Witam, mam 18 lat i pół roku temu rozstałam się z chłopakiem z mojej winy na ktorą jednak nie miałam wpływu i byłam wobec tego bezradna. Przeżyliśmy ze sobą wiele chwil, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, nasz związek trwał 2 lata. Był jedyną osobą która sprawiała że nie czułam sie samotna,a teraz nie istnieje juz dla mnie nikt. wiem że jestem młoda i całe życie mam przed sobą i zdaję sobie sprawę że dorastam ale z beznadziejnością i depresją męcze się już od dziecka, odkąd pamiętam , nawet w związku często popadałam z rożne stany, wieczna melancholia i strach przed ludźmi. Bardzo boję się mężczyzn ponieważ właśnie jeden z nich bardzo mnie skrzywdził. Boję sie przyszłości, tego że ten ból nigdy nie minie, bo mimo że minęło już pół roku nadal to boli coraz bardziej. Ból psychiczny odczywam rownież fizycznie, bardzo boli mnie serce w najgorszych chwilach. Codziennie myślę o samobójstwie, wiem że to głupota, ale czuję że inaczej sobie nie poradzę. Błagam, poradźcie mi coś, co pomogło by mi nauczyć sie bez niego żyć, co sprawiłoby że życie jakimś cudem stało by się kolorowe. Od razu mowię że znalezienie kogoś innego nie wchodzi na razie w grę bo żaden facet nie jest w stanie zapewnić mi bezpieczeństwa.