Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

natt_me

Użytkownik
  • Zawartość

    135
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez natt_me


  1. Ja tu nie widzę focha, tylko zwyczajne rozżalenie i bezradność i wcale się nie dziwię, skoro kulturalne wypowiedzi (które - może nie dzisiaj, ale za jakiś czas - mogą Pretorii otworzyć oczy) są usuwane, bo Pretoria krzyczy "o nie, nie dostaję wsparcia! powinniście mnie wspierać kiedy planuję robić hajs na potrzebujących, nie spodziewałam się tego, żegnam". 

    38 minut temu, Lilith napisał:

    Nikt, powtarzam NIKT nie ma prawa decydować o losie i zawodzie innej osoby.

    Nikt tu nie decyduje o losie drugiej osoby, z takimi deklaracjami to może jakaś petycja do Kim Dżong Una? Natomiast każdy ma prawo powiedzieć: laska, ogarnij się, bo wygląda na to, że twoją jedyną motywacją są pieniądze, a nie jakakolwiek chęć pomocy". Wysłałabyś swoje dziecko za 7 lat do Pretorii? Ona już wtedy być może nauczy się żyć ze swoimi zaburzeniami, może w końcu weźmie odpowiedzialność za swoje życie i przestanie obwiniać wszystkich wokół za swoje niepowodzenia, ale światopogląd, skrajnie oceniająca postawa i pieniądz, który przysłania wszystko inne - to się tak łatwo nie zmienia. Skoro Pretoria chce pomagać, czemu nienawidzi swoich studiów i mówi, że za nic nie chce pomagać potrzebującym, bo żyją w brudzie? 

    6 minut temu, moja_osoba napisał:

    Z mojej strony dziękuję wszystkim za prawie 2 lata, które tutaj spędziłam.

    Dzięki. Nie usuwaj konta, może jeszcze kiedyś będzie tu normalnie. 

  2. ot


    Teraz, Pretoria napisał:

    Ze osoba która miała w życiu kryzys, leczyła sie psychiatrycznie nie moze robic juz niczego sensownego?

    Nie powiedziałam, że dyskwalifikuje Cię kryzys. Wszyscy tu je zaliczamy. Mówię, że tak odpowiedzialna praca wymaga (poza masą nauki) pewnej postawy wobec ludzi i świata -  elementarnej otwartości, tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka.  

  3. ot


    Teraz, Pretoria napisał:

    Zauważ że zawsze cokolwiek sie dzieje na forum ma zwiazek ze mna.

    Tak, a wiesz dlaczego? Bo tak bardzo potrzebujesz uwagi, że zachowujesz się tu jak zwykły troll. "Zobaczcie, nigdy nic nie osiągnę, udowodnijcie mi, że się mylę", "zobaczcie, zmarnuję sobie życie na rencie, powstrzymajcie mnie", "nie opowiem jak na sesji, bo pytacie tylko z ciekawości <nikt nie pyta> no dobra, opowiem", a teraz hit: "zobaczcie, jednak będę ważna, pan doradca powiedział, że bede terapeuto" No q**a, litości. Już nie wiesz, jak nas sprowokować? Sory, ale nóż mi się w kieszeni otwiera, jak pomyślę, że moje dziecko/mąż/przyjaciel mogliby kiedyś trafić do gabinetu osoby, która patrzy na świat kategoriami biedny-bogaty, tani-drogi, prestiżowy-beznadziejny. Co masz do zaoferowania osobie, która do Ciebie przyjdzie? Co zrobisz, jeśli będziesz tej osobie zazdrościć? Jak poradzisz sobie z kimś inteligentnym i błyskotliwym, skoro nie radzisz sobie w relacjach z rówieśnikami w pracy? Matura chyba też nie poszła Ci najlepiej. I w końcu - ile książek dot. psychoterapii przeczytałaś? A może myślisz, że nauczysz się wszystkiego na podyplomówce?


  4. Disappear, to podobnie jak ja. Interesowało mnie tylko to, żeby była terapeutką, a nie zwykłym psychologiem po studiach, które niczego nie uczą. I czy udźwignie to, co jej powiem. Obie mamy dość silny charakter, to powodowało spięcia w zasadzie od początku, czasem się czułam jakbym grała w ping ponga... ale dzięki temu była chemia. Nie potrzebowałam współczucia i pocieszenia, tylko silnej osobowości i jakiejś wspólnej płaszczyzny w widzeniu świata. Pretoria, to bardzo naiwne, jeśli serio wierzysz w to, że będąc "kimś", byłabyś szczęśliwa. Gdyby tak było, to znani i bogaci nie popełnialiby samobójstw ;)  


  5. Pretoria, a nie jest przypadkiem tak, że na Twój telefon do t. wpłynęła ostatnia historia Agnieszki? Pamiętam, że dopytywałaś, co takiego jej t. zaproponowała w ramach pomocy doraźnej. Mija parę tygodni i oczekujesz od swojej t. dokładnie tego samego. To była pierwsza kłótnia z ojcem przez te wszystkie lata terapii? Może po prostu chciałaś tego kryzysu, żeby dać jej ostatnią szansę, żeby Cię w końcu uratowała? Podrzucam Ci też fajną motywującą historię: https://natemat.pl/257465,niewidomy-mateusz-za-darmo-stawia-strony-internetowe-trafil-na-wykop Mateusz nie widzi, ale robi strony. Nie ma rzeczy niemożliwych ;) 

    Jak sobie radzisz po zakończeniu? Wiem, że początki są trudne... 

     


  6. Lusesita, może źle trafiłaś, ale terapia nie powinna być taką zwykłą rozmową, od tego mamy znajomych. Wtedy płacenie za nią byłoby faktycznie dziwne. Dobra terapia to takie wyczerpujące 50 minut, po których sięgnięcie po portfel jest tak naturalne, jak po godzinie sqasha, a czasem nawet zastanawiasz się, czemu ona tak mało bierze... ;) Zaryzykowałabym na Twoim miejscu i poszła prywatnie. Ale ja generalnie jestem uprzedzona do wszystkiego, co na nfz - chodzę tylko po recepty. 

     

    Z innej beczki. Czy to jest normalne, że pomimo zakończenia tarapii cały czas czuję, że w niej jestem? Np. idę ulicą i nagle się orientuję, że w głowie rozmawiam z moją t... Czy to się kiedyś skończy? I jeszcze jedno. Czasami czuję, że chciałabym się z nią czymś podzielić i robi mi się przykro, ale nie dlatego, że nie mogę, tylko dlatego, że ona o tym czymś nie wie. To chore, wiem, ale gdzieś tam w środku jestem przekonana, że ona chciałaby wiedzieć (np. że u mnie ok i że nie robię głupot) i że coś straciła z tym moim odejściem. Dalej mam przeniesienie czy to jakiś skrajny egocentryzm?   

     

     


  7. Godzinę temu, Lusesita Dolores napisał:

    U mnie sie troche pozmieniało. 

    Skończyłam szkole policealna i pracuje jako higienistka stomatologiczna. Zarabiam całkiem nieźle pieniadze.

    Przeprowadziłam sie do chlopaka.

    Lusesita, to super! Też Cię pamiętam ;)  Co do przywiązania, to myślę, że u każdego z nas wygląda to trochę inaczej, bo każdy z nas ma inne doświadczenia i są też różne style przywiązania. Dlatego, podobnie jak Disappear, myślę, że podstawą jest zaufanie, zaangażowanie w proces i wiara w to, że terapeuta chce dla nas dobrze. Taka świadomość, że przez tę godzinę jesteśmy po tej samej stronie barykady. U mnie przywiązanie pojawiło się dopiero po długim czasie, i to też było bardziej przywiązanie do terapii, a nie terapeutki (a przynajmniej wtedy tak myślałam). Z pozytywów: jeśli nie czujesz przywiązania do swojej t. to na pewno będzie Ci łatwiej się potem rozstać ;) 


  8. 3 minuty temu, Pretoria napisał:

    To że się powstrzymała chyba dobrze o niej świadczy.

    Myślę, że nie ma nic złego w tym, że t. uroni łzę na sesji pod wpływem historii pacjenta, przeciwprzeniesienia, gorszego dnia etc. O ile jest to szczere, i o ile się o tym porozmawia, żeby pacjent nie czuł, że terapeucie krzywdę robi ;)  


  9. 9 minut temu, Ginko biloba napisał:

    Po czym poznać, że jest się zaburzonym? Zamiast w sobotę wieczorem wyjść na miasto i nastukać się porządnie w barze hektolitrami trunków jak przystało na porządnego obywatela naszego zacnego kraju siedzę po nocach i czytam to forum 😛

    A ja pracuję... Coby się w końcu dorobić prestiżu i pozycji :D Fajną odskocznię mi robicie ;) 


  10. 1 minutę temu, Mireadh napisał:

    Wkurza mnie też, że wszystkie błyskotliwe i wartościowe wnioski wysnuwam dopiero w domu. T. zadaje mi pytanie, ja potrafię na nie odpowiedzieć dwa dni później, a gdy przychodzę z tym na sesję, to wydaje się już takie błahe, nieważne...

    Też tak miałam, na sesji pustka, a w domu prowadzę alternatywne rozmowy z t. Ale warto do tego wracać, nawet jeśli wydaje się błahe. Yalom pisze o tym, że terapia ma największy sens, kiedy cała przypomina jedno, nieprzerwane spotkanie ;) 

     

    1 minutę temu, Mireadh napisał:

    Dobrze, mamo :P

    Jako grupowy terapeuta dostrzegam tu silny regres, osobowość zależną i przeniesienie :D  Btw. jak chcecie się pośmiać polecam na fejsie "Z Freudem w łóżku" :D  


  11. 23 minuty temu, moja_osoba napisał:

    @Pretoria jesteś osobą, która dostała tutaj  najwięcej wsparcia i zainteresowania.

    Otóż to. Tylko, że ona wcale nie chce tego wsparcia. Chyba, że się mylę - to mnie, Pretoria, popraw ;)  

     

    Godzinę temu, giroditalia napisał:

    Zapomniałyście ze @Pretoria gardzi takimi jak ja. Nawet to Pretoria potwierdziła ze jestem byle kim.

    Giroditalia, być byle kim dla Pretorii, to być w 95% populacji (wyjęłam milionerów, prawników i terapeutów). Także też się łapię ;) 

     

    Godzinę temu, Mireadh napisał:

    Może lepiej wybierzmy kogoś z najdłuższym stażem w terapii ;)

    Albo kogoś, kto już skończył :D 

×