś posłuszny piesek na drugi dzień odrazu z rana do niej zagadałem. Próbowałem się powstrzymywać od tego ale to było ode mnie silniejsze. Jeśli nie rozmawiałem z nią jeden dzień chodziłem cały czas wkur***** i miałem ochotę komuś przywalić, nie mogłem się skupić nawet na najbardziej prymitywnych czynnościach. Przeszkadza mi to, gdyż mam maturę za pasem i trzeba w końcu zacząć się uczyć, poza tym pracuję w projekcie unijnym i nie wywiązywanie się ze swoich obowiązków nie pozostanie bez odpowiedzialności. Z czasem stwierdziłem "stary, po co się męczysz? Pisz do niej codziennie i tyle", jednak znowu mnie nachodziły myśli "czy jej naprawdę na mnie zależy skoro bez różnicy czy spotkamy się za miesiąc czy za dwa?". Z opresji wybawił mnie przyjaciel. Za jego namową oddałem mu swój telefon (żeby mnie nie korciło) i on go ma przetrzymać do poniedziałku i w poniedziałek mi go oddać. Nawet jakbym go prosił i błagał na kolanach to ma mi go nie oddawać. Nie mam telefonu od wczoraj i już dzisiaj dzwoniłem do niego z 5 razy żeby mi go oddał - bezskutecznie. W razie gdyby napisała, ma mnie on o tym poinformować na skype. Odrazu zaznaczam żebyście sobie nie myśleli, że moja dziewczyna jest małoczuła gdy się z nią spotykam, przeciwnie, spędzamy razem wiele wspaniałych chwil, których nigdy wcześniej nie zaznałem. Chciałem aby czuła się przy mnie jak królowa, spełniałem każde jej życzenie (i to chyba był mój błąd, gdyż ona jest młodsza i dałem się omotać wokół jej palca). Jako, że pracuję i nie zarabiam mało zabierałem ją od czasu do czasu do hoteli 5gwiazdkowych (Warszawa, Karpacz), fundowałem jej wiele rzeczy. Ostatnio ograniczyłem to i nawet nieźle mi wychodzi ta "oszczędność". I teraz sprawa zasadnicza, która być może wpłynie na waszą opinie (wiem, że sprawa banalna): W tamtym tygodniu bolało mnie gardło i miałem gorączkę. Nie spotkałem się wtedy z nią. Na drugi dzień objawy jednak ustąpiły i normalnie się zaczeliśmy spotykać. Po około dwóch dniach od spotkania ją dopadła choroba (ból gardła, gorączka), napisała mi SMS'a, że gratuluję, że jej nic nie powiedziałem, że jestem chory i teraz ona przeze mnie jest chora. Odpisałem jej, że nic mnie nie bolało jak się nią spotykałem. Jednak od tamtej pory widać, że jest jakaś niedzisiejsza. Brak nacechowania emocjonalnego w jej wiadomościach (jak było poprzednio), odpowiada mi bardzo oschle. Sytuacja trwa już kilka dni. Nie chcę, żeby to wyglądało tak "On był chory ale w dupie miał moje treningi (ona jest kolarką i bardzo ważne są dla niej treningi) tylko żeby odnieść jakieś korzyści emocjonalne". Nie wiem co mam z tym zrobić, czasami myślę sobie, że gdyby powiedziała, że to koniec to ze mną też byłby koniec. Nigdy nie czułem się tak wspaniale jak przy niej. Jeśli twierdzicie, że temat jest niewarty uwagi tzn. wypociny jakiegoś zauroczonego 19-tka to proszę o usunięcie. Pozdrawiam.
×