Skocz do zawartości
Nerwica.com

Basti

Użytkownik
  • Postów

    5
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez Basti

  1. Dokładnie tak. Im dłużej tym trudniej i więcej szkód z tego powstaje. Spójrz na mój przypadek. Przeze mnie cierpi osoba która kocham. A nie było by tak, gdybym się leczyła, bądź już wyleczyła.

    Zadzwoń może jakiś telefon zaufania. Najlepiej ITAKi. Może po rozmowie będzie Ci łatwiej.

    Ja się wstydziłam poprosić o pomoc. Jednak się przemogłam i mam wsparcie matki. To dużo daje.

    Dasz rade.

  2. Ja na szczecie dodzwonilam sie do ITAKi.

    Bardzo miła Pani pomogł znaleś mi lekarza. Tzn. Tam dysponują bazą osrodków z całej Polski, które mają podpisaną umowę z NFZ i posiadają psychologów i psychiatrów.

    Nikt z ITAKi nie poradzi, który lekarz jest dobry, gdyż ich bezpośrednio nie znają.

    Ale dużo i tak daje taki spis.

  3. Hej. Jestem ze Szczecina. Co prawda nie mam jeszcze potwierdzonej klinicznie przypadosci ale prawdopodobnie cierpie na depresje. We wtorek powinnam wiedziec juz co ze mna :)

     

    Przydalo by sie kolo wsparcia. Przynajmniej mnie jego brakuje...

  4. Jęczarnia to zaskakująco dobra nazwa...

     

    Mam 24 lata. Od kiedy mam depresje? Powiem szczerze, że nie wiem. Nie ma granicy w której nagle świat stał się cmentarzem.

    Najostrzejszy napad miałam ok 19 roku życia. Schudłam w tydzień 6 kg nabawiając się anemii. Nie potrafiłam zasnąć. Omdlewałam ze zmęczenia a nie spałam. Nie jadłam prawie nic kilka tygodni przez co ciągłe chudłam. Tygodnie spędzałam na fotelu bądź kanapie siedząc i gapiąc się na nic.

    ktoś kto nie doświadczył podobnej sytuacji nie est w stanie zrozumieć.

    Człowiek ma świadomość, że jest źle. Trzeba się wyrwać. Złapać oddech. Wyrzucić z siebie choćby słowo. Ale nie da się...

    Pomogła mi przyjaciółka. Siedziała dzień w dzień ze mną. Gadała bez przerwy. Próbowała grac ze man w karty choć w rzeczywistości grała sama ze sobą. Jakim cudem udało jej się mnie wyrwać z powrotem do życia? Nie wiem.

    Wiem teraz z perspektywy czasu, że mimo odzyskania życia powinnam udać się do specjalisty. Ciągle dręczą mnie stany depresyjne. Od tylu lat...

    Rozwaliłam przez to związek z ukochanym człowiekiem. Ciągle obwiniając go o moją niską samoocenę. O to, że nie czuje się szczęśliwa.

    A po prostu nie umiem już tak czuć.

    tkwię w martwej ciszy.

    Dopiero wczoraj zorientowałam się, że to może wciąż depresja... że nie uporałam się ze zmorą. Rozmawiałam z psychologiem umawiając się na wizytę... jednak boje się.

    Jestem młoda. Całe życie przede mną, a nie potrafię korzystać z tego co mam. Inwalidka życiowa...

×