Skocz do zawartości
Nerwica.com

michal22

Użytkownik
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez michal22

  1. Czesc wszystkim. Jak przeczytalem Twoj post Malpka1 to od razu nasunely mi sie moje identyczne problemy; strasznie niska samoocena, brak otwartosci, lek i strach przed poznawaniem nowych ludzi (niestety do chwili obecnej tak jest, ale walcze z tym); ale jest na to sposob ! Kolezanka megi55 juz Ci to napisala ale ja jeszcze potwierdze ;). Najwazniejsze to znalezdz osoby (koledzy/kolezanki , przyjaciele/przyjaciolki) ktore beda Cie naprawde cenic, szanowac, smiac sie razem z Toba i robic rozne zwariowane rzeczy ;). Ja "odnalazlem" niedawno taka osoba i wierz mi TO BARDZO DUZO DAJE!. Pamietaj takze ze relacje zaczynaja sie obustronnie i nie mozesz czekac az cos Ci spadnie z nieba... musisz starac sie i walczyc o SWOJA WARTOSC (ale nie zrozum mnie zle, nie chodzi mi o to zebys do kazdego sie usmiechala i przedstawiala na sile), "nic na sile tylko mlotkiem" ;) (moja dewiza ;) ). Trzymam wszystkie kciuki azebys jak najszybciej odnalazla swoja wartosc i poczula zycie!!

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie ;)

  2. Kochani ale po co te zlosliwosci? Nie jestesmy tu po co zeby wymieniac riposty, ale po to zeby sobie doradzac i pomagac nawzajem. taka polemika w 100% do niczego nie prowadzi a nawet szkodzi... wiec nie krzywdzmy siebie i innych.

     

    pozdrawiam wszystkich serdecznie ;)

  3. didado1 "co jeszcze mogę dodać z mojego doświadczenia nerwica rozwaliła u mnie cały system wartości i jej hierarhie a jak jest u Was??"

    u mnie to bylo tak ze sam siebie rozwalilem.... mialem zerowa samoocene( doslownie). teraz probuje stopniowo "nadrabiac" swa wartosc(nie mylic z narcyzmem, bron boze!) bo mysle ze kazdy czlowiek "jest cos wart" i przez ksztaltowanie wlasnie wartosci o ktore pytasz i ich hierarchii (czyli co jest dla niego wazne) stajemy sie "bogatszymi" wewnetrznie ludzmi co wplywa jak najbardziej pozytywnie na nas samych oczywiscie i otoczenie.

     

    pozdrawiam wszsytkich serdecznie

  4. moje zdanie jest nastepujace: kazdy leczy sie na swoj sposob bo kazdy ma swoj typ nerwicy; jedni lagodna, drudzy srednia a inni jeszcze inniejsza ;P. i udowadnianie komus ze ten lek jest zly bo "..." nie ma sensu. mysle ze mozliwe jest nawet uzdrowienie bez lekow czy ziolek... trzeba uwierzyc w siebie, mowiac wszystkim dookola ze ten czy tamten lek nie pomaga odbiera komus tak naprawde nadzieje... ja np nie chcialbym usyszec "ej stary nie bierz tego , mi to gowno pomoglo"... pamietajcie ze oprocz lekow pozostaje nasz umysl i jezeli sobie z gory zalozymy ze nie pomoze bo "tamtemu z forum" nie pomoglo to nigdy sobie nie pomozemy....

    pozdrawiam wszystkich serdecznie tak czy siak ;)

  5. Kochajacy wielokrotnie razy to przemysliwalem... sam sobie zdaje sprawde ze to tylko ja sobie wmawiam i oszukuje siebie... ale to sie nazywa wlasnie choroba... jeszcze wszystko przedemna/wami (nie skreslac niczego :P).

    ahh i dzieki za cieple slowa Kochajacy...;)

     

    teraz myslac co dalej napisac zdalem sobie sprawde ze najtrudniej jest pokochac samego siebie. czerpiac ze slow zawartych w przemysleniach z cudownegoportalu.pl bez tego nie pokochamy innych... a nawet nie wyobrazacie sobie (chociaz pewnie tak) jak pragne milosc(zarowno rodzinnej i tej ze strony drugiej plci).... wyobrazam sobie ze zamiast ponurych mysli i ciaglej walki ze soba moglbym sie zawsze przytulic, porozmawiac ZAWSZE o absolutnie kazdym temacie i problemie... "posiadac kogos" dla kogo mamy zyc, cieszyc sie i radowac... jak narazie to jest najtrudniejsze dla mnie.... a jak wy sobie z tym radzicie? co wogole o tym sadzicie?

     

    pozdrawiam serdecznie!

  6. hej witam spowrotem ;)...Kochajacy z tym autobusem "trafiles" idealnie... ja potrafilem miec takie mysli ze ktokolwiek sie zasmial w busie to od razu myslalem ze ktos sie ze mnie nabija, jaki to ja jestem tepy i beznadziejny(caly oglnie)...i to zdarzalo sie/zdarza sie (niestety nadal ;( ) wszedzie : w parku, na ulicy, na uczelni.... ale probuje z tym walczyc. zreszta nie musze wam opowiadac jakie to trudne i bolesne...

    Kochajacy przeczytalem te cztery linki do "cudownegoportalu.pl" i rzeczywiscie cos w tym jest! milosc, akceptacja, ufanie sobie i swoim wyborom, wiecej spontanicznosci i mniej nadecia !!

    Oczywiscie wszystko z czasemi , nie tylko slowa o nas swiadcza ale przede wszystkim czyny..wiec uczmy sie akceptowac wlasne JA, milosci do innych i siebie.;)

    Pozdrawiam serdecznie!

  7. witam.

    na wstepie chcialbym napisac, ze nigdy nie bylem u zadnego lekarza czy tez terapeuty w zwiazku z moim stanem psychicznym... trafilem tu poniwaz sam ze soba sie zle czuje(nie wiem czy to dobre okreslenie wogole...).

    O co mi chodzi? mam strasznie niska samoocene i do tego potrafie byc bardzo nerwowy z blachych powodow... nie potrafie(nie potrafilem?...) sobie z tym poradzic (jaranie i inne uzywki...) i zaczalem przegladac rozne fora na ten temat....az przeczytalem post Kochajacego... mysle ze robisz swietna robote umieszczajac swoje rady i przemyslenia... nie twierdze ze doznalem "cudownego uzdrowienia" i nie posiadam juz "dolow", ale w tym co przeczytalem jest cos bardzo pozytywnego i zrozumialem ze tego trzeba takim ludzia jak ja. szukania w sobie nie wad, ale plusow, tolerancji do innych(ktorzy przeciez tez posiadaja wady jak ja).

    kluczem jest akceptacja WLASNEGO JA i otoczenia wiec... pomagajmy sobie i innym! :)

     

    ...to moj pierwszy post i pierwszy raz wogole o tym "komus" mowie...dzieki Kochajacy! i "reszcie" forumowicza!(tak to sie odmienia?;) )

     

    Pozdrawiam wszystkich ! :)

×