Skocz do zawartości
Nerwica.com

grzesiek8305

Użytkownik
  • Postów

    7
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Osiągnięcia grzesiek8305

  1. Dzięki zaleczę się do twoich rad, wiem że jestem natrętny może, ale gdybym tylko miał jakoś zaufaną osobę, to już dawno bym z nią o tym porozmawiał. Przez to wszystko jestem trochę taki zagubiony, nie wiem co powinienem zrobić, myślę jakie mogą być konsekwencje i dla tego stąd te pytania. -- 13 paź 2011, 02:14 -- Może nie powinienem odkopywać starego już tematu, ale chciałem powiedzieć (a raczej napisać) że byłem u psychologa jak mi radziliście. Nie jest to moja pierwsza wizyta z tą panią psycholog, jakieś parę lat temu miałem już z nią do czynienia. Jednak nie jeździłem potem do niej, ponieważ uważałem, że sam sobie z tym poradzę... ale niestety Trochę z nią pogadałem o tej całej mojej sprawie, i powiedziała że nie wyklucza nerwicy. Dała mi kilka numerów do psychiatrów, prywatnych i publicznych, teraz muszę się tylko z którymś umówić. Mieszkam w miejscowości, gdzie do psychologa, czy psychiatry trochę daleko mam a wizyta raz w miesiącu to jednak za mało jak dla mnie, bo codziennie borykam się z głupimi problemami, sami z resztą wiecie jakimi. -- 13 paź 2011, 02:22 -- Chciałem się tylko jeszcze zapytać, co sądzicie o jodze, czy pomogła by mi się uspokoić ? -- 16 lis 2011, 00:36 -- Może ktoś coś napisać o tej jodze, czy komuś już ona pomogła ? Jeżeli ktoś uprawiał jogę, lub ma chociaż jakieś małe pojęcie, to proszę niech się wypowie.
  2. U wież mi jest to dla mnie trudne, tym bardziej że jak będę takim kozakiem i zacznę im walić takie teksty to źle się to skończy. On się zacznie mnie czepiać, ja powiem od wal się, potem powie że co mu zrobię i na koniec "choć na solo" Niestety, choćbym bardzo tego chciał to nie mogę się bić a wszystko przez ten cały stres, jest to dla mnie jak kula u nogi, boję się konsekwencji, że mogę sobie nie poradzić i co potem, upokorzenie. Za to koleś będzie miał pełną satysfakcję i zaczną inni do mnie podskakiwać, bo będą myśleli że jestem słaby i nie potrafię się bić, a nie sądzę że mnie zrozumieją, jeszcze buchną śmiechem gdy się dowiedzą o nerwicy. Żałuję tylko tego, że prędzej się za siebie nie wziąłem, te kilka lat temu, kiedy nie było jeszcze tak źle.
  3. Do psychologa się wybiorę, a sprawę załatwiłem z dyrektorem i mnie zrozumiał, oczywiście z początku łatwo nie było, ale znam go więc rozmowa jakoś się udała. Niestety, koledzy dręczą mnie tymi pytaniami, niektórzy w dość chamski sposób, a u mnie wtedy następuje blokada, zaczynam się denerwować i przejmować że powiem coś nie tak.
  4. Jakoś nie ufam zbytnio ludziom, niby ci mówią że zachowają to w tajemnicy a wcale tak nie jest. Największe zaufanie mam właśnie do detektora, bo zna moją rodzinę i jemu mógłbym zaufać, ale jak ja mam tą rozmowę z nim zacząć ? Druga spawa jest taka, że jak tylko pomyślę sobie o tym co mnie jutro czeka to zaczynam się denerwować, pocę się no i te serce a oni na pewno mi nie podarują i będą się chamsko pytać czemu to nie byłem w szkole. Na prawdę te nerwy mnie wykańczają, obawiam się na wet chodzić po mieście, bo się boję że spotkam jakoś znajomą osobę, która zacznie się mnie czepiać.
  5. Z tym poukładaniem sobie wszystkiego masz racje, ale z tym nie daj się to tylko się tak mówi, w rzeczywistości wcale nie jest mi tak łatwo nie dać się, tylko dodatkowo bym ich nakręcił i by jeszcze bardziej dokuczali. Wiem co mowie, robiłem tak w tamtej szkole, przez to było tylko gorzej i miałem dodatkowy stres, ale dzięki z tej drugiej rady na pewno skorzystam.
  6. Rozumiem, a co z innymi uczniami jeżeli zaczną się pytać, czemu to nie byłem w szkole to co mam im odpowiedzieć ? Przecież prawdy im nie powiem bo i tak tego nie zrozumieją, jeszcze będą się śmiać. Jak już wspominałem, nie jestem zbyt rozmowny jeśli chodzi o osoby w szkole, więc nie wiem jakbym miał tej pedagog to wytłumaczyć że podejrzewam u siebie nerwicę.
  7. Cześć, zarejestrowałem się specjalnie na tej stronie mając nadzieję, że ktoś mi pomoże. W domu jestem sam, nie mam rodzeństwa i naprawdę jak mam jakiś problem to muszę sobie sam jakoś pomóc co nie jest łatwe, nie mam żadnego wsparcia. Gdy jestem zły, zdołowany to idę do swojego pokoju i siedzę zamyślony, a swoją złość duszę w sobie i czasami jak już naprawdę jestem zdołowany to mażę sobie aby mnie ten bug zabrał już do nieba. Wiem wydaję się to śmieszne, ale czasami mam już naprawdę dość, jest mi strasznie ciężko a to wszystko się zaczęło od 4 klasy podstawowej, gdy to koledzy zaczęli mi dokuczać i śmieli się ze mnie. Nie było mi łatwo, tym bardziej że nauka mi szła coraz gorzej i nauczyciele zaczęli się mnie czepiać a koledzy mieli z tego ubaw aż po pachy i tak jest do dziś z rok na rok coraz gorzej, gdyby mój wujek żył, a niestety tak nie jest to na pewno by do tego nie doszło, zawsze mogłem na niego liczyć. Oprócz wujka straciłem też inne osoby, ale nie będę o tym pisał. W domu też różnie bywa, są kłótnie itp. naprawdę mam już tego serdecznie dość, wiele razy myślałem już o samobójstwie raz nawet próbowałem to zrobić, ale się zawahałem. Teraz jestem już w innej szkole i na początku było w miarę dobrze bo starałem się być "fajny" ale przez to, co już doświadczyłem było mi ciężko się z tego podnieść i nie spodobałem się wszystkim, bo jestem cichy, zamknięty w sobie, najchętniej bym z nikim nie rozmawiał i lękliwy. No ale zawsze znajdą się osoby co to wykorzystają prawda, no powróciło to do mnie jak bumerang. Nagle wszystko się zawaliło, nie potrawie tego naprawić, zacząłem upuszczać znowu lekcje bo po prostu mam ogromną nie chęć i przyznam że się boję, boję się co mnie dzisiaj nie przyjemnego spotka. Raz mnie tak zdenerwowali że aż dostałem jakiś drygawek. Teraz wiele osób przez to, że upuszczam lekcję mnie teraz nie lubi i robi to samo, czyli dokucza. Teraz doprowadzili mnie do takiego stanu, że nie byłem w szkolę parę dni, i mam zamiar w najbliższym czasie pojechać do psychologa, może mi jakoś pomoże i zrobię badania na nerwicę, bo na 100% ją mam, bo czy to normalne aby człowiekowi pociły się cały czas ręce, waliło mocno serce aż czasem brakuje tchu gdy się denerwuje, a denerwuje się o byle co i potrafię byle czym się przejąć. Muszę tylko jakoś się usprawiedliwić i powiedzieć że w najbliższym czasie zrobię sobie badania, ale jak ja mam to wytłumaczyć dyrektorowi ? PS. przepraszam, że się tak rozpisałem
×