-
Postów
15 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia Bendress
-
Brałem. Nie pomagał. Ja serio jestem jakiś lekooporny. Tyle leków już próbowałem
-
Biorę pregabaline 300 mg i Brintellix 20 mg
-
Najgorsze jest to że te natrety dotyczą decyzji i tak nawet jak się bym zgodził z kimś to okropny lęk psujący cały fun że robi coś złego albo wbrew sobie i takie tam. Terapeuta powiedział mi “z myślą nie muszę robić nic. Nie rób nie. Nie analizuj” ale jak nie będę analizował to skąd mam wiedzieć czy tamtym facetem, z którym się spotkałem i mi się nie podobał a teraz nagle dopuszczam myśl, że mógłbym coś z nim spotkać się czy nie. To jest okropne bo raz pojawiają się jakieś myśli/ obrazy i uczcie obrzydzenia a raz nie. Dlatego jestem tak skołowany bo moj umysł nie ogarnia.
-
Wczoraj zadzwoniła psycholog kliniczna co robiła mi wywiad i test mmpi2. Mówiła, że w głębi nie akceptuje swojej orientacji (chociaż na zewnątrz bardzo akceptuję chyba) i że coś tam w osobowości jest co zaburza postrzeganie rzeczywistości….
-
Umówiłem się do psycholog / seksuolog na pojutrze. Czy ja wiem czy mam do przepracowania? Hmm wydaje mi się, że po prostu natrętne myśli skupiły się na tym bo to dla mnie ważna sfera jak dla każdego ….
-
Chciałem za wszelką cenę starać się żyć normalnie a lęk natrety i cała nerwica skupiła się wokół seksu
-
I choć wiem co to są natrętne myśli na nawet kiedyś mi się udało całkowicie ich pozbyć na parę lat to teraz to jest nie do okiełznania. Rozstanie było 2 miesiące po tym zaognieniu. chodzi o to że bym chciał ale nerwica kwestionuje i przysyła lęk - że może mi się ta osoba nie podoba i na takie tam lub że może nie chcę. najgorsze ja to że raz mi się dana osoba nie podoba a innym razem jest ok. To robi taką sieczkę w głowie a lęk przy tym jest 9/10
-
Bez kitu nie daje sobie rady. Piszę to rycząc na łóżku. Mam tak w ch… silny lęk całymi dniami, że nie mam już siły. Boję się wszystkiego ale to do takiego stopnia że głowa mała. Myśli natrętne zalewają mi łeb. Byłem w kościele ale czułem sie tak źle że wróciłem do domu zaraz po mszy nie poszedłem do znajomych. Nie pomyślał bym latem że to będzie tyle trwało. A płaczę po prostu z bezradności.
-
Spoko. Normalnie bym zaczął żartować z Tobą, ale jestem w tak ciemnej d w jakiej nie byłem nigdy mając nerwice i lecząc się 20 lat. Rozumiejmy się nawzajem
-
No ale z całym szacunkiem - ja założyłem ten post. Jest mi źle i tak użalam się czasami trzeba, życie mi się zawaliło a ty nagle sobie żartujesz pod moim postem z kota. Tak jakbyś podeszła do płaczącej osoby i zaczęła żartować. Trochę nie na miejscu. Nie wyładowuję frustracji tylko jest mi po prostu przykro. Dzięki za odp. W jakim sensie radykalne?:p Ja po prostu przez silny lęk i ocd, które kwestionuje wszytko nic nie wiem. Z kim chce czy chce czy nie. Rujnuje mi to życie. W dodatku napady lęku poza domem. Boję się wszystkiego. Dosłownie.
-
Kiedyś tak zrobiłem i 4 lata był spokój. Teraz od nowa się pojawiły ze zdwojoną siłą. Wspomagam się czatem gpt ale on mi miesza w głowie trochę. Wiesz jakie jest gówno w głowie jak masz okropny lęk przed bliskością spotykasz się z kimś i ci się nie podoba a potem za jakiś czas dopuszczasz myśl że mogłoby do czegoś dojść. I takich myśli jest miliony. Pytania czy chce czy nie chce z kimś się widzieć, zero decyzyjności lęk przed wyjściem z domu. w niedziele byłem w kościele. Pojawił się okropny lęk i chęć wyjścia. Oczywiście wytrzymałem do końca a czat mówi że mogłem wyjść nie musiałem do końca wytrzymywać i to też byłoby ok. To się go pytam czy od fryzjera też mogę wyjść z połową głowy obcięta i też to będzie ok?
-
Weź mi nie spamuj tutaj. Super, że się dobrze czujesz i żartujesz, ale ja się czuje fatalnie.
-
Dzięki za odpowiedź. Może ktoś zna kogoś dobrego ze świętokrzyskiego?
-
No właśnie to taka mieszana nerwica. Psycholog do mnie dzwoniła - omawiała trochę mmpi2 który u niej robiłem i mówiła, że w głębi ja nie akceptuje swojej seksualności. I to że zwiększam dawki a lęk jest taki jak był albo większy tzn że cały czas jest dostarczane “paliwo “ dla tego lęku. Wiesz, Janie funkcjonuje ale chce randkować i CHŁOPAK X nie podobał mi się jakiś czas temu i nie chciałem z nim nic a teraz myśli ŻE MÓGŁBYM TO Z NIM ZROBIĆ i to taka myśl przed utratą kontroli. Siano i mętlik w głowie. To jest straszne.
-
Hej. Na nerwicę leczę się od prawie 20 lat - mam 35. Przerobiłem wszystkie ssri. W liceum jak dostałem pierwszego porządnego napadu paniki z myślami ocd - że komuś albo sobie coś zrobię byłem leczony dość długo właśnie ssri plus benzo( niedoraźnie ) nie diagnoza przez wielu psychiatrów to zaburzenia lękowo depresyjne, zaburzenia lękowe mieszane itp itd choć myśli mam typowo chyba ocd (bez fizycznych kompulsji) potem byłem na terapii cbt, która pomogła mi na napady paniki i dalej stosowałem techniki z zaburzeni.pl i jakoś było. Brałem z 10 lat paroksetynę. Ostatnie 4 lata były ok. Stała praca (nigdy bym nie pomyślał, że wytrzymam 12 h w pracy a tu na luzie totalnym) , drugi kierunek studiów, związek ale… ale w maju tego roku wszystko wróciło - zaczęło się od tej drastycznej sytuacji na UW. Ciągły lęk - potwornie wysokie całymi dniami, stany depresyjne wyczerpanie. Próbowałem żyć mimo tego, pracować ale nie dałem rady. potem kilku psychiatrów i różne mieszanki leków ssri neuroleptyki, pramolan pregabalina i wiele innych - w sumie zero efektów. Po drodze facet mnie nagle rzucił co było okropnym ciosem w tym stanie bo robiłem wszystko żeby ten stan jakoś nie wpływał na związek. obecnie Brintillex i pregabalina. Psychiatra kazała mi zwiększyć pregabaline z 300 na 450 i Brintillex z 10 na 20mg. męczą mnie lęki dotyczące decyzyjności i tego czy ktoś mi się podoba, czy iść z kimś do łóżka czy nie. Są tak natrętne i przynoszą tyle lęku że nie funkcjonuje wcale. Kompletnie. wziąłem teraz tą nową dawkę 150 pregabaliny i niby mnie wyciszyła ale boję sie, ze pójdę z kimś do z łóżka z kim bym nie poszedł - bo widziałem się z kimś i mając lęk stwierdziłem, że nie chce z nim a teraz nie mając takiego lęku po pregabaline jest mi to obojętne. Boję się tego strasznie. Czuję, że jestem w więzieniu własnego umysłu. Że nic nie potrafię zdecydować, że wszystko mnie przerasta. jestem na terapii ale bez efektów. co byście mi radzili? Już nie daję rady