Ach, odpękać go w pracy i cieszyć się weekendem.....
Rano prawie pełna malunia łyżeczka kawy w puszce, którą wspaniałomyślny mąż zostawił mi, pewnie sam pił malusią, bo wczoraj puszka prawie dnem świeciła. Rozkręcam się, ale pomalutku bo "mały kop" był :)
U mnie dawanie po łapach nic nie daje, a wręcz skutek odwrotny- kiedy się denerwuję dużo palę, kiedy mało palę to się denerwuję, a jak się denerwuję, to dużo palę itd itp. Skończyły mi się fajki, E-papieros poszedł w ruch, słaby bo słaby, żylaki na szyi wychodzą, ale jak sie nie ma co się lubi, to się ciągnie co się ma :)))
Ka_Po, Margolka, cześć kobitki! Ja też od raniutka rządzę, tylko małe zamieszanie było w domku, więc nie było czasu nawet kompa stuknąć :) Biorę się za picie drugiej kawuchy. Miłego dzionka życzę!
Przypomniała mi się sytuacja z moim rzucaniem palenia, gdzie nie paliłam od dłuższego czasu, spotkałam znajomego, który właśnie palił, mówię do niego z wielką dumą z siebie : ja rzuciłam!!!!! A on do mnie: no widać, przytyłaś jak cholera......... no i ch*j bombki strzelił :))))))
Właśnie czytałam Twojego posta i w pełni się zgadzam. Nie gniewaj się, że napisałam że śpisz, ale często widzę jak sobie kawkujecie rano, a dziś Cię nie było:) Słodzisz kawę?