Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

oleksia

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witajcie. Jestem po raz pierwszy na tym forum. Z góry przepraszam, że nie przejrzałam wszystkich tematów i być może coś powtórze. Zawsze żyłam w takim domu ale teraz wydaje mi się, że przyczyną jest choroba. Na początku chciałabym opowiedzieć o sobie a raczej o mojej rodzinie. Moi rodzice pochodzą z biednych rodzin, gdzie wszystkiego brakowało. Ich głównym priorytetem były pieniądze. I faktycznie tego nam dziś nie brakuje. My siedzieliśmy w domu oni pracowali. My czyli ja i moi trzej bracia. Jeden z nich jest niepełnosprawny. Wszyscy rośliśmy i dorastaliśmy w izolacji. ROdzice raczej z nikim się nie spotykają w sprawach nie zwiążanych z pracą. Nam zawsze kazali siedzieć w domu przez co do dziś jesteśmy tak wyobcowani. Nie mam komu powiedzieć o moim probleie a wiem, że trzeba go rozwiązać, dlatego piszę tutaj... Moja mama podejrzewam, że cierpi na borderline. Są dni kiedy wszystko jest ok. Ale ja i moi bracia wiemy, że po dwóch tygodniach spokoju musi nadejść gorszy czas. Wtedy mama wspomina wszelkie najgorsze wydarzenia ze swojego życia. Może nie straszne, ale załamujące. Jak np zdrady. Z moim tatuśkiem wiele takich sytuacji przezyła. Wiem, że to boli, żałuje, że dawno temusie nie rozwiedli ale wiem, że to nie ode mnie nie zależy. I teraz mama wspomina te sytuacje. NIe mówi tego jednak przy ojcu - tylko nam dzieciom. Ojciec zawsze [późno w nocy wraca do domu wiec nie co sie w nim dzieje. I dobrze bo by matkę i nas wyśmiał i wydrwił. Ale przez to my dzieci jesteśmy z tym sami. Matka opowiada nam ze szczegółami opowiada nam co ojciec robił z poszczególnymi babami. Opowiada, że on chce ja zniszczyć itp... Ja już to wytrzymam. Mam 22 lata. Czuje sie zerem, ale widze jak moi bracia cierpią,, chciałabym żeby z nich ktoś wyróśł. Ktoś - nie takie nic jak ja. CO jakies dwa tyg przyżywają czas lęku. Płaczu. Ojciec o tym nie wie. Matka wini niekiedy nas o to że sie z nim nie rozwiodła. "TO po co sko.... beczał kiedyś" Jakby łaskę nam zrobila ze sie kiedys nie rozwiodła i że własnie przez tą łąskę do tej pory cierpi. Najgorsze jest to, że przy ojcu jest normalna. Rozmawia, żartuje a nam opowiada o K.....ch... ojca. MY jesteśmy kłebkami nerwów. Nie mamy swojego życia bo jakoś ciężko nam życ wsrod ludzi... Nr jeden są rodzice i ich perypetie...... I my wokół tego cyrku krążymy. MOja mama sądzę, potrzebuje pomocy. Jak mówie matce żeby nie gadała moim braciom, bo oni ierpią to ona na to " ja też cierpiałam przez waszego tatusia". Co powinnam z tym zrobić. Jak z nią rozmawiać? do jakiego specjalisty sie udać//? jak ją do takiej wizyty namówić????????? POmóżcie mi jakoś uchronić moich braci przed destrukcyjnym działaniem małżeństwa moich rodziców!! Przepraszam, za takich długi tekst , pewnie za długi ale może znajdzie sie ktos kto zechce nam poradzić(((( .
×