Dawno dawno temu, w odległych miesiącach ...
Napisałem temat o koledze ...
Wszyscy przyznali, abym go olał ...
Link do tematu czy-zachowanie-kolegi-by-o-t39050.html
Chcieliście wiedzieć jak potoczyło się dalej
Od tamtej pory, nasze relacje ograniczyły się do kontaktu za pośrednictwem internetu. Więcej się nie widzieliśmy, czasem coś pisaliśmy.
ALE UWAGA
W sierpniu, czy we wrześniu coś powiedziałem, że mogę zorganizować sylwka. Ja,on i kilku innych znajomych.
W grudniu parę dni przed sylwestrem napisał mi, co z naszym sylwkiem. Napisałem mu, że to kiepski pomysł, abym organizował imprezę, bo nie uda mi się wielu zaprosić. Kolega jednak był zdania, że i tak będzie ok. Zapytałem go, co będziemy robić? A ten, że nie wie. Ja to samo napisałem, że bd siedzieć i się nudzić, to nie ma sensu nic organizować. Na co kolega mi napisał, że możemy iść do ratusza na plac i popatrzeć na niebo pełne petard itd. Ja na to, więc może spotkamy się u Ciebie będzie bliżej. Kolega mieszka 1 km od miejsca, ja zaś z dobre 5. Na co on, że nie bo u niego nie można. Zapytał, czy może zaproszę jakieś koleżanki, mówię że te mają plany na sylwka. On zaproponował, że weźmie jakieś swoje, to ja że moja mama nie bd sobie życzyła jakiś obcych koleżanek, a zresztą skoro tak chce to możemy u niego. A ten, że nie. Potem poszedł spać i tyle.
Parę dni później coś do niego napisałem i nic nie odpowiedział.
Czyli od końca grudnia ja nic nie piszę do niego i on do mnie. Tak się skończyła nasza znajomość.
Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?