Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

LaCoccinelle

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez LaCoccinelle

  1. cóż... opis pasuje bardzo dobrze. tylko co teraz z tym zrobić...? boję się pójść do lekarza bo martwi mnie fakt, ze może nie potraktować mnie poważnie skoro już WIEM o swoim zaburzeniu.
  2. Witam, mam 17 lat, jestem nastolatką ze zwyczajnej, kochającej rodziny. mieszkam w średniej wielkości mieście. Sama nie wiem po co podaję te informację. nie wiem o czym powinnam was powiadomić ani co napisać.. może po prosu przejdę do rzeczy. Mój problem towarzyszy mi w sumie od dziecka, ale dostrzegłam go zupełnie niedawno. Otóż chodzi o to, że do przesady boję się straty... Przyjaciół, chłopaka, rodziny. Jako dziecko zostałam adoptowana, myśl że moja biologiczna matka mnie nie chciała i porzuciła w szpitalu zadręcza mnie do tej pory. do tego doszły nieudane przyjaźnie np. przyjaciółka która wyjechała daleko bez pożegnania [w podstawówce], następnie gimnazjalne zawody dotyczące pierwszych miłości... a potem strata ukochanej osoby która był mój chłopak. Co prawda wróciliśmy do siebie ale ten miesiąc z kawałkiem kiedy nie byliśmy razem był chyba jednym z najgorszych momentów w moim życiu... wciąż zadręczałam się tym czemu odszedł, płakałam i histeryzowałam albo przeciwnie - milczałam. mało jadłam i spałam. zawaliłam tez wtedy szkołę. teraz wiem że to były pierwsze objawy depresji - nieleczonej. teraz kiedy moje życie wydaje się już poukładane i teoretycznie wyszłam z tego "dołka" dotarło do mnie że tamten moment był chyba kroplą którą przepełniła czarę. wybuchłam. i wybucham wciąż od nowa. jestem osobą impulsywną ale staram się nad sobą panować. bardziej chodzi mi o moje wnętrze, o to co się dzieje we mnie a czego nikt nie widzi... Często ni stad ni zowąd nachodzi mnie panika, że stracę wszystkich których kocham. potrafię śnić na jawie o tym jak umierają i wyobrażać sobie co ja wtedy robię, myślę, czuję. ciągle zgłębiam i analizuję każdy gest mojego chłopaka zastanawiając się czy mnie zostawi i co będę wtedy czuć... Boję się. ciągle żyję w lęku, ze ludzie dookoła których kręci się moje życie odejdą, że ich stracę, zostanę sama.. nie wiem co bym wtedy zrobiła ;( mimo tylu myśli nie potrafię sobie tego wyobrazić NIE CHCĘ ! jest mi na prawdę Ciężko i liczę na jakieś wsparcie z Waszej strony ;( to ciągłe analizowanie wszystkiego i doszukiwanie się oznak tego że ktoś zamierza mnie opuścić jest wyczerpujące.. poza tym moje wizje potrafią być na prawdę makabryczne i przytłaczające... nie mam już siły! dodam, że zawsze byłam uważana za osobę wrażliwą i owszem jestem wrażliwa ale chyba do przesady.. bardzo przejmuję i wczuwam się w sytuacje, które nawet minimalnie mnie nie dotyczą.. np. w filmach, książkach... Czy ktoś wie co to może być? jak to się leczy i czy w ogóle się leczy? Proszę o pomoc! serdecznie pozdrawiam i z góry dziękuję za ewentualne odpowiedzi.
×