Psychiatra próbował. Praktycznie już po 5 dniach brania większości z leków pobudzenie robiło się nie do wytrzymania nawet na benzodiazepinach.
A i jeszcze paroksetyna
i wszystko jeszcze bardziej 'gryzło'
Ok. Do tej pory testowałem duloksetyne, venlafaksyne, escitalopram, brintellix, fevarin, depakine, mirtazapine, karbamazepine, maklobemid i po wszystkim pobudzenie wzrasta tragicznie
Tak poszedłem na własną rękę. Konflikt z żoną, a teraz dobiła wszystko jej wyprowadzka. 35 lat
Pobudzenie jeszcze podbił lek fluanxol, które od 5 miesięcy po odstawieniu nie chce opaść.
Na początku chciałem się przywitać.
Moje objawy:
- bardzo silny lęk
- ciągłe 'gryzienie' po rękach i plecach (najgorzej rano)
- ciągłe pobudzenie trwające dzień i noc
- w trakcie napływu silniejszego pobudzenia wrażenie utraty kontaktu z rzeczywistością
- wszystko wymieszane w głowie
- wrażenie oddzielenia myśli
- nie poznaje się w lustrze
- nie czuje motywacji oraz emocji
- To okropne pobudzenie, jeśli nie zostanie przerwane lorafenem utrzymuje się cały czas
- pobudzenie nie pozwala mi robić nic, co chwile odskakuje od danej czynności i gdzieś muszę iść
Objawy utrzymują się od 1,5 roku i ciągle narastają. Żaden lek nie działa- jedynie jeszcze zwiększa pobudzenie.
Czy ktoś tak miał?
Czy to nerwica?