Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

svrtkatt

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  1. Dzień dobry, mam problem. Od roku jestem pod ciągłym stresem związanym z pracą na etacie i otworzeniem swojej działalności, która wymaga dużej odpowiedzialności. Mam wrażenie, że to mnie przerosło. Na początku tego roku zaczęły mi się zawroty głowy i na moment tracenie świadomości. Na początku myślałam, ze to chwilowe bo stres, bo dużo pracy. Jednak doszło do tego, że zawroty pojawiały się prawie codziennie i nie tylko w pracy ale również przed snem, gdy już leżałam na łóżku. Przestraszona, że może coś jest nie tak z moim zdrowiem poszłam do neurologa. Zrobiłam rezonans, który zaleciła pani lekarz i okazało się, że wszystko dobrze. Dla własnego komfortu i sprawdzenia zrobiłam jeszcze morfologię, która również wyszła idealnie. Chyba świadomość tego, że badania wyszły bardzo dobrze, sprawiła, że zawroty ustały. Jednak mam wrażenie, ze pojawiło się coś gorszego. Od dwóch miesięcy pojawiają się u mnie dziwne stany lękowe, których nawet nie potrafię sama sobie wytłumaczyć. Podam dwa ostatnie przykłady. Tydzień temu byłam ze znajomymi na urlopie. Odcięłam się na ten czas od pracy i było wszystko dobrze. Jednak w noc przed wyjazdem obudziłam się i bardzo bolał mnie brzuch. Miałam mdłości i ból głowy. Do tego miałam wrażenie, że mam dużą temperaturę i pojawił się duży stres i lęk, ze mogę umrzeć. Doszło do tego stanu, ze obudziłam wszystkich w domku bo nie mogłam sobie z tym poradzić i nerwowo wszystkich prosiłam aby sprawdzili moje czoło czy nie mam temperatury. Po jakiejś godzinie z trudem usnęłam. Rano, gdy mieliśmy wyjeżdżać (ja byłam jednym z kierowców) bałam się, ze nie dojadę do domu. Bałam się prowadzić samochód. Szykując się cały czas płakałam. Nie rozumiem skąd ten lęk bo jeżdżę samochodem od dziesięciu lat dzień w dzień. Długie dystanse też nigdy nie były mi straszne, a to było raptem 200 km. Gdy wróciłam do domu wszystko wróciło do normy. Drugi przykład, z wczoraj. Cały dzień było wszystko dobrze. Była niedziela, więc pozwoliłam sobie na dzień lenistwa z książką. Jednak wieczorem miałam bóle głowy, stany lękowe, że coś jest ze mną nie tak. Cieżko mi opisać to uczucie. Mam wtedy wrażenie jakbym dosłownie stała na krawędzi życia. Ciężko mi się na czymkolwiek skupić. Mam przyspieszony puls, który ciągle sprawdzam. Boję się, że mam tak duże ciśnienie, że wybuchnie mi serce. Wiem, ze to jest strasznie irracjonalne, ale gdy mam takie stany to mam wrażenie, że naprawdę mogę umrzeć. Takie stany zdarzają mi się jakieś 2-3 razy w tygodniu. Mam wrażenie, że to przez ciągły stres i chyba po prostu mam za dużo obowiązków na głowie. Nie wiem jak sobie z tym radzić. Proszę o poradę czy to może być nerwica lękowa, ewentualnie jakaś inna choroba i jak mogłabym zacząć to leczyć, bo serio już jestem na skraju. Dodam jeszcze, że zawsze byłam osobą bardzo pozytywnie nastawiona do życia. Uwielbiałam poznawać ludzi, wychodzić z domu, żartować. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, jakby umarło we mnie życie. Nie mam ochoty wychodzić z domu na spotkania ze znajomymi, boję się poznawać nowych ludzi bo mam wrażenie, że źle mnie odbierają. W sumie ciągle jestem przymulona i bez życia.
×