Skocz do zawartości
Nerwica.com

robertina

Użytkownik_nowy
  • Postów

    300
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

3 obserwujących

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia robertina

  1. Dopóki nie powiem sobie, że "muszę" coś zrobić, to nic nie zrobię, nawet się nie zajmę tym, co lubię. Ja w życiu skończyłam cokolwiek tylko, jeśli "musiałam". "Chcę" jest dla mnie abstrakcyjne - to w sumie synonim tego "muszę", i wiem, że mi tylko to pomaga.
  2. Ja stałą terapię zorientowaną na wyleczenie z nerwicy mam dopiero po raz pierwszy. Wcześniej wielokrotnie próbowałam ją mieć, ale albo terapeuci rezygnowali po kilku sesjach, bo przenosili zakład, albo wizyty były raz na 3 miesiące. Więc, można w zasadzie powiedzieć, że normalnej terapii przez dłuższy czas nigdy nie miałam. Jeśli o mnie chodzi to na 100% skończyłabym w przytułku z dwóch powodów: - nie opuszczam domu, więc nie byłabym w stanie zrobić sobie zakupów ani na siebie zarobić. A ciężko przeżyć bez jedzenia i nie zostać eksmitowanym jak się nie płaci rachunków. - w ataku lęku jestem kompletnie odrealniona i moje działania zagrażają bezpośrednio mojemu życiu. Mogę bez własnej świadomej kontroli zażyć całe opakowanie leków uspokajających i stracić przytomność, dlatego musi ktoś przy mnie cały czas być. W tej chwili moja samodzielność jest na etapie dziecka w wieku przedszkolnym i nie ma żadnych szans, żebym przetrwała choć dzień bez asysty. To jest pierwsza terapia. Wszystkie pozostałe kończyły się po max. 5 - 6 sesjach. Często po 3. I nie, nie jest to w nurcie poznawczo-behawioralnym.
  3. Nie pogniewaj się proszę, ale niestety, nie szukam na tej stronie znajomości. Nie czuję, żeby posiadanie znajomych z problemami takimi, jak moje poprowadziło mnie do zdrowia - raczej odwrotnie, nakręcałybyśmy się wzajemnie i tylko wymieniały opiniami jak świat jest dla nas niesprawiedliwy. Dlatego raczej jeśli miałabym, szukałabym znajomości wśród osób zdrowych, które byłyby dla mnie takim żywym impulsem, żeby stawać się taka sama. Czuję, że na tym etapie potrzebuję właśnie tego.
  4. Wiem, że mi nic nie zagraża, ale podświadomość moja niestety tego nie wie. Robię co mogę, ale bardzo boję się, że jeśli terapia nie będzie przynosić skutków to moja terapeuta ze mnie zrezygnuje a ta terapia to już naprawdę dla mnie ostatnia deska ratunku. Jeśli nie zadziała, moja przyszłość nie jawi się w jasnych barwach... Jeśli sama postanawiam, że muszę, to nie jest presja, ale motywacja. Mi to pomaga zrobić rzeczy, jakich normalnie nie chce mi się zrobić.
  5. Po co ten hejt? Mam obowiązek tu pisać? Ja nie mam na tej stronie znajomych, tylko od czasu do czasu tu przychodzę prosić o radę. Niestety, za każdym razem dostaję przynajmniej jedną wiadomość z hejtem. Co to jest, grupa wsparcia czy grupa wzajemnej agresji? Kompletnie nie rozumiem, co w ogóle ma wnosić ta wiadomość.
  6. Robiłam właśnie tak, jak opisujesz przez ostatnie 25 lat mojego życia. Jedyne co mi to dało to utrwalenie nerwicy, zamknięcie się w schematach, całkowity brak znajomych bo od 10 lat w ogóle przez lęk przestałam wychodzić z domu, plus totalną niesamodzielność i zależność od czyjejś opieki (w napadzie lęku zagrażam sama sobie tak się wszystko rozbujało) i perspektywę skończenia w ośrodku opieki po śmierci rodziców, jeśli nie wyzdrowieję. A to niestety nie jest dobra perspektywa. Dlatego MUSZĘ i CHCĘ wyzdrowieć. Mam już dość tego cierpienia, kiedy odczuwam panikę i potworne bóle całego ciała 24/7. Tym, co ma mi pomóc wyzdrowieć jest właśnie odkrycie w sobie sprawczości, bo to o czym mówisz robię nieprzerwanie przez prawie trzy dekady. Już po prostu nie mogę tego wytrzymać i zrobiłabym wszystko, żeby być wolna.
  7. Ja leki cały czas biorę, wypróbowałam ich chyba z 50, ale żaden niestety nie działa. Sytuacja taka, jaka jest teraz trwa nieprzerwanie od 10 lat a z przerwami na lepsze okresy od kiedy miałam cztery lata, więc raczej nie ma szans na dobre czasy, jeśli nie poddam się terapii. Ode mnie nikt niczego dodatkowego nie będzie oczekiwał, tylko się cieszył, że daję radę. Rodzice współpracują z terapeutą i ze mną, jeśli ktoś narzuca mi presję, to tylko ja sama. Nie mam żadnego smutku, bo nie choruję na depresję, wręcz przeciwnie te zmiany przynoszą mi radość... ale potem tę radość niszczy lęk i natrętne myśli.
  8. Witam. Dawno mnie tu nie było, bo przez cały czas walczyłam o zdrowie na terapii i wolałam się na tym skupić. Ale teraz chciałam się was poradzić. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że mój organizm sabotuje moje próby dążenia do zdrowia. Terapeuta uważa, że bez wprowadzenia do mojego życia większej ilości aktywności i zbudowania tym samym poczucia sprawczości nie ruszymy. I ja się z tym zgadzam, ale mam z tym ogromny problem. Za każdym razem, kiedy próbuję coś zmienić w swojej rutynie dnia i zająć się czymś więcej, niż scrollowaniem kończy się to szybkim zaostrzeniem nerwicy. I ostatnio znowu się tak stało - przedwczoraj wreszcie wyszłam ze strefy komfortu, posprzątałam, ugotowałam obiad, pozmywałam po śniadaniu i obiedzie. Zaczęłam czytać o rzeczach, które mnie interesują od dawna, ale wcześniej nie miałam na to energii. W tym dniu było bardzo dobrze. Ale już wczoraj od rana okropne objawy psychosomatyczne, lęk i ogólnie to był jeden z najtrudniejszych dni w tym roku. Jeszcze na dokładkę nie mogłam zasnąć, bo ten temat, o którym czytałam wywoływał mi gonitwę myśli. Dziś też mam ciągłe napady lęku. Nie ma już mowy o zakłóceniach w rutynie, bo nawet normalne czynności, jeśli muszą być wykonane tu i teraz powodują derealizację i atak paniki. Nie wiem jak sobie z tym radzić i dlaczego to się dzieje. Bardzo boję się, że moja terapeuta w końcu ze mnie zrezygnuje, bo naprawdę nie idziemy do przodu a ja już zaczynam bać się zmian wiedząc o konsekwencjach. Co o tym myślicie i co byście radzili?
  9. Udało mi się zrobić transkrypcję tym pierwszym, ale jak wrzuciłam do tłumacza google wyszły głupoty. A ja nie znam tego języka, więc nie umiem poprawić. Chyba się nie uda jednak.
  10. Próbowałam już kiedyś użyć tego ostatniego programu do generowania głosu, ale za darmo generuje minutę a ja potrzebuję przetłumaczyć dwugodzinny film. Do programu do transkrypcji powyżej teraz wrzuciłam ten film ale wyszło mi, że plik jest za duży czyli też się nie uda. Chciałabym tłumaczyć różne filmy i seriale z różnych krajów, bo tego co mnie interesuje bardzo mało jest po polsku.
  11. Ale mi chodziło o to, żeby był głos po polsku. Mam problemy ze wzrokiem i, żeby zdążyć przeczytać napisy muszę zatrzymywać. To jest okropnie niewygodne i potem półgodzinny odcinek przez 12.5 godziny oglądam.
  12. Ale ja czytam po kilka godzin dziennie, zresztą sama piszę i publikuję w wersji papierowej, czytanie to nie hobby. Dosłownie każdy albo czyta albo ogląda filmy albo jedno i drugie. Ja chciałam mieć hobby, które autentycznie mnie porwie i da siłę do walki, ale już zracjonalizowałam i zrozumiałam, że to nie jest tak do końca zdrowe uzależniać swój dobrostan od jakiegoś pojedynczego zajęcia - zdrowe jest nauczyć się cieszyć po prostu z życia. Bo jak potem ta rzecz zniknie to klops i depresja. A znasz może jakieś darmowe narzędzie do tłumaczenia filmów przy pomocy AI?
  13. Ja zachorowałam na nerwicę w wieku czterech lat i nie miałam kiedy nauczyć się samodzielności, bo przez lęki zawsze byłam zależna. W przyszłym roku wchodzę w wiek powszechnie uważany za średni, niestety dopiero teraz mam kompetentnego terapeutę. Nie liczę już na założenie rodziny i nie planuję podjęcia edukacji - nie w tym wieku - chcę tylko po wyleczeniu nerwicy znać podstawy niezbędne mi do przetrwania, gotowanie, sprzątanie, pranie, jak co załatwić w urzędzie, jak się odnosić do ludzi w pracy w zależności od ich stanowiska, jak gospodarować pieniędzmi, itd. Nie osiągnęłam tych umiejętności wcześniej, bo nie byłam po prostu w stanie. Teraz też jeszcze nie jestem, ale muszę zacząć. Potem może być za późno.
  14. Na naukę praktycznych umiejętności, które umożliwią mi samodzielne życie po wyleczeniu nerwicy. Czynności domowe, kwestie prawne, niuanse zachowań, itp.
×