Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

_someone

Użytkownik
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  1. Schudlam w dwa tygodnie okolo 4kg. Nerwica dalej sobie ze mna pogrywa jak chce i nie znam w tej chwili sposobu jak z nia wygrac... Raz jest lepiej a raz jest gorzej jednak tendencja spadkowa glownie. Nie dopuszczam do depresji co jest ogromnym postepem. Z dwojga zlego juz wole to, gdzie jesten... Takze naprawde i tak mogloby byc gorzej. Aha odpuszczam z kawa nawet, bo to jest straszne przy silnych objawach jak bardzo jeszcze moze sie pogarszac...
  2. No wlasnie... U mnie przez ostatnie kilka dobrych lat zycia tez mi tak sie wydawalo, ale probuje do tej pory jakos na wszelkie sposoby dawac sobie jakies szanse... Nie wiem jak to wyjasnic, ale tez odnosze porazki w wiekszosci czuje, ze nic soba nie reprezentuje do tego stopnia, ze teraz mam silna nerwice lekowa... Wymiotowalam prawie w tym tygodniu juz ze stresu. Z nowej pracy musialam zrezygnowac, tak bardzo jest zle z moimi objawami i znowu pomimo wszystko... jakos usiluje jeszcze trzymac sie. Znowu czuje sie gorzej i gorzej... ale nie wiem no... jakos moze kiedys cos sie odmieni... Teraz pewnie bardzo schudne. Bo jak trzyma mnie ten stan dluzej to nie jem, zapominam pic, ciagle sie martwie i jest mi wtedy bardzo niedobrze. Mdlosci dzien w dzien. To jest stan ultra juz na granicy. Drugi raz w zyciu to mam... Pierwszy raz tak mialam, ze bylo kompletnie zle... Teraz to juz w ogole tragedia. Czuje, ze nic nie potrafie przez nerwice, nie nadaje sie i tez po tylu latach doroslego zycia, nie wiem co mam zrobic z wlasna bezradnoscia. Trzymaj sie
  3. Wspolczuje i pomimo, ze nie znamy sie, to w ostatnich dniach, tygodniach mialam bardzo trudny i czuje jakos, ze podobny stan... To juz jest znak, ze czas wrocic na terapie. Konczac ostatnia w listopadzie mialam spokoj na kilka miesiecy i bylo naprawde ok, bez wysokich lotow i szczescia niewiadomo jakiego, ale pogoda ducha... tego samego Ci zycze i naprawde wierze, ze sposrod tysiecy terapeutow przynajmniej w Polsce znajdzie sie ktos, z kim uda przepracowac sie nasze rozterki wewnetrzne. Sama przeprowadzalam sie kilkakrotnie, ale czuje jakos, ze chodzi o to, ze to czego szukamy, jest w nas... Ze szczescie polega na pracy nad soba, zrozumieniu i pokochaniu przede wszystkim samych siebie... Wybaczeniu sobie, tym samym innym roznych rzeczy, ktore byly... Dopiero z tego miejsca chyba mozna tak naprawde isc na przod, a pewnie z czasem dostac "skrzydel". Sciskam
  4. Bardzo dziekuje za przypomnienie. To chyba myslenie typowo "nerwicowe". Paranoja siegajaca granic wczoraj... Placz, strach, rezygnacja i na koniec dnia bezsennosc... Bardzo slaby sen. Zasnelam o 3 rano, musialam wstac okolo 8. Budzilam sie kilka razy. Dzisiaj jest juz ze mna lepiej. Nie bylo placzu, pomimo silnego stresu i przetrwalam kolejny dzien pracy. Bardzo doceniam, Wasze wsparcie na forum. Mam nadzieje, ze Ty tez Illi poczujesz sie lepiej. Ciesze sie, ze decydujesz sie na terapie. Byc moze ja swoja rozpoczne u nowego terapeuty. Tym razem wybiore sama, ale to jak sytuacja troszke uspokoi sie i bede czula, ze mam sily i w miare spokojna sytuacje pozwalajaca mi znowu na nie liczeniu sie z kasa na terapie, ilosci wizyt itp. Wydatki zawsze sa jeszcze dookola. Pozdrawiam, sciskam i dalej walcze, a pilka w grze!
  5. Powoli nie widze innego rozwiazania. Mialam dzisiaj bardzo stresujacy dzien. Zaczelam ta prace i caly dzien myslalam o tym, ze jak wroce do domu to pewnie skonczy sie placzem. Tak tez sie stalo. Mysle, ze bardzo widac moj strach... To mnie jeszcze bardziej wpedza w objawy nerwicowe... Dam sobie kilka dni i mysle, ze jak nie dam rady w tej pracy to chyba rzuce wszystko i bede musiala po prostu wrocic na leki i w koncu jak piszesz terapie... Brak mi wsparcia w rodzinie. Nie zostal mi prawie nikt... Bardzo za nimi tesknie... Czuje sie jak osierocone dziecko, a zycie zmusza do walki... Brak mi znowu sil... No ale nie ma wyjscia. To najgorsze, kiedy nie ma juz jakby okresowo wyjscia...
  6. Nie czuję się dobrze. Dzisiaj mam duży lęk, jutro pierwszy dzień w nowej pracy, a ogólnie popadam w depresję... Wczoraj dużo płakałam i miałam wszystkie objawy nerwicowe. Płakać byłam w stanie dopiero po kilku godzinach. Jeżeli nie przejdę okresu próbnego, chyba będę musiała jak najszybciej pójść na leczenie... Czuję się w tym wszystkim bardzo osamotniona...a nawet wyobcowana kompletnie... w tej jakby coś co obecnie pojmuję swojej 'ulomnosci'. Miałam nadzieję, że to nie wróci... A jednak wróciło... Myślę, że może powinnam wrócić na leczenie psychotropami... Chyba nieodpowiednia chemia w mózgu znowu... i gromadzące się tylko objawy z dnia na dzień... Dziękuję, że piszesz.
  7. Leczyłam się. Terapię skończyłam w listopadzie zeszłego roku i przez ten czas aż do utraty ostatniej pracy było ok. Pracę straciłam miesiąc temu i niestety bardzo to na mnie źle wpłynęło... Miałam kilka epizodów ciężkiej depresji i nerwica lękowa, która się zaczęła mniej więcej lat temu, jednak ta łapała mnie o wiele rzadziej... Czasem myślę o powrocie do leków psychotropowych. Od 2 lat nic nie biorę... A teraz łapie mnie już chyba jakaś depresja znowu. Jutro ten pierwszy dzień pracy, a czuję na samą myśl, że nie daję rady. Fobia społeczna to dla mnie ogólne pojęcie, ja po prostu tracę wiarę, że o własnych siłach mogę cokolwiek w życiu dla siebie samej nawet zrobić...
  8. Dziękuję. Bardzo mi samotnie i znowu jakby trochę popadam w stany depresyjne... Pracowałam już w kilku dobrych miejscach i jakoś to strach przed ludźmi, że znowu nie wyjdzie albo że znowu się nie nadaję... Ja nie uważam się teraz za zdrową psychicznie. Źle się czuję... Jeżeli i w tej pracy nie wyjdzie, to chyba zamieszkam na własne życzenie w psychiatryku...
  9. Wczoraj strasznie płakałam wieczorem. Mam niską samoocenę. Wpadłam w stan, w którym stres przekroczył granice pojmowania (nerwica) i pomimo, że bardzo potrzebowałam, żeby świat zwolnił, to nie zwalniał... Czuję się ułomna... Boję się jutro iść na pierwszy dzień do nowej pracy...
  10. _someone

    Przełamywanie lęków

    Czesc, Znalazlam nowa prace, tylko nie wiem czy dam rade. Jak na razie dzien probny jakos przetrwalam i zaproponowano mi okres probny od wtorku. Praca zwyczajna w sklepie. Bardzo boje sie, ze moge nie przetrwac okresu probnego i znowu zostane z niczym. W ostatniej pracy przetrwalam kilka miesiecy, dajac sobie rade calkiem niezle, ale warunki pracy byly fatalne. Jakies porady? Generalnie nie radze sobie ze stresem i nerwica lekowa wrocila przez ostatni miesiac, kiedy nie pracowalam, tak wiec teraz boje sie, ze objawy moga mi uniemozliwic dobry start... Potrafia trzasc mi sie rece, serce potrafi walic i trudno czasem zlapac oddech, kiedy barszo sie denerwuje.
  11. Mam partnera. Chcemy domu i dziecka jak uda się wziąć kredyt na dom, jednak przeraża mnie po prostu, żeby dziecko nie musiało współodczuwać moich stanów lękowych i nawrotów depresji. Pomimo przebytych terapii, biorę pod uwagę, że mam skłonności do popadania w depresje przy dużych zmianach życiowych. Dziecko to jednak decyzja nieodwracalna... Dziękuję za to co napisałaś. Chyba racją jest, że możemy być najlepszymi rodzicami jakimi możemy być...
  12. Boję się mieć dziecko, bo boję się nawrotów depresji i nerwicy lękowej. Boję się, że moje dziecko mogłoby mieć świat, w którym miałby mieć matkę, która jest zaburzona. Boję się, że byłabym złą matką. Boję się, że nie umiałabym okazywać należycie wystarczająco miłości... Mam 30 lat
  13. Praca jakakolwiek, ale kiedy ludzie sa ok jest lepsza niz brak pracy... jezeli oczywiscie nie mamy obecnie epizodu cizkiej depresji... Pierwsza nerwica w zyciu, ktora po kilku latach potrafie odroznic u siebie od depresji rozpoczela sie wlasnie w pracy, po uderzeniu mnie przez osobe odpowiedzialna za miejsce pracy na oczach klientow. Atmosfera byla stresujaca, a kilka osob z pracy mialo ogolna znieczulice i jakby ich jeszcze niektorych to bawilo meczyc innych, wywyzszac sie lub smiac ze mnie po katach, kiedy czasami bylam w stanie slyszec, co mowia... Bylo juz to po kilku przebytych depresjach, wiec potrafie ocenic poczatek moich problemow z nerwica lekowa. Teraz za kazdym razem jak ide do nowej pracy, to przez jakis czas bardzo boje sie ludzi, az ich nie poznam, bo potrafia byc rozni... Potrafia sie pastwic ludzie nad innymi w pracy... To byly moje poczatki nerwicy lekowej...
  14. Witajcie, Mialam taki nick someone juz kiedys jakis czas temu tutaj zagladalam czesciej jeszcze przed leczeniem, ale zapomnialam kompletnie i hasla i maila i postanowilam zalozyc nowy. Powiem Wam, ze cierpie na rozne zaburzenia w sumie pierwszy raz kiedy wyraznie pamietam objawy to jakies 11 lat temu, kompletnie nie wiedzac co mi jest. Wsparcie na forum, czy zwykle porady w niektorych okresach uratowaly mi wielokrotnie zycie. Potrafily wesprzec. Kiedy bylam bliska zabicia sie, szybko zjawily sie dobre duszki tutaj na forum i odwiodly mnie od tego. Byla tutaj dyakusja wczesniej, ze niby forum mialoby byc strata czasu, "rozwijaniem iluzji" i temu podobne i wydaje mi sie, ze ludzie piszacy takie rzeczy nie zdaja sobie sprawy, jak samotna moze byc jednostka,w jak strasznym stanie moze byc, w jak okropnej sytuacji finansowej, bez braku mozliwosci leczenia w niektorych momentach zycia i jak bardzo wsparcie innych, internetowa pomoc, porady potrafia dac chociaz cien nadziei... Dziekuje z calego serca, ze jestescie tutaj. Ktokolwiek tutaj ma dobre intencje i sam przechodzi/l przez rozne piekla, a dalej walczy i stara sie wspierac innych! Doszlam do momentu, w ktorym nie mowie juz zbyt czesto jak cos mi jest, bo boje sie "obarczania" juz na tym etapie najblizsza mi osobe i chyba, ze mnie porzuci... Tym samym jakos ataki przechodza po kilku godzinach i ucze sie wlasnie dac im po prostu teraz "byc", az sobie nie pojda... Jak nie odpuszczaja dlugo to z nimi tak siedze i staram sie jakos zyc... Teraz bez lekow, jestem "czysta" od 2 lat zadnych lekow, wiec mysle, ze moze powinnam miec cos doraznego, kiedy lek trwa za dlugo...
  15. Czesc, Teraz mam nawroty nerwicy lekowej i czasem ataki nie odpuszczaja wsrod najblizszej mi osoby nawet. Rok temu szukalam wsparcia wsrod ludzi jakis tam wokol mnie, ale i tak konczylo sie to tylko jeszcze wieksza izolacja i ucieczka w samotnosc, w ktorej jeszcze tylko nagromadzaly sie stany depresyjne. Jednak w tym rokuz widze ewidentnie, ze ludzie, ktorzy nigdy nie przechodzili przez piekla nerwicy czy depresji w zyciu, kompletnie nie wiedza co robic, a z czasem zaczynaja odsuwac sie lub byc zwyczajnie nami zmeczeni...
×