Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

psyche

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. od deski do deski przeczytalam , co piszecie o afobamie. dzis dostalam recepte na ten lek, wykupilam go, ale teraz boje sie go zazyc...boje sie...mam go lykac jedna tabletke 0,25 przed snem a potem po po jednej tabletce 2 razy dziennie...lekarz mowil , zebym byla spokojna bo on w takiej dawce nie uzaleznia....nie wiem, co zrobic
  2. zastanawiam sie nad jedna rzecza.... dlugotrwały stres, lek przed jakas choroba, ktorej się boimy moze podswiadowie wywolac jej objawy. wiem, ze w miare ustepowania stresu objawy powinny zniknać. ale czy istnieje mozliwosc, ze stres spowodowal rozwoj nerwicy, ktorej objawy sa podobne do objawow potencjalnej choroby? troche chyba pogmatwalam... pozdrawiam
  3. biore, biore, biore i nic....skurcze ciagle meczą ehhhhh
  4. psyche

    witam:)

    dziekuje kochani za tak mile powitanie....
  5. Kochani Piszecie wiele o swoich objawach. Moje sa podobne, a w zasadzie były, bo mineły. Meczyły mnie bóle róznych części ciała, mrowienie, dreszcze i poty na zmianę, ścisk w klatce piersiowej, sztywne mięśnie karku i szyi. Najgorsze jednak były bóle głowy. Raz bolała mnie lewa częśc głowy, raz prawa, albo tył. obecnie, jak juz wspomniałam te objawy mineły z wyjatkiem tego nieznosnego bólu podstawy czaszki, któe promieniuja na cała głowe i szyje. głowa boli mnie codziennie, a nawet w nocy, czy przy nerwicy to mozliwe? czy mozliwe sa takie chroniczne bóle? mało tego najgorze sa skurcze gardła. gardło chwilami zaciska się tak, ze boje się, ze sie udusze. powiedzcie mi czy, przy nerwicy taki objaw jest mozliwy? pozdrawiam
  6. psyche

    witam:)

    witam wszystkich....jestem nowa forumowiczka:) trafilam tutaj, szukając informacji na temat nerwicy. Cieszę się, że istnieje takie forum, na którym wszyscy śmialo i z latwością mówia o swoich problemach... A moj zaczął się calkiem niedawno, bo w marcu tego roku. przez przpadek mialam kontak z wirusem, który dla ludzi jest śmiertelny, zaszczepilam sie ale odnosze wrażenie, że zapóżno...Od marca boje się, boję się smierci. Ten lęk i myśli są straszne - dręczą mnie codzień. Straciłam chęci i siłe by walczyć sama z sobą. najchetniej calymi dniami leżalabym w łozku i nie wychodzila z domu, albo na odwrot. praca sprawia, ze przez kilka chwil nie mysle o sobie i zapominam o tym, co mnie meczy. do tego wszystkiego dokuczaja mi tępe bole z tyłu głowy i uczucie kuli w gardle, a nawet skurcze. ciągle mam napięte mięsnie szyi i karku. miesiąc temu meczyły mnie jeszcze bole w plecach, lopatki bolaly tak bardzo i ten nieznośny bol w klatce piersiowej. teraz jak pisze, czuje jak lapią mnie skucze w gardło, sciska tak niemilosiernie, boje sie, ze sie udusze...naprawde juz mam dosc, nie wiem co mi jest....czy to wirus, ktory daje podobne objawy, czy nerwica....wszyscy dokola mowia "nie martw sie, wszystko jest dobrze"....ale ja tak nie mysle, chyba nie potrafie...lekarz zakaznik tez tak powiedzial, i lekarz pierwszego kontaktu rowniez...rzeczywiscie wizyty u lekarzy mi na chwile pomagaja, ale tylko na chwile, bo nastepnego dnia znów czuje sie gorzej i tak w koło. Mysli wywołuja objawy, objawy budza kolejne mysli a te z koleji poteguja objawy...błedne kolo, z ktorego nie potrafie wyjsc...biore mase leków, ale one tez nie pomagaja...magnez, wapno, leki przeciwbolowe....to na nic, moze jedynie leki usokajajace na troche mnie wyciszaja, zwlaszna Pramolan, ale on dziala strasznie nasennie. w tym tygodniu znow wybieram sie do lekarza po skierowanie do neurologa i endokrynologa....naprawde nie wiem, co mam robic, boje sie tak strasznie, ze niedługo umre, rodzina mnie chyba niedokonca rozumie, choc naprawde sie stara....
×