Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Justyna_C

Użytkownik
  • Zawartość

    34
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Faktycznie zjebnerwicowy przyjął styl wypowiedzi, który dla niektórych może być niekomfortowy, ale on ma sporo racji w tym co pisze! Nasz problem polega głównie na tym, że głęboko w nas tkwią lęki, które mają wpływ na całe nasze życie. I nie chodzi mi tu o lęki o zdrowie czy życie tylko o te, których jesteśmy nieświadomi, które siedzą w nas od dawien dawna i przejęły panowanie nad naszym umysłem. Dlatego nie poczujemy się lepiej robiąc kolejny rezonans głowy czy powtarzając pa raz kolejny badania krwi - wykluczając tętniaka znajdziemy sobie czerniaka, a z kolei wykluczając czerniaka znajdziemy sobie raka jelita grubego....Pomyślcie racjonalnie do czego to może doprowadzić - do niczego innego tylko do wariactwa i zniszczenia życia sobie i innym. Dlatego jedynym sposobem jest leczenie ale u psychologa, długie i żmudne, często trudne i frustrujące bo to jak "grzebanie w gów...ie". Ale tylko to może nam przynieść ulgę i poprawić jakość naszego życia. Pomyślcie sobie o czasach kiedy nie martwiliście się o to czy jesteście chorzy? Dało się tak życ? Fajnie było nie? I znowu tak może być tylko to WY musicie sobie pomóc przy udziale psychoterapeuty! Ja już 6 miesiąc uczęszczam na terapię i czuję się zdecydowanie lepiej choć jeszcze długa droga przede mną! Ale postanowiłam sobie pomóc bo nikt za mnie tego nie zrobi, to moje życie, i to ja odpowiadam za jego jakość!
  2. A ja od rana płaczę i płaczę! Tym razem nie o mnie chodzi a o moją 4 letnią córeczkę! Jestem przekonana, ze zaraziłam ją boreliozą będąc w ciąży! Moja borelioza to prawdopodobnie zaszłą sprawa więc 5 lat temu będąc w ciąży i później karmiąc ją piersią naraziłam ją na ryzyko. Ona od kilku miesięcy napomyka o tym, że boli ją brzuszek, kilka razy mówiła, że boli ją z tyłu głowa a dzisiaj ją kłują stopy jak chodzi. I to mnie utwierdziło w przekonaniu że to borelioza!!!!!!!! Brzuszek jeszcze szłoby wytłumaczyć ale głowa i kłucia w stopach to już "gwóźdź do trumny". Jestem załamana, czuję się jak w potrzasku! I wyję!!!!!
  3. Czapla, mam nadzieję, że się nie pogniewasz jak powiem, że mnie Twój post rozbawił, zwłaszcza fragment o samolocie kopcącym w przestworzach :). Ale rozumiem Cię! Ja też bałam się, że dostanę udaru albo nagle mnie sparaliżuje i co zrobią moje dzieci jeśli akurat będą w domu. Jakiś czas temu oglądałam w pytaniu na śniadanie taki materiał o całkowicie zdrowej kobiecie, która nagle została całkowicie sparaliżowana - kto wyłączył mój mózg, taki był tytuł. No i oczywiście wieczorem zaczęły mi drętwieć nogi i miałam wrażenie, że zaczyna się paraliż. Dopiero jak mąż kazał mi usiąść do komputera i zająć się pracą (prowadzimy firmę - tworzenie i administracja stron www) to mi przeszło. Ech, siła podświadomości ma OGROMNĄ MOC! Dziewczyny i jeszcze jedno, już chyba to pisałam - błagam Was nie czytajcie o chorobach na necie!!!!!!!! Jedno jest pewne: to Wam NA PEWNO nie pomoże a tylko POGRĄŻY w lęku i nakręci nerwicę!!!!!! Wiem to sama po sobie - mam boreliozę ale uwierzcie mi, nie wchodzę na fora i nie czytam co ludzie tam piszą bo bym po prostu siadła i się załamała. Zresztą jak jeszcze nie wiedziałam, że to borelioza to kusiło mnie np. żeby sprawdzić z czego na przykład mogą drętwieć dłonie i co? I ZAWSZE jednym z powodów była ciężka bądź śmiertelna choroba. Oczywiście mogła też być jakaś "lekka" dysfunkcja np. kręgosłupa ale to do mnie nie przemawiało! Pamiętam te nagłe obezwładniające słabości jakie czułam natychmiast po przeczytaniu informacji na necie, tę bezmoc, ściśnięty żołądek, ciarki przechodzące przez całe ciało!! Dlatego przestałam cokolwiek czytać i kurczę, uwierzcie mi, poczułam się zdrowsza i fizycznie i psychicznie! I czuję się tak do dzisiaj choć w sumie okazało się, że jestem chora. Najważniejsze to skupić się na pozytywnych rzeczach, ja "rzuciłam się" w wir pracy, rozwoju firmy i moje myśli krążą wokół spraw stricte związanych z firmą, kombinuję jak przyciągnąć klienta, szukam podpowiedzi na necie, przeglądam oferty konkurencji, tworzę oferty.... Wiem, że wiele z Was pomyśli, że mi się udało ale to nie takie proste! I zgadzam się! ale trzeba od czegoś zacząć, nie pogrążać się siedząc przed kompem i szukając informacji o chorobach - to pewna droga do samozagłady! Dziewczyny, trochę się rozpisałam ale chciałabym żebyście sobie pomogły, zacznijcie od zmiany swoich własnych zachowań i nawyków, reszta pójdzie z górki. Pozdrawiam ciepło, Justyna
  4. Justyna_C

    Depresja objawy

    Z tego co wiem nie trzeba mieć skierowania od psychiatry, ja zadzwoniłam po prostu do Centrum Terapii Kryzysowej i Leczenia Uzależnień i mnie przyjęto bez żadnych pytań. Moja chrześnica w ten sam sposób dostała się do psychologa dziecięcego. Także nie czekaj dłużej tylko dzwoń i zapisz ja na wizytę, Twoja córka wysyła Ci sygnały, że potrzebuje pomocy!
  5. Kami, podobno nie wypadają od razu po odstawieniu, najpierw musi Ci się ta cała gospodarka hormonalna poprzestawiać a to trwa. Mi zaczęły wypadać tak po 3 miesiącach od odstawienia więc wyluzuj . Po porodzie to po 4 miesiącach garściami wypadały bo też hormony się normowały. Ja też mam cienkie włosięta i już prześwity nad skroniami widziałam buuu ... Ale są podobno dobre preparaty więc kup coś i wcieraj! :)
  6. Kami, mi włosy okropnie wypadały po odstawieniu anty - i nic nie pomagało, dopiero jak znowu zaczęłam zażywać pigułki antykoncepcyjne to przestały :). Teraz znowu pewnie będą wypadały bo odstawiłam antykoncepcję z racji tego, że zaczynam antybiotykoterapię. Co do zbankrutowania, to jestem przerażona ile ludzie wydaja na leczenie boreliozy, teraz to mi spędza sen z powiek asiq: witaj , my tu wszyscy chorujemy na raka z tym, ze w moim przypadku rak okazał się być boreliozą
  7. Perla, ja miałam narkozę dwa razy, nic się nie martw, anestezjolog zbada Cię dokładnie - mnie przed cesarskim cięciem zbadał i stwierdził, że nie poda mi zewnątrzoponowego, bo wysłyszał jakieś szmery na sercu. Podano mi znieczulenie ogólne, generalnie nic strasznego, zasnęłam zanim doliczyłam do czterech a po przebudzeniu czułam się bardzo dobrze! Głowa do góry!
  8. W całej Polsce tych osób jest zdecydowanie za dużo buuuu
  9. Kami, nawet nie wiesz jak ja molestowałam lekarzy, żeby mi dali skierowanie na rezonans :)...żaden nie dał bo cyt: "nie ma podstaw do tego badania". Wkurzało mnie to i doszłam do wniosku, że chyba musiałabym nakłamać, może wtedy by dali, albo paść pod wejściem do szpitala Co do psychoterapii, też byłam sceptyczna, ale w chwili totalnego doła każda forma pomocy wydawała mi się "do wzięcia" byleby tylko ktoś mi pomógł. I uważam, że nie ma nic lepszego, zresztą nerwicę leczy się przede wszystkim terapią u psychologa, leki mogą tylko wspomagać. I jeszcze jedno, nie wiem skąd jesteś ale ja pochodzę ze 150tys miasta i jest u nas coś takiego jak "Ośrodek Terapii Kryzysowej i Leczenia Uzależnień", chodzę tam za darmo, po prostu zadzwoniłam i umówiłam się na wizytę. Mam świetną psycholożkę, z wieloletnim doświadczeniem, mam do niej totalne zaufanie. Nie ma u Was czegoś takiego? Mnie by nie było stać na terapię 4 razy w miesiącu więc bardzo mnie cieszy fakt istnienia takiej instytucji.
  10. Kami, chyba nie liczysz na poprawę po dwóch wizytach u pani psycholog . Jeśli masz nerwicę to samo dojście do źródła lęku będzie z pewnością długotrwałe - ja chodzę już 4 miesiące i mój problem wydaje się na tyle złożony, że póki co nie można jednoznacznie stwierdzić skąd u mnie nerwica - wydaje mi się, że składa się na to całokształt mojego wychowania przez mamę zwłaszcza i co za tym idzie niska samoocena, do tego rozmijanie się moich aspiracji i pragnień z rzeczywistością, i pewnie jeszcze jakieś tam....:). Także chodź wytrwale do Pani psycholog i licz na to, że kiedyś te wizyty zaskutkują poprawą Twojego samopoczucia. Dla mnie każda wizyta u mojego psychologa to krok ku wyzdrowieniu dlatego czekam na każde spotkanie z niecierpliwością! Już widzę efekty - przestałam panicznie bać się śmierci a jeszcze niedawno myśl o tym, że kiedyś wszyscy umrzemy wywoływała we mnie ataki paniki, patrząc na moje dzieci chciało mi się płakać, że one też skazane są na śmierć i w pewnym momencie nawet żałowałam, że je urodziłam - wierz mi potworne uczucie! Dzięki mojej psychoterapii nabrałam innego stosunku do świata metafizycznego i zaczęłam wierzyć w to, że jednak po śmierci życie się nie kończy (choć jestem od zawsze ateistką) i powiem Ci, że żyje mi się teraz o wiele łatwiej. I jeszcze jedno - dla mnie diagnoza borelioza - mimo, iż wolałabym jej nie mieć - było równoznaczne z wyzwoleniem się od lęku przed tym co nieznane - chodzi mi o to, że męką dla mnie była ciągła niepewność i przekonanie, że jestem ciężko i śmiertelnie chora a diagnoza jest tylko kwestią czasu. Dlatego od czasu kiedy dowiedziałam się, że to borelioza nie odczuwam tych paskudnych lęków, w ich miejsce pojawił się strach, ale jak pewnie sami wiecie lęk a strach to dwie różne rzeczy. Teraz już znam mojego przeciwnika i idę z nim na wojnę :). Boję się, owszem, ale nie odczuwam lęku! paradoksalnie odkrycie, że jestem naprawdę chora wyzwoliło mnie od tych koszmarów, które towarzyszyły mi od półtorej roku. Pozdrawiam Was wszystkich Justyna
  11. Kami, uwierz mi, ja też tak mam, jak jestem w towarzystwie i jestem czymś zaabsorbowana to mnie mniej albo w ogóle nie boli, sama sobie potrafię przywoływać pewne dolegliwości - dlatego zakładam, że część moich objawów wynika nie z boreliozy a z nerwicy. Generalnie to czuję się prawie bardzo dobrze, te dolegliwości są naprawdę znośne - stawy nie tyle bolą co pobolewają - jedyne co to mam piski w uszach, które stają się naprawdę upierdliwe. Kami, ja Ci naprawdę życzę abyś nie miała żadnej poważnej choroby ale jak jest możliwość zrobienia badań aby niektóre wykluczyć to to po prostu zrób - zawsze to jedno schorzenie z głowy (jeśli wynik wyjdzie ujemny :)). Pozdrawiam Cię ciepło pisz na pw jak będziesz miała ochotę!
  12. Kami, ja Ci powiem co mi pomogło jak byłam jeszcze niezdiagnozowana i przypisywałam sobie każdą najgorszą chorobę: rak kości, białaczka, guz mózgu, stwardnienie, toczeń, chłoniak..... przestałam COKOLWIEK czytać co było związane z chorobami, nawet jakieś artykuły na onecie jeśli tylko miały jakiś chorobowy podtekst omijałam szerokim łukiem! I czułam się naprawdę lepiej!!!!! Naprawdę do niczego dobrego nie doprowadzi Cię czytanie o wszystkich możliwych chorobach i dopasowywanie objawów - zwariujesz od tego! Dlatego STOP czytaniu na necie! Co do boreliozy - nie panikuj - to się leczy - popatrz na dwóch znanych lekarzy leczących tę chorobę - dr Kurkiewicz (chory na neuroboreliozę od 1995roku) i dr Werbowy (chora od 2001 roku) - oboje teraz leczą innych i sami są żywym przykładem, że z boreliozy się wychodzi, nawet tej zaawansowanej! Głowa do góry! Będzie dobrze!
  13. Kami, my też wiecznie na szlakach, na grzybach, na ścieżkach rowerowych i co śmieszne mój mąż wyjął sobie 6 kleszczy a ja ani jednego :). On robił badania w kierunku boreliozy w sierpniu 2011 a ja dopiero teraz :) Pewnie ta moja borelioza to jakaś zaszła sprawa, bóle mam od listopada 2010. Zrób sobie Western-blota, da Ci W MIARĘ wiarygodny wynik, Elisa nie doradzam choć mi akurat wyszły właśnie tą metodą IgG dodatnie. Powodzenia
  14. rozumiem Cię - ja z jednej strony bardzo chciałam wierzyć, że to jednak "tylko" nerwica a z drugiej cały czas to kwestionowałam i szukałam choroby somatycznej. No i intuicja mnie nie zawiodła. Odezwij się jak coś będziesz wiedział! Trzymam kciuki! PS Nie mam nic na poczcie . Ja jeden adres też znalazłam ale jakiś z 2007 roku więc nie wiem czy aktualny. Wczoraj na niego napisałam maila ale nie dostałam żadnej odpowiedzi
×