Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

pasterz

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  1. Niestety moja matka grozi mi pozwem do sądu. Chcę mnie pozwać, że ją wykorzystuję i eksploatuję, a ona mnie podobno utrzymuje co jest żartem. Chce pozwać mojego ojca o wyższe alimenty na brata, żeby jak to powiedziała "ojciec przestał mi płacić, żebym mu nie starczało". Oczywiście alimenty brata idą prosto na matkę. Matka ciągle mnie wyzywa i robi awantury dzień i noc, ciągle mnie zaczepia i celowo drażni. Mimo że cały czas zachowuję spokój to zaczynam powoli się łamać.
  2. Dziękuję za wasze wsparcie. Rozmawiałem z ojcem i w końcu odpowiedział mi, że może mnie przenocować. Co do pracy w jutro będę się umawiał na rozmowę.
  3. Witam. Nie wiem czy trafiłem w odpowiednie miejsce z tym problemem, ale to jedyne forum jakie przyszło mi do głowy. Mianowicie mam 18 lat i mieszkam z matką i bratem. Matka jest osobą poważnie zaburzoną. Nie chcę wchodzić w szczegóły, gdyż zajęło by to ogrom czasu i miejsca opisanie jej zachowania oraz zaburzenia. Od 2 lat płacę matce za swoje utrzymanie - Tak, odkąd skończyłem 16 lat płacę matce za swoje utrzymanie. Przez 2 lata był spokój i cisza, dopóty nie ukończyłem 18 lat i tutaj zaczął się horror. Matka ok. pół roku temu zaczęła grozić mi wyrzuceniem z domu, ponieważ ma za mało pieniędzy i mam jej dawać więcej, bo jak to stwierdziła "nie stać jej na odłożenie sobie pieniędzy na zachcianki". Matka nie pracuje od 9 lat, jedyne pieniądze jakie posiada, to świadczenia na brata ok. 2000PLN,500+,zasiłek rodzinny oraz alimenty 700PLN, ponieważ brat ma schizofrenię. Ja dopłacam 700PLN/msc (dokładnie 175zł tygodniowo, płacę za każdy tydzień!). Moja matka tymczasem znalazła sobie narzeczonego, który z początkiem płacił jej 1500zł. Moja matka faworyzowała swojego narzeczonego i wszystko ustawiała pod swojego "ukochanego", pomiatała mną i bratem, a nawet zmuszała mnie bym pracował u jej narzeczonego, żeby ona mogła dostać więcej pieniędzy. Moja matka ukradła mi monitor warty 1700zł, oraz winna mi jest 800zł. Obiecała oddać 3 miesiące temu i cisza. Matka pozbyła się narzeczonego i zaczęła mnie dręczyć, żebym znalazł pracę. Gdy nie mogłem znaleźć pracy, znowu do domu wrócił jej narzeczony. Po wielu awanturach jej chłopak raz się wyprowadzał, a za 3 dni się wprowadzał. Matka próbowała mnie wplątać w swoje problemy, żeby móc znaleźć oparcie we mnie i zrobić ze mnie w oczach swoje narzeczonego, tego który rozwala im związek. Mojego ojca, które nie widziała od 5 lat wrobiła, że on również "niszczy im związek". Jej narzeczony traktuje mnie dosłownie jak śmiecia mimo, że nic mu nie zrobiłem. Matka nawet zasłaniała się, że to jej narzeczony chcę, abym się wyprowadził i/lub płacił więcej. Jednak od tego miesiąca jest o wiele gorzej. Po którejś wyprowadzce jej faceta, przyszła do mnie w nocy do łóżka i zaczęła się do mnie tulić i zachowywała się jakbym jej facetem. 3 dni później po kłótni, jej narzeczony wrócił, a ona zrobiła ze mnie kozła ofiarnego, że ja spowodowałem kłótnię i teraz on płaci jej 500zł. Dziś powiedziała mi, że jeżeli nie znajdę pracy do poniedziałku, wylatuję na zbity pysk, zagroziła mi również sprzedaniem laptopa, a monitor i pożyczone pieniądze skonfiskowała już na amen. Rozmawiałem o tym z ojcem i kazał mi się uspokoić, poszukać na spokojnie pracy na pół etatu, robić dalej szkołę, a on poszuka mi pokój. W poniedziałek idę na kolejną rozmowę o pracę. Co do pokoju nadal cisza, jednak nadal robię szkołę (zaocznie, bo przez moją matką musiałem, rzucić szkołę i pracować u jej faceta). Szczerzę zastanawiam się co robić, gdyż bez doświadczenia czy wykształcenia w dobie pandemii nie znajdę żadnej pracy, wynajęcie pokoju za 700zł nie wchodzi w rachubę. Planowałem już sprzedać moje rzeczy samemu, a za zgromadzone pieniądze wynająć pokój w mieście, znaleźć pracę na magazynie i szybko się usamodzielnić, ale matka chce ode mnie zwrotu 2500zł, nie wiadomo za co, bo nic nie jestem jej winien. Sama za moje pieniądze jadła i dawała jeść swojemu facetowi i mojemu bratu, Mało tego nastawiała przeciwko mnie chorego brata czego rezultatem są ciągłe słowne, wulgarne zaczepki, ataki nożem oraz ciągłe prześladowanie. Matka się nawet nim nie zajmuje, brat bierze leki okazjonalnie, a ona sama zostawia go w weekendy lub wciska pod moją opiekę. Pomoc od znajomych odpada, ponieważ oni pojawiają się wtedy, kiedy potrzebują pomocy, ale kiedy ja jej potrzebuję, to znikają lub mnie ignorują. To co tu opisałem to skrót, szczegółowa historia mogłaby was przyprawić o ból głowy i nudności. Bóg z wami.
×