Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

jednooczka1

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. jednooczka1

    Nerwica

    spasmilan 3 razy po 1 welaxin 1 dziennie i pół afobamu na noc jak tak dalej pójdzie to nie wiem czy wytrzymam noc koszmar obudziłam się po 3 godzinach i tak mnie ciało szczypało ciągle dopiero po hydroksyzinie zasnełam jeszcze na 2 h jak ja mam funkcjonować po 3h snu
  2. jednooczka1

    Nerwica

    o jak tak się będą rozkręcać to masakra dzisiejszy dzień do 14 to masakra psychiczne samopoczucie o wiele gorsze zawroty głowy mdłości i ogólne osłabienie i takie jakby kurcze całego ciała co za dziadostwo te leki wrr póżniej trochę przeszło ale ogólnie nastrój niezbyt przerażą mnie noc
  3. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    3 lata temu miałam wkręta na pachy ponieważ moja bratowa zachorowała na ziarnicę pachy bolały mnie z 2 miesiące u lekarza z 3 razy byłam nic nie wyczuł . Powiedział że czasami może dojść do zakarzenia jak dzielisz z kimś maszynkę do golenia
  4. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Napewno staram się o tym nie myśleć też spróbuj wiem że nie jest lekko
  5. jednooczka1

    Nerwica

    Dostałam tonę tabzów mam nadzieję iż coś pomogą na razie 1 dzień samopoczucie takie se ale mam nadzieję iż będzie lepiej
  6. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Kochana ja wszystkie raki w obrębie jamy brzusznej przerabiałam tylko mnie coś zakłuło zapiekło to już myśli nawet kupe oglądałam Masakra
  7. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    To powiem ci że marne szanse ja też przerabiałam raka jelit ( przeczytałam mnóstwo) to powiem ci iż przed 50 on praktycznie nie występuje ponieważ rozwija się bardzo długo także głowa do góry
  8. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Hej raka jelit hmm a ile masz lat? Co do mnie to jest tak że wystarczy że pomyślę zaraz mnie zacznie boleć i mówisz i masz dzisiaj rozmawiałam z psychiatrą mówi że nasza wspaniała główka nam to robi a możliwości jej są nieograniczone
  9. jednooczka1

    Nerwica

    Hej No ja już po. Od razu lepiej pogadałam sobie troszkę, choć na początek było ciężko. Zapisała leki na wrzesień jestem zapisana do psychologa. Wieczorem zaczynam z lekami. Trzymajcie kciuki
  10. jednooczka1

    Nerwica

    Witam Dziękuję za słowa otuchy , najgorsze że ja jestem strasznie niecierpliwa 🙂 Zaraz idę do psychiatry trzymajcie kciuki
  11. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Bratowa wyszła na szczęście :) Zdrowiutka jak rydz jest teraz . Co do objawów to z tego co pamiętam to pacha ją bolała i miała tam wyczuwalny guz. Pozdrawiam
  12. jednooczka1

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Witam Mam 38 lat wspaniałego faceta 2 dorosłych już kochanych dzieciaków i nerwicę. Wszystko zaczęło się 3 lata temu miałam ogromne problemy z córką która także miała problemy psychiczne. Wtedy tak myślę nerwica zaatakowała, najpierw problemy ze snem póżniej tzw zjazdy chwile kiedy myślę że nie wytrzymam z strachu myśli samobójcze i ogromny ogromny strach. Póżniej zaczęły mnie boleć pachy i wkręciłam sobie że pewnie mam raka ( w tym samym czasie moja bratowa rzeczywiście walczyła z ziarnicą) byłam u lekarza wszystko ok. Ale strach nie mijał koszmar trwał ratowałam się ziołami ale to nic nie dawało nie wiedziałam co się ze mną dzieje. W końcu psychiatra posłuchała przepisała tabletki. Od początku brania tabletek suchość w ustach ogromna po 3 dniach musiałam odstawić i jechać na pogotowie. Zapalenie krtani. Psychicznej poprawy żadnej. Ok znowu do psychiatry 2 lek brałam 2 tygodnie . 2 tygodnie koszmaru bezsennych nocy spałam może po 2 h na dobę chodziłam jak zombie. Poprawy psychicznej żadnej. Ok inny psychiatra 3 lek w końcu coś czuję że się zmienia. Zaczynam spać 1 skutkiem ubocznym jest to iż co noc budzę się zlana potem ale to jestem w stanie wytrzymać. Głupio zrobiłam muszę przyznać lepiej się poczułam i odstawiłam. Mijają 3 lata z córką w miarę ok ale klasy nie zdała poza tym mój facet wyjeżdza na miesiąc gdzie nie będziemy się widzieć ( dodam iż mój facet jest dla mnie dużym wsparciem i bardzo go kocham) . Przychodzi niedziela 11.06 Dzień wcześniej byliśmy na imprezie firmowej wszystko extra . Nie jestem zbytnio trunkowa ale nie powiem wtedy sobie pozwoliłam. W niedzielę budzę się po 4 h z ogromnym niepokojem i kołataniem serca. Myślę zawał w pierwszej chwili ale potem się uspokajam . Nie śpię już więcej. cały dzień dół wiem iż mojego faceta zobaczę dopiero za miesiąc. Wieczorem zaczyna mnie boleć w mostku. Poniedziałek biegunka dalej ból w mostku i okropne samopoczucie. Wieczorem jadę na pogotowie przekonana że to zawał. Samego pogotowia nie będę opisywać powiem krótko kpina. Nawet mi lekarz ekg nie zrobił od razu stwierdził iż to nerwobóle. Cały tydzień jakoś funkcjonuje biorę ziołowe leki i przeciwbólówki. Na weekend zaczyna mnie boleć brzuch po lewej stronie. W środę nie wytrzymuję zapisuję się do rodzinnego. Lekarz super bada z brzuchem ok robi ekg wszystko super i wysyła na wszelki wypadek na badanie krwi i moczu. Badania ok ,lekarz kieruje mnie do psychiatry po rozmowie ze mną. Zaczynam poszukiwania psychiatry a na kasę to wiecie sami . Idę jutro ale psychicznie jest tragedia. Ledwo mnie coś zakłuje lub zaboli od razu sobie wmawiam iż to rak a jednocześnie tak mi wstyd iż nie mogę sobie z tym poradzić. Przed dziećmi, przed facetem w pracy tylko czekam aż zauważą jak mi się ręcę trzęsą. Brałam lek przepisany przez lekarza pramolan ale czułam się po nim gorzej jeszcze gorzej spałam niż normalnie. Teraz go odstawiłam i biorę hydrokzyzine i mam afobam ale nie chcę go brac za często wiadomo jak on otumania czuję sie po nim jak zombie bez zadnych uczuć. Ludzie powiedzcie czy jest dla mnie jakaś nadzieja tak bardzo chcę żyć ale czuję się jak wrak i nie mam już nadzieji.
  13. jednooczka1

    Nerwica

    Witam Mam 38 lat wspaniałego faceta 2 dorosłych już kochanych dzieciaków i nerwicę. Wszystko zaczęło się 3 lata temu miałam ogromne problemy z córką która także miała problemy psychiczne. Wtedy tak myślę nerwica zaatakowała, najpierw problemy ze snem póżniej tzw zjazdy chwile kiedy myślę że nie wytrzymam z strachu myśli samobójcze i ogromny ogromny strach. Póżniej zaczęły mnie boleć pachy i wkręciłam sobie że pewnie mam raka ( w tym samym czasie moja bratowa rzeczywiście walczyła z ziarnicą) byłam u lekarza wszystko ok. Ale strach nie mijał koszmar trwał ratowałam się ziołami ale to nic nie dawało nie wiedziałam co się ze mną dzieje. W końcu psychiatra posłuchała przepisała tabletki. Od początku brania tabletek suchość w ustach ogromna po 3 dniach musiałam odstawić i jechać na pogotowie. Zapalenie krtani. Psychicznej poprawy żadnej. Ok znowu do psychiatry 2 lek brałam 2 tygodnie . 2 tygodnie koszmaru bezsennych nocy spałam może po 2 h na dobę chodziłam jak zombie. Poprawy psychicznej żadnej. Ok inny psychiatra 3 lek w końcu coś czuję że się zmienia. Zaczynam spać 1 skutkiem ubocznym jest to iż co noc budzę się zlana potem ale to jestem w stanie wytrzymać. Głupio zrobiłam muszę przyznać lepiej się poczułam i odstawiłam. Mijają 3 lata z córką w miarę ok ale klasy nie zdała poza tym mój facet wyjeżdza na miesiąc gdzie nie będziemy się widzieć ( dodam iż mój facet jest dla mnie dużym wsparciem i bardzo go kocham) . Przychodzi niedziela 11.06 Dzień wcześniej byliśmy na imprezie firmowej wszystko extra . Nie jestem zbytnio trunkowa ale nie powiem wtedy sobie pozwoliłam. W niedzielę budzę się po 4 h z ogromnym niepokojem i kołataniem serca. Myślę zawał w pierwszej chwili ale potem się uspokajam . Nie śpię już więcej. cały dzień dół wiem iż mojego faceta zobaczę dopiero za miesiąc. Wieczorem zaczyna mnie boleć w mostku. Poniedziałek biegunka dalej ból w mostku i okropne samopoczucie. Wieczorem jadę na pogotowie przekonana że to zawał. Samego pogotowia nie będę opisywać powiem krótko kpina. Nawet mi lekarz ekg nie zrobił od razu stwierdził iż to nerwobóle. Cały tydzień jakoś funkcjonuje biorę ziołowe leki i przeciwbólówki. Na weekend zaczyna mnie boleć brzuch po lewej stronie. W środę nie wytrzymuję zapisuję się do rodzinnego. Lekarz super bada z brzuchem ok robi ekg wszystko super i wysyła na wszelki wypadek na badanie krwi i moczu. Badania ok ,lekarz kieruje mnie do psychiatry po rozmowie ze mną. Zaczynam poszukiwania psychiatry a na kasę to wiecie sami . Idę jutro ale psychicznie jest tragedia. Ledwo mnie coś zakłuje lub zaboli od razu sobie wmawiam iż to rak a jednocześnie tak mi wstyd iż nie mogę sobie z tym poradzić. Przed dziećmi, przed facetem w pracy tylko czekam aż zauważą jak mi się ręcę trzęsą. Brałam lek przepisany przez lekarza pramolan ale czułam się po nim gorzej jeszcze gorzej spałam niż normalnie. Teraz go odstawiłam i biorę hydrokzyzine i mam afobam ale nie chcę go brac za często wiadomo jak on otumania czuję sie po nim jak zombie bez zadnych uczuć. Ludzie powiedzcie czy jest dla mnie jakaś nadzieja tak bardzo chcę żyć ale czuję się jak wrak i nie mam już nadzieji.
×