Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

zlasu

Użytkownik
  • Zawartość

    71
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Malarz cieni To Twój pierwszy kontakt z grupową terapią? Pytałem, mówiła że indywidualna lepiej działa przy pracy nad budowaniem więzi. Kiedyś dawno temu chodziłem też na grupową i miałem podobnie jak Ty, że publiczne gadanie było cholernie trudne i z reguły siedziałem cicho. Na początku roku byłem na paru warsztatach prowadzonych z grupką (przez zupełnie innego terapeutę) i widzę, że się trochę zmieniło. Z tej ekipy może będzie jakaś obsada na grupę terapeutyczną, więc ten temat za mną teraz łazi.
  2. Ok. 4 lata. Widzę postępy, choć czasem mam wrażenie, że np. w temacie budowania relacji, nad czym ostatnio mocniej pracuję, utknąłem w jakimś punkcie, gdzie mi ta terapia więcej nie pomoże, a sam sobie nie poradzę. O grupowej myślę, bo może być okazją do przyjrzenia się brakowi ochoty do bycia w centrum uwagi:) A jak tam Twoje wrażenia z grupowej?
  3. @Malarz cieni, mam bardzo podobne wrażenia po paru latach psychodynamicznej (druga terapia) i też myślę, że grupowa i żywszy kontakt z ludźmi dałyby więcej efektów. O ile wiem, to w terapii lecznicza jest więź z terapeut(k)ą. Jak sądzicie, ile czasu trzeba poświęcić na jej tworzenie, a kiedy lepiej stwierdzić, że nie warto takiej terapii ciągnąć?
  4. zlasu

    terapia psychodynamiczna

    Chciałem jeszcze dodać jedno wrażenie z terapii. Ogólnie mam trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu bliskich relacji i podobnie po paru latach tej terapii nie nazwałbym tej relacji bliską. Nie potrafię się odnaleźć w relacji, gdy to w znacznej większości ja gadam i jedynie czasem słyszę mniej lub bardziej trafny komentarz. Terapeutka twierdzi, że inaczej to by było dawanie gotowych rozwiązań i odbieranie mi szansy na samodzielne dotarcie do nich. Mówię o wszystkich wątpliwościach regularnie, ale wniosek jest najczęściej taki, że próbuję w ten sposób kontrolować tą relację, zamiast pozwolić się prowadzić. A wątpliwości wracają po każdym dłuższym czasie, gdy (jak mi się zdaje) pozwalam się prowadzić i po prostu przychodzę i mówię co myślę. Paru ciekawych rzeczy o sobie się dowiedziałem, ale ciągle nie ma jakiejś konkretnej więzi. Na pewno nie zależy ona od tego, ile powiem o sobie. Myślę, że tu się nie nauczę budować bliskiej relacji, ale trochę mnie to frustruje, bo obawiam się, że dopiero po ew. przerwaniu zobaczę, że straciłem coś cennego. Mieliście podobne wrażenia?
  5. zlasu

    terapia psychodynamiczna

    Chodzę na to parę lat i mam podobne wrażenia z gadaniem do ściany i ogólnie brakiem więzi. Wspominanie o tych wątpliwościach kończy się wnioskami, że to moja reakcja obronna na terapię i dotąd się łudziłem, że tak jest i próbowałem to jakoś przepracować. Jak zakończyłaś terapię? Porozumiałaś się z terapeut(k)ą, czy powiedziałaś, że to nie dla ciebie i po prostu poszłaś?
  6. zlasu

    uzależnienie od masturbacji

    mikel, jeśli jesteś chrześcijaninem, to znajdź też jakiegoś mądrego księdza/zakonnika, który Ci wyklaruje co jest grzechem w przypadku uzależnienia.
  7. Z tym zapomnieniem to będzie wyzwanie, tym bardziej że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ona też jest zainteresowana, ale to ja nie potrafię tego okazać. Fajny pomysł z tym kursem tańca, kiedyś też o tym myślałem. Dzięki za przypomnienie i za rady;)
  8. To chyba z nią mam z nią problem. W chwili gdy znajduje się osoba, na której mi zaczyna zależeć to wtedy głupieję. Po prostu nie wiem, co mam zrobić, żeby jakoś tą relację zacieśnić, nie wiem jak pokazać, że mi zależy. Od jakiegoś czasu jestem chyba zakochany, bo ciągle myślę o jednej dziewczynie. Znamy się od paru lat, czasem się widujemy w różnych gronach znajomych, parę razy zapraszałem gdzieś na jakieś wyjście, ale bez większego rezultatu. Po prostu powiedzieć? Ale przy jakiej okazji, w jakich okolicznościach? Ot tak zaprosić na jakąś np. kawę? Osobiście czy zadzwonić / wysłać mejla? Czy raczej jak będę często ją gdzieś próbował wyciągnąć to sama to zauważy? No po prostu masa tego typu problemów. W tym wszystkim najbardziej obawiam się nie tyle odmowy i odrzucenia, tylko nieumiejętności "przebicia się" do kogoś i wyrażenia o co mi chodzi, że w końcu zostanę sobie z moimi uczuciami sam. Pracuję nad tym na terapii, ale też dzielę się tym na forum, bo w realu póki co jakoś mi to nie idzie:\
  9. zlasu

    uzależnienie od masturbacji

    Też mam problem z masturbacją, w moim przypadku służy mi głównie do znieczulania się, tłumienia lęku czy złości. Wspomniałem o tym na terapii, ale myślę, że bez stałego wsparcia jakiejś grupy nie ma co myśleć o abstynencji. Tak czy inaczej powodzenia.
  10. rella, dzięki za odpowiedź, coś pokombinuję.
  11. O refundacji w sumie nie myślałem, nie wiem czy mój ośrodek ma umowę z NFZ. Czy ona zależy do "tematu" terapii? Nie mam zdiagnozowanej żadnej choroby czy zaburzenia, po prostu problemy dotyczące "struktury osobowości" czy jakoś tak.
  12. Od jakiegoś czasu nie myślę o zakończeniu terapii ze względu na jej koszty. Są one sporym obciążeniem i wkurza mnie, że tyle każą płacić. Głupio mi poruszać ten temat na sesjach, bo o kosztach to była mowa na samym początku. Miał ktoś podobny problem?
  13. Rozmowa zeszła na powody, dla których chcę skończyć, a w kwestii samego zakończenia nie doszliśmy do żadnych konkretów. Drugi raz już. Jakoś nie umiem się przebić z tym, o co faktycznie mi chodzi. vik, dzięki za odpowiedź, spróbuję się podobnie dogadać.
  14. Witajcie, mam pytanie - czy zostawiacie swoim terapeutom całkowitą decyzję o czasie trwania i momencie zakończenia terapii? Ja po roku powiedziałem że myślę o zakończeniu, bo trudno mi tak chodzić "w ciemno", nie wiedząc tak naprawdę na jakiej podstawie ma być określony koniec terapii. Nie bez znaczenia są też wysokie koszty.
×