drodzy nerwicowcy! od 3 tygodni jestem zrozpaczona..gdy pokonałam ból żołądka, sama! byłam tak dumna, pomyślałam,że w koncu wygrywam...nagle w sobotni wieczor pojawil się u mnie intensywny bol glowy, ktory w kolejnym dniu 'zamienil' się na dziwny, ściskający ból w szyi...postanowilam się ratowac, wzięlam leki, żeby moj stan się nie pogorszyl...pomogly w malym stopniu...byłam juz kompletnie zalamana tym...az w kolejnym tygodniu cale napięcie i bol 'ulokowal' się w okropnie napiętych mięsniach, w ramionach, plecach, wzdłuż kręgosłupa...odwiedzilam neurologa, dostalam silne leki przeciwbolowe, rozluzniające mięsnie...niestety nadal bolą, czuję spięcie w calym ciele i nakręcam się bez przerwy,że to może fibromialgia i zostanę z tym bólem do konca życia...Pani neurolog i moja doktor rodzinna twierdzą,że to 'moja' nerwica....a ja ciągle szukam sobie innych chorob, bo nie miałam nigdy takiego objawu.... czy ktoś miał cos podobnego? nie mam na nic siły,a nie mogę odpocząć od życia, które podobno jest jeszcze przede mną..mam 23 lata, wspaniałęgo chłopaka, studia, pracę, kochaną rodzinę, a przez to, co się ze mną dzieje nie mogę się cieszyć życiem....