Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Pani_kropka

Użytkownik
  • Zawartość

    27
  • Rejestracja

  1. Tez czuje taki spokoj i to ze nie musze wykłócac sie czy braonic swojego zdania Właśnie kiedyś...to chyba swiadczy tylko o tym ze nie wazne co tu teraz pisze ty i tak tylko szukasz okazji by sie zrewanżowac. Mam poniesc "kare" za cos co powiedzialam kiedys. Nie tobie to oceniac, a juz napewno nie na podstawie watkow sprzed 1,5 roku. Wspolczuj sobie, tego ze zywisz uraze sprzed takiego okresu czasu i nie potrafisz odpuscic. Zamykam watek tzn. Jesli chcecie i nie macie lepszych tematow toto mozecie rozkrecac dalej ta gownoburze ale mnie juz w to nie wciagniecie. P.s Wesolych swiat !
  2. Chyba kogoś poniosło. Mam nadzieje ze admin czuwa.
  3. Dlatego te dyskusje na forum nie maja sensu wystarczy ze spotka się kilka podobnie zaburzonych ludzi i juz konflikt gotowy. ktos nie zgodzil sie z twoi zdaniem i ciezko co ? Masz zarezerwowana racje w kazdej sprawie ? Faktycznie wyciaganie spraw sprzed 1,5 roku jest słabe. Sama lubisz zaatakowac ale nie potrafisz przyjac krytyki. KAZDY ma prawo wypowiedzenia sie na tym forum. I nic ci do tego
  4. Kazdy kogos przyciaga a kogos odpycha. Poza tym kontakt internetowy a osobisty to odrebne kwestie. I tutaj chyba chodzilo mi tez o kwestie damsko-meskie.
  5. Dlatego przyciagam bardzo statecznych lub depresyjnych ludzi, co niekoniecznie jest fajne
  6. zgodziła się, po czym szybko zrozumiała swój "błąd" i potem nigdy tego nie powtórzyliśmy Zgadza się, akurat te sprawy omówiłam z T Nie, tutaj całkowicie pojechałaś. Byłam w innym ośrodku. w którym byli psychoterapeuci. Widziałam ich "od kuchni" i to ze niekoniecznie są tacy jak sobie ich wyobrażamy. Część zachowań mnie zszokowała np. obgadywanie pacjentów, żarty na jakiś temat, wpisywanie konsultacji z pacjentami gdy rzeczywiście przeglądali allegro etc. I wtedy terapeuta chciała ograniczyć hmm to żebym tego nie widziała. Pytała czy na pewno chce kontynuować terapie po tym co widziałam. Ja również walczę o normalne życie. I także miałam prawo tutaj pisać. Twierdzisz ze twoje problemy sa ważniejsze ? Pisałam o tym co mnie poruszało, jakie objawy psychosomatyczne poruszało, to bardzo dotkliwy dla mnie temat. Nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za działania innych ludzi m.in za twoje odejście z forum również nie. Nie przedstawiłam się w roli ofiary, tylko w nią weszłam a to jest różnica. I nie mam nic wspólnego z tym ze zostałaś zjechana przez administratorkę tego forum, ale chyba próbujesz wzbudzić we mnie poczucie winy. Nie czuję się winna. Pamiętam ze ta dyskusja nie miała już sensu, dlatego się wycofałam. Pamiętam również, że dostałam wiele prywatnych wiadomości, które w pewnych kwestiach popierały moje działania. Kilka osób było po mojej stronie, ale nie pisało na forum, by się nie narazić. To właśnie wydało mi się toksyczne, że ludzie na forum psychologicznym boją się wyrazić swoje zdanie z lęku przed oceną, dlatego odeszłam. I spokojnie, nie zamierzam tutaj nic pisać, zresztą zauważyłam ze faktycznie skutecznie podnoszę aktywność gdziekolwiek się pojawię.
  7. Nie chodzi o winę, może źle to napisałam. Raczej o odpowiedzialność, wiem ze nie rozpoznała przeniesienia, a to jej zadanie. Wbrew pozorom terapeuta także ponosi odpowiedzialność za przebieg terapii, nie wszystko zależy od pacjenta, a ja czułam ze to ja za wszystko odpowiadam a ona za nic. Nie wiem jak, postaram się mówić o sobie, nie obwiniać, powiem jak czułam się w terapii i ją zapytam o to jak było naprawdę, chyba tyle.
  8. Wyciągnęłam to na sesji i nie przyniosło to żadnego efektu. Dostałam odpowiedz ze bedzie robiła tak i tak nadal. Tak jak pisałam, zostałam olana i to raczej ona mi mówi ze ja nie mam dla niej znaczenia. Tak to odbieram. Pokazała mi ze ma pozycje wyższą. Po skardze jest inaczej, być moze nie do końca mogło być tak jak mówiła ze może ustalac sobie reguły tak jak chce, trochę nagięła rzeczywistość. Myslę o tym wszystkim i na prawde jestem mocno pogubiona, za dużo się działo. Jutro idę na sesję, nie wiem jak to ogarnąć, widzę dużo swojej winy ale też i jej błędów. I przeraża mnie to wszystko. Wiem ze nie można tego dłuzej ciągnąć, ale chciałabym coś skończyć/wyjaśnić zanim odejdę. Dzięki za info zwrotne
  9. A czy to co robię prawie całymi dniami nie jest analizą mojej głowy ? To że pytam, szukam informacji, weryfikuję. Nikt mi nie zarzuci ze nie angażowałam się w terapię, robiłam to aż nadto. I tutaj chodziło raczej nie o zaangażowanie w terapię a o to ,że terapeuta nie powinien oddawać złości czy czegoś na zasadzie szacunek za szacunek (to jest relacja jednostronna).
  10. @Disappear w terapii nie ma wzajemności, to relacja jednostronna (terapia psychodynamiczna).
  11. Nie zrozumiałaś. Oddawanie wyboru komukolwiek nie jest dorosłością. Dorosłościa jest decydowanie o sobie. (ty chyba myślałaś o dawaniu prawa drugiemu człowiekowi a napisałaś o oddawaniu jak zrozumiałam swojego). Nie, jej urlop nie jest żadnym na mnie atakiem i mi tego nie wmawiaj bo nigdzie tego nie napisałam. Ale odwoływanie sesji co tydzień już tak. Czy możemy mówić o terapii z przerwą 2 miesięczną ? to godzi w mój interes (czyli wyzdrowienie) wiec jest wbrew mnie. Po za tym w tym jest też element złości z zazdrością. Bingo ! pytałam o to wielokrotnie na zasadzie " czy Pani się chce tą sesję prowadzić" już dawno temu. Zawsze otrzymywałam twierdząca odpowiedz i oczywiście pytanie dlaczego tak sądzę? Wydawała mi się po prostu niezainteresowana, nieautentyczna. Na ostatniej sesji spytałam o to czy prowokuje mnie do odejścia, zaprzeczyła. Potem powiedziałam, że wydaje mi sie ze specjalnie próbuje mnie wkurzyć, bo terapia stała się niewygodna a wie że tylko jak się wkurzę to coś zrobię czyt. opuszczę terapię. Zapytała czemu tak sądze etc. a potem dodała tylko "a jakby tak było?'' ... @Disappear normalnie miesiąc bez zwolnienia był niemożliwy, więc postęp jest. Może być jak piszesz. Być może po raz kolejny ktoś mnie odrzuca (w sumie to czuje i byc moze sie przed tym bronię). Tylko szkoda, że terapeutka uczciwie mi tego nie powie, sama też nie byłaby wtedy szczera.
  12. A tak w ogóle to po tej mojej skardze skończyły sie zwolnienia. I skończyło się tez picie na sesji. Więc być może była ona zasadna - w przeciwnym razie nie zmieniłaby sytuacji.
  13. Mam inne zdanie na ten temat Nie żyje z ludzi pokrzywdzonych przez terapię bo nie oferuje nim nic w zamian, nie "ratuje" poszkodowanych. Raczej jest przeciwwagą w dyskursie akademickim. Nie sądzę żeby oddawanie komuś prawa do wyboru było dorosłością. Nie to miała na myśli. Wspierała raczej moją decyzyjność, wiedziała ze skarga jest w pewien sposób zasadna. Pozwoliła mi na wyrażenie złości. Ucieszyła się, że postąpiłam w zgodzie ze sobą, że zamiast zaspokajania być może jej potrzeb, czy godzenia się na coś co mi nie pasowało zatroszczyłam się o siebie.
  14. Nie zamierzałam weryfikowac, chciałabym zeby była instytucja/komisja ktora badala by dane sprawy, by mozna byloby zweryfikowac zasadnosc dzialan terapeuty. Wspominal o tym takze dr Witkowski, jest stowarzyszenie dla osob poszkodowanych w terapii, powstaja ksiazki o tym ze terapia moze szkodzic wiec to nie jest tylko moje przezycie. Jesli chodzi o ta skarge to akurat sprawa ma sie troche inaczej. Skarga byla zasadna, T. dopingowala mnie w tym zebym bronila swoich racji (nawet jesli bylo to przeciw niej). Wkurzenie bylo zasadne. Ta terapeutka u ktorej bylam ostatnio tez potwierdzila ze by sie wkurzyla. Pytała czy chce tam w ogole wracac.. Jasne ze wkurzam sie na siebie ! Na to ze nie potrafie wyjsc z sytuacji, ze wkrecilam sie w jakas chora akcje, ze zaufalam komus. Ze robilam cos wbrew sobie. Tylko ze gdybym ja to wszystko wiedziala to prawdopodobnie nie potrzebowalabym terapii.
  15. Muszę się wytłumaczyć, bo nie powiem ale czuję się zaatakowana. To ,że sama przed sobą i tutaj się do tego przyznałam jest raczej skutkiem tego, że nie chce tak dłużej,a otrzymuję za to raczej lincz niż wsparcie. Ciągle szukam pomocy i jej nie dostaję. To, że na terapii wywiązały się jakieś wątki przeniesieniowe, a ja nie wiem co się dzieje świadczy raczej nie najlepiej o T. Uważam ze powinna kontrolować przebieg terapii. Podobno przychodzę do kogoś mądrzejszego, więc oczekuję ze bedzie trochę bardziej z przodu i zauważy w porę pewne rzeczy. Zawsze to ja wnosiłam temat i po prostu go omawialiśmy, nigdy nie powiedziała, że widzi ze dzieje sie to i to i warto byłoby to poruszyć, albo jak zaopatruje się na to co teraz się dzieje. Ja sama nie wiem co się dzieje i sądze ze ona również nad tym nie panuje. Ostatnio chyba T skwitowała, że ja na tej terapii musiałam się czuć bardzo samotna. Tak, tak właśnie było. Do wszystkiego muszę dochodzić sama, metodą prób i błędów. Do tego, że tkwię w dziwnej relacji także. To można odnieść do każdego innego zawodu. Uważam ze zawód terapeuty powinien zostać uregulowany, bo jest narażony na bardzo wiele nadużyć. Tak jak każdy inny zawód którego skuteczności nie można do końca oszacować. Nie generalizowałabym tego, bo wiem ze wiele jest przypadków źle prowadzonych terapii, a Ty idziesz w drugą stronę. Im więcej swobody ma dana dziedzina zawodowa tym więcej nadużyć może się w niej zdążyć. Terapeuta nawet pracujący pod superwizja może się pogubić. I ludzie powinni mieć prawo to zweryfikować.
×