Witajcie. Mój problem polega na tym, że mój chłopak ma nerwice natręctw. Przyznał się do tego dopiero niedawno. Wcześniej jakoś nie zauważałam u niego z tym żadnych problemów. Zaczął opowiadać dokładnie o tych historiach, najczęściej dotyczą one zdrady. Wcześniej opierało się to na tym, że co chwilę mył ręce. Problemem również było to, że wydawało mu się, że jadąc autem przejechał jakieś zwierze oraz zauważał w wielu miejscach krew (np. przy domofonie, przy klatce schodowej). W tym tygodniu już miał dwie poważne sytuację. Jedną, że pojechał zatankować auto na stację benzynową i gdzieś tam niby miał mnie zdradzić. Kolejną, że ktoś przechodził obok po ulicy i również by miało dojść do zdrady. Sam nad tym nie potrafi zapanować. Wizytę u lekarza najwcześniej może mieć dopiero pod koniec roku. Kupiłam mu nawet mała ukrytą kamerkę żeby nosił ze sobą. Jednak ta z kolei nie działa tyle czasu, żeby nagrywać cały dzień. Nie wiem już jak mam mu pomóc inaczej. Czy możecie coś doradzić?