Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Dramiara

Użytkownik
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  1. Od lat zmagam się z przywarami i dziwactwami w moim charakterze. Usłyszałam kiedyś od byłej koleżanki, że mam paranoję. Nie chcę sobie sama niczego diagnozować, ale ten przypadek faktycznie idealnie wpasowuje się w to, co się dzieje w mojej głowie oraz powtarzające się schematy w moim życiu. Często słyszę, że kogoś atakuję choć jestem przekonana, że zachowuję się w porządku. Cechy, które u siebie zaobserwowałam to: - strach przed ludzmi, przeświadczenie, że każdy dookoła jest zły, myśli tylko o sobie, chce mnie wykorzystać, niczego nie zrobi z własnej dobrej woli, sama do niczego nie dojdę, bo ludzie w pracy są zgromadzeni w grupki, a ja zostanę sama. - nie lubię jak ktoś się do mnie uśmiecha, bo odbieram to jako śmianie się ze mnie. - mam wrażenie, że każdy wszystko o mnie wie i wszyscy się ze mnie nabijają za plecami. Bardzo boję się telefonów, komputerów - nawet komórkę mam zaklejoną, bo boję się, że ktoś z mojego komunikatora obserwuje mnie przez kamerkę. Albo wszyscy z mojego komunikatora mają dostęp do zdjęć z mojego telefonu. Był czas, że wchodziłam na czyjś profil na fb z fake konta, bo myślałam, że ludzie mają możliwość zobaczyć, że często wchodzę na czyiś profil. Tak samo mam wrażenie, że moja rodzina wie, na jakich stronach mam konta, co i z kim piszę, co wywołuje u mnie wstyd i jednocześnie przerażenie. Mam myśli, że tata zostawił gdzieś komórkę z włączonym nagrywaniem, by zobaczyć co robię, gdy go nie ma w domu. - jak rozmawiałam z koleżanką, to potrafiłam ją zaciągnąć do lasu, bo bałam się, że ktoś coś usłyszy przez uchylone okno albo na mieście gdzieś się czai ktoś znajomy i niepowołany. I nawet chodząc sobie po leśnych czy polnych ścieżkach, byłam później przekonana, że wszyscy usłyszeli np. który chłopak mi się podoba. Ostatnio z przez dwie godziny siedziałam pod płotem w sadzie na mrozie rozmawiając przez telefon ze znajomym z internetu, bo nie chciałam rozmawiać, gdy w domu była mama. - mam natrętne, wręcz obsesyjne myśli na temat rzeczy, których nienawidzę lub uwielbiam i często w głowię rozmawiam sama ze sobą na ten temat. I mam potrzebę walki o pewne przekonania, które mnie męczą. - mam silne poczucie inności i wyobcowania. Coś takiego, że mój przypadek jest jeden jedyny i że tylko ja jestem taka i nic się na to nie poradzi. - jakiekolwiek słowa krytyki lub cokolwiek negatywnego w stosunku do mnie bardzo mnie rusza i potrafię z miejsca znienawidzić taką osobę. Całe święta przepłakałam, bo pewien na jednej stronie użytkownik założył klub antyfanów mojej osoby i nakręcał każdego przeciwko mnie, choć niczego mu nie zrobiłam. Usunęłam konto i całe święta przeryczałam, prawie nic nie jedząc, bo z rozżalenia nie mogłam. Podczas takich spazmów często rozmyślam nad krzywdami z przeszłości. Oczywiście założyłam nowe konto i do tej pory codziennie po cichu zgłaszam wszystko, co pochodzi spod jego ręki i w jakikolwiek sposób może naruszać regulamin. Odczuwam też żal do ludzi, których brałam za przyjaciół, a oni mają z tym użytkownikiem pozytywne stosunki. Rozdrażniło mnie to strasznie, bo takie sytuacje powtarzały się w moim życiu wielokrotnie - zawsze jedna osoba nastawiała każdego przeciwko mnie, a gdy próbowałam tej osobie wygarnąć, to reszta stawała po stronie tej osoby i to ja byłam ta zła i konfliktowa. - Nie potrafię wybaczać i jestem bardzo mściwa. Wychodzę z założenia, że osoba, która się zaczyna powinna oberwać dwa razy mocniej, żeby oduczyła się takich zaczepek. Próbowałam z tym walczyć, jednak wszystkie szpilki, które otrzymywałam zostawały, wszystko pamiętałam, żadne rany się nie goiły aż w końcu to się nagromadziło i pękałam, a wtedy nie było miło. Czasami czuję się, jakbym była na wykończeniu, w ostatnim czasie płaczę dzień w dzień rozpamiętując minione krzywdy, które we mnie zostały (całą swoją historię opisałam w poprzedni wątku) i zastanawiam się nad wizytą u specjalisty. Byłby miło, gdyby ktoś wypowiedział się na ten temat i co tutaj mogło zaistnieć.
  2. Moderacja napisała, że mam się skontaktować z adminem. A admin odciął do siebie jakiekolwiek drogi kontaktu. Ja byłam niszczona od gimnazjum do końca szkoły. Najgorsze jest to, że jak w jakikolwiek sposób na to zareaguję, to będzie to moja jeszcze większa wina, że to ja jestem prowokatorką itd. Co dla mnie jest abstrakcją, bo ja nic nikomu nie zrobiłam ani się nie zaczynałam. Ja już nie mam siły na takie gierki. Z jednej strony, jak spróbuję walczyć, to zgnoją mnie do końca, a jak usunę konto to jedni będą wypytywać, co się ze mną dzieje, a jemu przyniosę satysfakcję. Jest to forum o różnych tematach z niektórymi ciekawymi użytkownikami, ale również jest to leże trolli. Myślałam nad pójściem do psychologa, bo ja już sobie nie radzę. Czuję się jak wrak.
  3. No jakaś styczność była. Nawet lubiłam tego użytkownika, aż on nagle w temacie o tym kto Cię tutaj nie lubi czy coś takiego, napisał, że ja a potem założył ten klub, do którego jeszcze mnie zaprosił i pisał do innych użytkowników, nakręcając ich przeciwko mnie. Cieszę się, że ktoś poważnie do tego podszedł, a nie że bzdury lub mam za dużo wolnego czasu.
  4. Hej, jestem tu nowa. Do rejestracji tutaj skłoniło mnie to, co się ze mną dzieje. Z góry zaznaczam, że nie konsultowałam się jeszcze z żadnym specjalistą. W skrócie przedstawię moją historię. We wczesnych latach nastoletnich zetknęłam się z dokuczaniem oraz szykanowaniem, wmawianiem mi, że wszystko robię źle, wszystko we mnie jest dziwne i nienormalne - od sposobu chodzenia po to, że u mnie brama jest zawsze zamknięta, a wszędzie są pootwierane czy o to, że nie chodziłam do kościoła. Skutkiem u mnie było wtedy kompletne otępienie emocjonalne. Nic mnie nie ruszało, żaden film, żadna smutna historia - nie umiałam się w nic wczuć. Nic mnie nie było w stanie rozśmieszyć. Nie odczuwałam nic poza takim obojętnym przygnębieniem, zmęczeniem i niechęcią do wszystkiego. Nie dopuszczałam do siebie myśli o żadnej depresji, bo przecież ta jest zarezerwowana dla ludzi 45+, którym spalił się dom lub powiesił mąż. Miałam przeświadczenie, że to ja po prostu jestem taka wadliwa. W liceum miałam pozytywne stosunki z klasą, choć nie były one specjalnie bliskie. Przyszedł czas, że i przemocy na tle seksualnym doznałam, to nie mogłam się domyć przez kilka dni, wtedy obudził się we mnie wstręt i brzydliwość do wielu rzeczy, i mam to do tej pory. Następnie dziewucha z byłej szkoły zaczęła nakręcać każdego przeciwko mnie, podważać wszystko co mówię itd. aż doszło do tego, że nie miałam się prawa do nikogo odezwać, mimo że gdyby nie ona to wszystko było w porządku. Zaczęło się od nowa to, co w poprzedniej szkole, z tym, że byłam gnojona tylko za odzywanie się albo kiedy był o mnie temat, że niczego nie osiągnę, do niczego się nie nadaję itd. Raz doszło do sytuacji, kiedy jedna dziewczyna (z początku bliższa koleżanka) pobiła i skopała mnie do wybicia zęba, za to że odpowiedziałam na jej obraźliwy komentarz w moim kierunku. Zdarzyło jej się mnie uderzać wiele razy, ale to było to przekroczenie granicy i wtedy jakby obudziła mnie z tego otępienia emocjonalnego i wszystko poszło w inną stronę, zrobiłam się strasznie przewrażliwiona. Nawet na pewne sytuacje w głupich filmach mnie dotykają. Każdy błahy powód mnie potrafi wyprowadzić z równowagi. Mimo, ,że odkąd skończyłam szkołę i pracuję, nigdy nie spotkałam się z podobnym traktowaniem, a wręcz ludzie są dla mnie szokująco mili, to ja jestem kompletnie rozbita emocjonalnie. Płaczę codziennie, bo jestem tak zwichrowana psychicznie, że nie potrafię z nikim nawiązać relacji. Mam jakieś dziwne załamania nastrojów, podczas których nie wiem, co ze sobą zrobić. Mimo, że tego nie okazuję, nienawidzę ludzi. Jestem strasznie pamiętliwa i gdybym tylko mogła skończyłabym jako kat z każdym, kto przyłożył rękę do doprowadzenia mnie do tego stanu. Oprócz tego, nie wierzę w czyjeś dobre intencje. Ostatnio jakiś troll internetowy założył klub antyfanów mojej osoby na jednej stronie internetowej i zaczął mnie ogólnie atakować i nakręcać każdego przeciwko mnie, mimo że mu nic nie zrobiłam. Wpadłam w szał i usunęłam tam moje stare konto. Miałam rozwalone całe święta. Płakałam po nocach. Dosłownie nie potrafiłam się uspokoić, byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam nic przełknąć przy stole wigilijnym, bo znowu się zaczyna. Zawsze przez jedną osobę, która każdego przeciwko mnie się zaczyna. I chyba to obrazuje jak bardzo mam nie po kolei w głowie. Niby tam się o mnie wypytywali. Wróciłam po nowym roku, to taka typiara miała wąty o to, że wróciłam i zakładała dziennie 234568765 żałosnych tematów ze mną powiązanych, które każdy ignorował, ja raz się wkurzyłam i założyłam jeden od razu się posypały do mnie pretensje jak w ogóle śmiałam to dodać i że to ja ciągle dramy rozpętuję o,O Rozumiecie, to poczucie niesprawiedliwości. Zawsze przez takiego jednego czy dwóch śmieci miałam wszystko rujnowane.
×