Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

mk92

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Szanowni Państwo, potrzebuję pomocy psychologicznej bądź porad, które pozwolą mi normalnie żyć. Od 1,5 roku jestem żoną policjanta, znamy się ponad 5 lat i jak to w każdym związku bywa raz lepiej raz gorzej. W tamtym tygodniu straiłam pracę i od tego wszystko się zaczęło. W poszukiwaniach nowej pracy żadnych sukcesów i pomimo wysyłania aplikacji wszędzie gdzie sie da telefon wciaż milczy. Mój mąż z zawodu jest policjantem, ma wysokie kwalifikacje, dodatkowo ma pasję w postaci treningów sztuk walki. Od momentu utraty pracy czuję się bardzo samotna, ponieważ do tej pory pracowałam z osobami dużo ode mnie młodszymi i nie udało mi się nawiązać stałych relacji ze wzlędu na różnice światopoglądowe (już dawno wyrosłam z imprez do rana i probemów życiowych typu co dziś na siebie włożyć). Ja mam męża, dom, kredyt na 30 lat... Nie mam osoby, z którą mogłabym porozmawiać na tematy, które mnie nurtują, maż stara sie jak może ale większość czasu spedza w pracy i nie ma dla mnie wiele czasu. Do niego ciągle ktoś dzwoni, ciągle wychodzi spotkać się ze znajomymi, na treningi. Żyje na pełnych obrotach. Zazdroszczę mu tego zaiteresowania, że kogoś obchodzi. A moje życie sprowadza się do wysyłania aplikacji do pracy, gotowania, sprzątania... Bardzo mi doskwiera to, że nikomu innemu niż mężowi na mnie nie zależy, że nikt mnie nigdzie nie zaprasza tylko całe dnie siedzę w domu. Koeljnym problemem jest praca męża - jak powszechnie wiadomo policjanci nie mają opinii zbyt wiernych. Ostatnio odkryłam u męża filmy i zdjęcia pornograficzne wysyłane przez jego żonatych, dzieciatych kolegów po fachu. Czara goryczy przelała się kiedy poinformował mnie o spotkaniu integracyjnym z pozostałymi pracownikami policji, Strach pomyśleć co tam się podzieje. Do tego spotkania jeszcze kilka tygodni, a ja nie mogę już którąś noc z kolei spać. Ciągle czuje napięcie, nie mogę przestać o tym myśleć i się uspokoić. Mąż oczywiście zapewnia mnie, że nie szuka rozrywek bo ja mu wystarczam, mówi że jestem najlepszą żoną, piekną, zaradną. A ja wciąż nie mogę w to uwierzyć. Nie wiem co się ze mną stało. Zawsze byłam bardzo towarzyska, zaś jak poznałam męża to powoli urywałam kontakty ze znajomymi żeby nie był zazdrosny i wolałam z nim spędzać czas. I teraz jestem sama.. A chcąc odbudować dawne znajomości otrzymuje odpowiedzi "teraz sobie przypomnialas? cos potrzebujesz?" W jaki sposób mogę pozbyć się tej chorobliwej zazdrości, frustracji, braku wiary w siebie i samooceny na wysokosci podłogi i bezpodstawnej utraty zaufania z powodu zawodu męża. Pomocy
×