Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

zagubionawzyciu

Użytkownik
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Co do @dumps zgadzam sie z tobą ze przerwa nie wpłynie dobrze, myśle, ze to wlasnie obowiazki i systematycznosc pozwalają nam na ogarniecie zycia a taka przerwa moze i dobra na chwile, ale potem jesli nie wezmiesz dziekanki (wiem ze jest ciezko ale da sie zagryzc zęby uwierz) ma sie poczucie ze dobrze ze jest sie na roku wyżej zawsze to blizej końca. @bedzielepiejczyżby jesteś farmaceutą? Tak wiem jaka jest sytuacja na rynku, a znajomi ze studiów ciesza sie ze chodz troche beda zarabiać, z czego ja cisne z nich beke. ( wiem, ze jestem w takiej samej sytuacji jak oni, ale, przez zarty redukuje sobie napiecie) Ale to niespełnieni lekarze są. Ja planuje isc na zaoczne studia po farmacji, ktore beda mnie interesować :) rzucić nie mogę bo mam cisnienie ze strony rodzicow na usamodzielnienie sie, kariery nie bede w tym robic ale przyznasz ze jest to zawod w ktorym szybko znajdziesz prace i sie usamodzielnisz, jak bede na swoim zrobie wszystko aby spelnić swoje marzenia i rodzice nie beda mieli nic do gadania:) Ot co taki plan na życie mam. :)
  2. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    @Bulo właśnie biorę setralinę :) dzięki za rady właśnie ogarniam te techniki @nvm tylko pozazdrościć, że mogłeś połączyć opłacalny kierunek z zainteresowaniami :) porozmawiam z terapeutką o zakończeniu terapii.Całusy moi drodzy dla was, dziękuje za te kilka słów.
  3. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Teraz dopiero widzę, że moja terapeutka sama ma ze sobą chyba problemy.
  4. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Niby można mówić, że jest się dorosła, ale to właśnie przez rodzinę swoją mam nerwicę i depresję bo całe życie muszę robić pod ich dyktando - a jeśli tylko ktoś usłyszy co studjuję to mówi, że nie rzucać absolutnie bo dobry zawód - tylko, że ci ludzie tak naprawdę gówno wiedzą jak traktują studentów na tych studiach, nawet moja terapeutka nie jest za tym abym rzucała, ale ona tak naprawdę nie wiem jak się na nich uczę, i myśli, że sobie radzę mimo, iż mówiłam jej, że na 1 roku miałam warunek. Wszyscy myślą, że po tym będzie mi tak dobrze i wg hoho/ haha. Tak naprawdę wszyscy chu*a wiedzą. A weź rzuć to zaraz od debili ciebie wyzywają. Wiadomo jak się czuję.
  5. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Szkoda tylko, że tak naprawdę mało ludzi sobie zdaje sprawę, jak beznadziejny jest ten zawód, i wg nudny masakra, ja tu jestem tylko ze względu na rodziców, potem idę na drugie studia. Prestiżowy nie znaczy lepszy - to jest wyjątek od reguły.
  6. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi, widzę że nie tylko ja borykam się z podobnymi problemami @johnn dzięki wykorzystam !!!
  7. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Chodzę do psychoterapeuty, niedługo wizyta u psychiatry, przez drugi rok dużo wypracowałam na terapii - wg się nie bałam, zaliczyłam wszystko, ale w wakacje zdecydowałam się, że wyjadę na wakacje do Warszawy ( zawsze chciałam tam studiować) i w czasie tego wyjazdu ( przypomniałam sobie jak byłam mała i wtedy o jakich studiach marzyłam) i to mnie bardzo podłamało od tego czasu mam te myśli, próbuję się jakoś zebrać w sobie, jest ciężko, zaliczanie nie idzie mi już z taką szybkością jak na 2 roku ;/ .
  8. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Całe, ale jestem w takiej sytuacji, że nie mogę ich zmienić 😕 teraz święta wiec nadrabiam trochę zaległości, by znowu od stycznia ruszyć z impetem, najgorsze jest to, że wpadam w doły i boję się, że nie zaliczę, potem jednak jakoś się udaję, ale za którymś razem dopiero. Ostatnio znów się pogubiłam i wróciłam do leków. Biorę je ze względu na natrętne myśli samobójcze.
  9. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    @johnn miałam matmę na pierwszym roku, zaliczyłam :) ale dziękuję za propozycję :)
  10. zagubionawzyciu

    Też nie radzicie sobie na „ciężkich-ścisłych” studiach?

    Aktualnie jestem na 3 roku. Cudem tu dotrwałam, wstyd się, aż przyznać ale po prostu tutaj jest dużo nauki pamięciowej - to wystarczy wykuć. Kiedyś w liceum nie było to dla mnie problemem - a teraz szkoda gadać. Motywacja na poziomie 0 :/ wiem zdolna, ale leniwa. Najgorzej wracam zmęczona po zajęciach - to potrafię 2 godziny przeleżeć.
  11. Jak w temacie. Ja studjuje farmacje, nie radzę sobie za bardzo, a jak u was? 😢😭
  12. Jak w temacie. Ja studjuje farmacje, nie radzę sobie za bardzo, a jak u was? 😢😭
  13. zagubionawzyciu

    Zaburzenia lekowe a problemy z nauką

    Witam, wszystkich piszę ponownie. Zdziwicie się, i ja też się dziwie bo dalej jestem na tych studiach. Wiele razy płakałam, że na nich nie zostanę i wyrzucą mnie na zbity pysk. Otóż opowiem, jak to się stało że dalej tu jestem. Można powiedzieć, że w tym semestrze miałam, dużo szczęścia jeśli chodzi o kolokwia udawało mi się je cudem zaliczyć, ale głównie przez ściąganie. Na niektóre wchodziły też giełdy wiec nie było źle. Natomiast brak koncentracji i motywacji jak uciekły tak ich nie ma. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest fakt, że połowa roku ściąga co nigdy bym wg w to nie uwierzyła, że na tak ambitnym kierunku ludzie mogą ściągać. :hehe: Widać, sporo jest osób równie nie dojrzałych jak ja. Ale do sedna. Mam jeden warunek z poprzedniego semestru. Teraz w sesji letniej zostały mi już dwa egzaminy. Zbliża się czas wakacji, i myślę, że to jest odpowiedni czas aby podjąć ostateczną decyzję. Na spokojne zastanowienie się wzięłabym dziekankę, ale niestety nie mogę tego zrobić bo mam warunek. I teraz pytanie do was : Ze względu na okoliczności powinnam zostać tutaj czy nie? Wiem, że mnie zaraz wyśmiejecie że ja to powinnam wiedzieć od razu, że to ja powinnam czuć co chce. Otóż właśnie prócz tego że czuję wewnętrzną pustkę i postępującą depresję nie wiem czego chce nadal, zajęcia na chemii mi się podobały to fakt, chyba do tej chemii to zawsze jakiś sentyment będę miała, alei tak na nią się zbytnio też nie uczyłam, z resztą tak jak na wszystko. Nie rozumiem zbytnio tego, jak mnie los pokierował, skoro nie nadaję się na studia, to po co mi podłożył tyle szczęścia i okoliczności, w których mogłam pozaliczać, ściągać itd. Czasami myślę, żę może to coś znaczy, że to taki dar od losu, żebym opamiętała się jak najprędzej i nie zmarnowała takiej szansy. Teraz jeśli chodzi o rodziców : Teraz wiem, czemu nie wiem, co chce robić w życiu. Rodzice od dziecka dawali mi warunkową miłość, a nie bezwarunkową. Oczywiście całe życie byłam zaślepiona, że robię wszystko dla nich, miałam nieograniczoną motywację, zajebistą pamięć, nauka sprawiała mi przyjemność.... och ile ja bym dała, żeby poznać te uczucie znowu. Dla mnie ono już umarło. Natomiast jeśli chodzi o relacje, to zawsze były chłodne, jeśli zrobiłam coś po nie ich myśli to dostawałam przysłowiowy ochrzan, zawsze. Nawet wtedy kiedy płakałam, krzyczano na mnie, żebym tego nie robiła. Wiem, że to było w myśli mojego dobra, ale jestem jednak na nich zła. Nawet teraz nie mam od nich wsparcia jeśli, chodzi o moje samopoczucie. Przez to moja depresja rośnie jeszcze bardziej: śpię całymi dniami nic nie robiąc bo i po co. Sensu nie ma jak nie ma się celu. Prawdę o rodzicach pomogła mi odkryć terapia bardzo krótka, ale widać coś dała. Rodzice, nadal uważają, że nie mają nic w tym, ale mam na to przysłowiowe wyje*ane, wole się nie kłócić i mieć święty spokój. Chociaż tyle. W wakację od 4 lipca będę uczęszczać na terapie na oddziale dziennym leczenia nerwic w moim mieście. Sama podjęłam taką decyzję bo chcę sobie pomóc. Takie jakby wsparcie dla siebie od siebie. :^ Myślę, czy nie zalogować się na łatwiejsze studia, nie wiem na jakie, ale znając mnie będą to przypadkowe, nie będę patrzeć już na prestiż czy zarobki, aby jakieś były. Teraz zdaję sobie sprawę, jakiego rodzaju mam lęki : strach przed opinią innych czemu? bo całe życie byłam oceniania. Fobia społeczna - lęk przed wystąpieniami publicznymi od dziecka. Myślę, że nerwicę odziedziczyłam po moim ojcu. Miał on mały epizod z nią związany. Przez cały semestr, nie brałam leków, ale postanowiłam do nich wrócić - moja pani psychiatra zaproponowała mi Coaxil, z czego nie jestem zadowolona. Wolałabym wellbutrin, tak jak wszyscy, którzy mają problem z dopaminą, ja podejrzewam, że w moim przypadku jest to dystymia. Od dziecka byłam osobą dość depresyjną i lękliwą wiec ta diagnoza jest dla mnie najbardziej prawdopodobna. Oczywiście to jest tylko moje przypuszczenie, diagnozę postawi mi lekarz, może któryś w końcu to zrobi, bo tylko od jednego usłyszałam zaburzenia lękowo - depresyjne. Co niestety , ale nie wiele mi mówi. Spróbujcie postawić się w mojej sytuacji, co byście zrobili na moim miejscu? Bo ja naprawdę nie wiem, mogę być tylko przestrogą dla innych, aby nigdy nie patrzeć na innych, tylko na siebie samego. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę. Pozdrawiam.
  14. zagubionawzyciu

    Zaburzenia lekowe a problemy z nauką

    Miałam robioną tomografie komputerową i rezonans wszystko jest w porządku, właśnie prosiłam mojego psychiatrę o NDRI to nawet słyszeć nie chciał, z wielkim oburzeniem kazał mi brać narkotyki jak chce mieć więcej dopaminy. Zamierzam się wspomóc kukurmą.
  15. Witam. Jestem nowa na forum, jeśli umieściłam ten wątek w nieodpowiednim dziale to bardzo przepraszam. Czytam wasze forum już od dłuższego czasu i naprawdę jestem pełna podziwu administratorowi, że poświęcił tyle trudu no i dużo czasu na pomoc innym osobom zmagającym się z zaburzeniami lękowymi i depresją, słuchałam również twoje audycje - są naprawdę super.Szacun dla Victora!!! Ale do rzeczy. Od prawie 1,5 roku mam problem z nauką - zawsze była moim priorytetem, uczennica z paskami w podstawówce i gimnazjum w liceum trochę spadłam ale na 4 i 3 uczyłam się dużo bo chciałam zdać maturę co oczywiście mi się udało bez problemu. Byłam w klasie biologiczni chemicznej i moim celem była farmacja z racji tego ze uwielbiałam chemię ( tzn chyba bardziej bałam się naszej nauczycielki, która solidnie nas cisnęła, ale przez to ja zdobywając coraz lepsze wyniki byłam z siebie zadowolona ), z biologia było gorzej nasza nauczycielka nie przykładała sie do nas zabardzo toteż ja zaczęłam sobie olewać ten przedmiot, mimo iż miałam go na rozszerzeniu. Skończyło się tak że maturę z chemii napisałam bardzo dobrze a biologię źle. I nie dostałam się na farmację, wiec postanowiłam iść na inne studia aby poprawiać maturę . I tu właśnie zaczął mi sie w życiu prawdziwy koszmar poszłam na inne studia i uwaga !!! Wytrzymałam na nich 3 tygodnie !!! To było okropne nie mogłam się na niczym skupić cieżko było mi się uczyć, wiec postanowiłam, że wrócę do domu i tam na spokojnie, będę mogła przygotować sie do matury. Miałam dużą motywacje lecz gdy usiadłam do książki zaczęłam się uczyć i nadal widziałam, że z moją koncentracją jest beznadziejnie.Miałam korepetycje raz w tygodniu i nigdy nie zdążyłam się na nie przygotować , nie mówiłam nic o tym rodzicom bo i tak robili mi wielkie wyrzuty że rzuciłam studia, mówili mi że już nic w życiu nie osiągnę i skończę pod mostem ( moja mama zaczęła mi mówić że skończę jako prostytutka ) wyobraźcie jak się wtedy czułam.Potem było coraz gorzej zaczęłam już płakać z bezsilności, męczyłam się całymi dniami aby czegoś się auxzyć ale efekty były mizerne, wkońcu powiedziałam o wszystkim mamie. Ta wpadła w szał tak jak się spodziewałam i poszłyśmy do psychiatry. Zostałam potraktowana przyjaźnie przez panią lekarz i wypisano mi Nexpram w dawcę na początek 5 mg. Po tych lekach koncentracja niestety ale siadła mi do poziomu zerowego, próbując dalej przygotowywać się do matury nie byłam wstanie nic zapamiętać, można powiedzieć, że totalnie mi się pogorszyło. W efekcie poprawiłam maturę tylko o 10 procent. Chodź w tym roku miałam bardzo dużo szczęścia bo progi na studia były naprawdę niskie i starczyło mi aby dostać się na farmacje. Jednak po tym wszystkim coś we mnie pękło . Od wakacji mam totalną amotywacje, nie chce mi się uczyć, najchętniej to bym tylko spałam i co najgorsze cofnęłam się w rozwoju!!!! Zachowuje się jak dwunastolatka, która by tylko chodziła na zakupy i zajmowała się rozrywką. Przestała mnie interesować zupełnie na nauka, a obecnie studjuje i mam kłopoty mogą mnie nie dopuścić do dwóch egzaminów , teraz cały czas poprawiam oceny aby wyjść na prostą, albo robię ściągi . Wydaje mi się że cały czas jadę po najmniejszej lini oporu robię ściągi , przeraża mnie wręcz moje zachowanie, bo kiedyś z takich osób się sama śmiałam co jest niewiarygodne a dzisiaj to ja jestem taka sama. Leniwa bez ambicji, motywacji . Jestem tym już tak bardzo zmęczona, kiedyś przejmowałam się opinią innych chciałam być kimś , dziś nie wiem czy dotrwam do sesji ( oby) proszę pomóżcie poradzicie jak mam chociaż sie trochę uspokoić i wyjść z mojego błędnego koła? ( nazywam to błędne koło ponieważ najpierw się nie nauczę a potem cały czas przeżywam że nie zdam ) dodam iż chodzę do psychologa ale mało mi to daje ( mam terapię gesztald ) po maturze rzuciłam leki brałam je dwa miesiące ale czułam że mam depersonalizacje i deralizacje i nie mogłam znieś skutków uboczny bo rzuceniu leków miałam tak potworne problemy z pamięcią że dosłownie ludzie zaczęli się ze mnie śmiać w pracy ( po maturze pracowałam w sklepie odzieżowym co przy braku koncentracji i pamięci było trudne ) ale starałam się pracować jak najlepiej , przynajmniej do tego miałam motywacje . Obecnie od sierpnia przyjmuje dulsevie 60 mg jest trochę lepiej jeśli chodzi o pamiec pojawiają się jakieś przebłyski jak dłużej pomyśle to wkoncu sobie przypomnę, ale nie ukrywam na studiach to koszmar . Co mogłabym zrobić aby moja sytuacja chodź trochę się poprawiła? - [ ]
×