Witam ponownie. No właśnie, tak jak moj przedmówca powiedział, religia daje poczucie bezpieczeństwa. Ja w swojej nerwicy to się generalnie boje diabła. wiem że to śmieszne, ale tak jak pisałem, chodzi mi o to, że jak mam coś zrobić "grzesznego" (niekoniecznie jest to zwiazane z seksem, ale np z jedzeniem itp), to sobie "mowie", wmawiam że jak to i to zrobie to niech szatan cos mi zrobi fizycznie, w sensie, no nie wiem zniszczy jakaś rzecz materialną ktora jest dla mnie ważna np. Przy czym często nie wymawiam tego głośno, tylko tak coś mruczę pod nosem, są to takie impulsy w myślach. Tą "regułkę" wypowiadam w myślach, a słowami tylko potwierdzam, szepcząc coś tam do siebie w stylu "tak, niech tak sie stanie". No i jak zrobię to coś, co było obwarowane tym zastrzeżeniem,złamę je, to oczywiście dół itp. Zaznaczam że ogólnie jestem wierzący i praktykujący, chodzę do spowiedzi w miare regularnie. Czasem też do spowiedzi chodziłem głównie po to, żeby "zmazać" te moje głupie przysięgi, zastrzeżenia, i żeby uchronić się przed działaniem szatana. Uff, niezłe schizy no ale gnębi mnie to.